Miłosierdzie jest miłością wobec zranionych

Bóg jest pierwszym, który wychodzi do nas ze swoją miłosierną miłością, chcąc uleczyć nasze zranienia. Zarazem: „idź i ty czyń podobnie” – powie Jezus, wskazując na przykład miłosiernego Samarytanina.
Czyta się kilka minut
Fot. Pascal Deloche/Godong/Universal Images Group/Getty Images
Fot. Pascal Deloche/Godong/Universal Images Group/Getty Images

W marcu rekolekcje w jednej z poznańskich parafii prowadził bp Mikołaj Łuczok z Mukaczewa na Ukrainie, dominikanin. Mieliśmy okazję spotkać się dwukrotnie. Interesowało mnie szczególnie to, jak biskup w kraju ogarniętym wojną głosi ludziom fundamentalne prawdy naszej wiary. Jak mówi im o pokoju? Czy mówi o miłości nieprzyjaciół? Z tych spotkań zrodziła się rozmowa do tego numeru.

Muszę przyznać, że biskup Mikołaj rzucił nowe światło na moje rozumienie miłosierdzia Bożego. Choć na Niedzielę Miłosierdzia przewidziano inną modlitwę, bardziej pasującą do jej poprzedniej nazwy – Niedzieli Białej lub Przewodniej, kończącej oktawę wielkanocną, wszak święto Bożego Miłosierdzia mamy od ćwierćwiecza, a kolektę na tę niedzielę od wprowadzenia mszału Pawła VI niemal sześćdziesiąt lat temu – lubię tego dnia sięgać do kolekty z 26. niedzieli zwykłej. Mówi ona o tym, że Bóg swoją wszechmoc najpełniej objawia przez przebaczenie i litość. W oryginale łacińskim użyte jest słowo miserando. Te słowa modlitwy liturgicznej przynoszą niesamowitą ulgę, gdy sobie uświadomimy, że wszechmoc Boga nie objawia się w dominacji, lecz właśnie w miłosierdziu — inaczej niż w ludzkim wyobrażeniu o potędze.

Czym jest jednak miłosierdzie Boga? Często utożsamiamy je z miłością, używamy zamiennie. Biskup Łuczok zauważa jednak, że miłość jest tym, co należy do istoty Boga. Bóg jest miłością – pisze św. Jan. Miłość jest pełną, uporządkowaną relacją, jaka zachodzi między osobami w Bogu. Udziela się, jest dla i jest przyjmowana. Miłosierdzie natomiast jest miłością skierowaną wobec drugiego, który jest zraniony. Tym, co nas rani, jest nasz grzech, powodując, że nie ma między nami takich relacji, jakie są w Bogu. W nasze życie wchodzi lęk, a my na siostrę lub brata spoglądamy podejrzliwie, jak na kogoś, kto nam zagraża. Grzech rodzi nieufność. Miłosierdzie jest więc dotknięciem naszych ran i ich opatrzeniem. Dlatego figurą miłosierdzia jest Samarytanin, który zatrzymuje się przy potrzebującym i pomaga mu. Papież Franciszek zwracał uwagę na nagromadzenie czasowników, które wskazują na aktywne zaangażowanie w pomoc zranionemu. Bóg jest pierwszym, który wychodzi do nas ze swoją miłosierną miłością, chcąc uleczyć nasze zranienia. Ale, podobnie jak w przypadku miłości, zostawia przykazanie, byśmy czynili sobie miłosiedzie nawzajem: „idź i Ty czyń podobnie” – powie Jezus, wskazując na przykład miłosiernego Samarytanina.

Miłosierdzie, którego sami darmo doświadczamy, jest jednak czymś, czego sami się uczymy i to często jest długi proces. Wydaje się, że powinno być dla nas zupełnie naturalnym odruchem nieść pomoc każdemu, niezależnie od tego, kim jest. Wszak Samarytanin nie pyta, kim jest potrzebujący. A jednak jest w nas jakieś zranienie, które powoduje, że nie zawsze umiemy zdobyć się na odruch serca. Czasem pozwalamy, by dominowała w nas nienawiść, zamiast pozwolić sobie na proces uzdrawiania przez doświadczenie miłosierdzia.

W tym kontekście zachęcam, by przeczytać, co biskup mukaczewski mówi o przebaczeniu i pojednaniu w kontekście toczącej się wojny na Ukrainie. Ja z kolei myślę też o innym kontekście – ogromnych negatywnych emocji, jakie wywołał list biskupów dotyczący relacji katolicko-żydowskich. Trzeba oddać sprawiedliwość tym, którzy – nawet jeśli krytycznie – do listu podeszli z szacunkiem, podejmując dyskusję, stawiając pytania i szukając odpowiedzi. List jednak – mam wrażenie – dotknął jakichś ran naszej polskiej duszy, dlatego również wymaga procesu ich uleczenia. Takim balsamem na rany niech będzie artykuł, jaki specjalnie dla nas napisał abp Stanisław Gądecki, który niegdyś aktywnie zajmował się z ramienia polskiego episkopatu dialogiem z innymi religiami, w tym z judaizmem.

A wszystkich czytelników zachęcam do równie aktywnego przeżywania okresu wielkanocnego jak wcześniej Wielkiego Postu. Radość paschalna również domaga się zaangażowania!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026