Opowiedzmy Jana Pawła II na nowo

Nie chodzi o to, by się przekonywać, że Jan Paweł II wielkim papieżem był. Ale dyskutując nad jego myślą, odkryć, że faktycznie takim był.
Czyta się kilka minut
fot. Zuzanna Szczerbińska/PK
fot. Zuzanna Szczerbińska/PK

Moje pierwsze wspomnienie wiąże się z jego przyjazdem do Poznania w 1997 roku. Miałem wtedy trzynaście lat. Pamiętam jednak dobrze szpaler tłumnie zgromadzonych ludzi wzdłuż ul. Bukowskiej, którędy papabile przemierzało odcinek drogi między poznańskim lotniskiem na Ławicy a placem Adama Mickiewicza w centrum miasta. Byłem gdzieś tam pośród tych oczekujących, którzy chcieli zobaczyć choć przez chwilę Jana Pawła II. Potem stałem daleko w parku i niewiele widziałem i niewiele słyszałem. Pamiętam jednak ten entuzjazm i jakiś rodzaj zbiorowej emocji.
Potem kojarzę go już raczej jako zmagającego się z chorobą starszego pana. To zmaganie było poruszające, a patetyczne słowa padające z ambon o rekolekcjach z cierpienia, a potem rekolekcjach z umierania, tylko to podkreślały.
Pamiętam też, jak tłumy gromadziły się na modlitwie, gdy umierał. I otwarte kościoły przez całą noc. A potem poruszenie, gdy już wiedzieliśmy, że jego ziemskie życie dobiegło końca. Byłem wśród tych, jak pisze prof. Remigiusz Ciesielski na naszych łamach, którzy „nie widzieli innej możliwości, jak spakować się i dotrzeć do Rzymu, by być przy swoim najbliższym zmarłym”.
Z tego wszystkiego miało się wyłonić pokolenie JP2. Zdaje się, że sam jeszcze do niego powinienem należeć, choć – przy pełnym szacunku do Jana Pawła II – tym, który mnie ukształtował jako chrześcijanina, był Benedykt XVI. To wtedy bowiem zacząłem stawiać sobie pytania o moją tożsamość, poniekąd „zmuszony” do tego przez spotkania z innymi.
Kiedy więc trwał pontyfikat Benedykta XVI, umiałem swobodnie poruszać się po jego encyklikach, znałem, na ile to było możliwe, jego życiorys, myśl, wrażliwość. Jednocześnie o jego poprzedniku najwięcej znałem historii, które moglibyśmy określić jako sentymentalne. Sam zacząłem przebijać się przez jego nauczanie, nieco zaskoczony, jak mało o nim wiedziałem. I owszem, mogę i pewnie muszę się uderzyć przede wszystkim we własną pierś, ale budziły się we mnie również pytania o to, dlaczego nie usłyszałem wcześniej innej opowieści o papieżu z Polski.
Wszyscy wspominali owe kremówki, a potem sprowadziliśmy Dzień Papieski do ich dystrybucji, zżymając się jednocześnie na to, że w powszechnym odbiorze Jan Paweł II kojarzy się z kremówką, Barką i godziną 21.37. Bo kto z nas pamięta, że nim papież rzucił na odchodne wspomnienie pomaturalnych kremówek, wcześniej powiedział: „Kiedy byliśmy w piątej gimnazjalnej, graliśmy ‘Antygonę’ Sofoklesa. Ja grałem Hajmona. ‘O ukochana siostro ma, Ismeno, czy ty nie widzisz, że z klęsk Edypowych żadnej na świecie los nam nie oszczędza?’ Pamiętam do dziś”. Prof. Ciesielski, który przywołuje to wydarzenie, mówi, że to te słowa definiują Jana Pawła II, a nie wspominane przez wszystkich wadowickie kremówki.
Prof. Monika Przybysz, zapytana przez Annę Druś o to, dlaczego młode pokolenie nie tylko niewiele wie o papieżu, ale w ogóle się nim nie interesuje, odpowiada: „Przede wszystkim popełniliśmy błąd, zakładając, że ‘wszyscy’ i zawsze będą wiedzieć, kim Jan Paweł II jest czy był, że to jest oczywiste i naturalne. Zamiast zatem przekazywać naszym dzieciom czy wnukom wiedzę o papieżu, o tym, jakim był człowiekiem, wiedzę popartą cytatami – wychodziliśmy z założenia, że te dzieci i wnuki już to wiedzą. Jeśli już wspominaliśmy papieża, to sentymentalnie, na zasadzie pielęgnowania wspomnień, ale bez rozwijania myśli. W efekcie nie przekazaliśmy ani tego, jakim był człowiekiem, ani czego nauczał”.
Oboje profesorowie dają gorzką diagnozę tego, jak my jako Kościół w Polsce przyczyniliśmy się do takiego stanu rzeczy. Choć też zgodnie przyznają, że wiele jest też inicjatyw mających na celu rzetelne studium myśli Jana Pawła II. Niemniej stawiamy sobie pytanie, co zrobić, by tym, dla których papież znany jest jedynie z memów, a który przez niemal trzy dekady kierował Łodzią Piotrową, opowiedzieć o nim prawdziwą historię.
„Wydaje mi się, że tym, co do takich nastolatków czy młodych ma szansę od papieża się przebić, to jego nauczanie o relacjach międzyludzkich. Nie o seksualności, ale właśnie o relacjach” – przekonuje Monika Przybysz. A Remigiusz Ciesielski, à propos przygotowania do jednej z konferencji poświęconej papieżowi, dodaje: „Jestem wśród ludzi, dla których Jan Paweł II i jego spuścizna nie są pretekstem do zawstydzenia kulturowego, ale powodem dumy. Wokół są ludzie, dla których nie ma znaczenia, co dzieje się na jednobarwnej powierzchni polskiej rzeczywistości, racjonalnie dyskutują nad argumentami stron i są spokojnie pewni. Nadszedł czas, kiedy myśl Jana Pawła II jest czytana przez pryzmat wielkich intelektualistów, którzy są wolni od szmerów polskiej codzienności”.
Nie chodzi o to, by się przekonywać, że Jan Paweł II wielkim papieżem był. Ale dyskutując nad jego myślą, odkryć, że faktycznie takim był.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2025