Logo Przewdonik Katolicki

Matka Bolesna z Accumoli

Ks. Krzysztof Frąszczak
Matka Boża z Accumoli / fot. archiwum prywatne

List do redakcji.


 
Z kościoła na boisko
W Accumoli znajdują się trzy świątynie. Obok kościoła franciszkańskiego, pozostałe dwie dedykowane są Matce Bożej. W kościele Madonna Addolorata, usytuowanym w centrum miejscowości w ołtarzu głównym znajduje się wspomniana statua Matki Bolesnej, która jest Patronką tej miejscowości. W tym roku została ona odrestaurowana. Każdego roku z okazji odpustu figura Matki Bożej niesiona jest z dumą i radością przez ulice miasta w uroczystej procesji. Tak miało być i teraz, gdyby nie tragiczne trzęsienie ziemi. Accumoli znalazło się w jego epicentrum. W ciągu 142 sekund miasto legło w gruzach. Accumoli, które położone jest na wysokości 855 m n.p.m., po trzęsieniu ziemi, jak podali sejsmolodzy, obniżyło się o 20 centymetrów. Runęło w całości lub częściowo wiele mieszkalnych domów. Przewracająca się dzwonnica pozbawiła życia mieszkających w sąsiedztwie kościoła młodych małżonków i ich dwóch synów w wieku 8 lat i 9 miesięcy. Wielu mieszkańców zostało rannych, a w zasadzie wszyscy pozbawieni dachu nad głową. Poważnie ucierpiały także wszystkie trzy świątynie. Budynek parafialny, gdzie znajdowały się salki i biuro parafialne zrównany został z ziemią, a część mieszkalna probostwa, która się nie zawaliła zostanie prawdopodobnie wyburzona. Obecnie życie ocalałych z katastrofy mieszkańców skupia się na boisku sportowym, gdzie powstało miasteczko namiotowe. Tam również koncentruje się teraz życie religijne. W niedzielę sprawowana jest Msza św., która gromadzi wokół prowizorycznego ołtarza mieszkających pod namiotami parafian.
 
Misyjne doświadczenie
W parafii Accumoli na początku XX w. mieszkało ponad trzy tysiące ludzi. Sto lat później liczba mieszkańców zmalała do niespełna siedmiuset. Wielu młodych w drugiej połowie ubiegłego wieku opuściło rodzinne strony, udając się do większych aglomeracji, zwłaszcza Rzymu. Obecnie parafia obejmuje terytorium całej gminy, w skład której wchodzi 17 wiosek rozsianych po rozległym górzystym terenie. Każda z tych wiosek posiada swój własny, większy lub mniejszy kościół, do którego żyjący tam ludzie są bardzo przywiązani i gdzie sprawowane są różne nabożeństwa zarówno z udziałem, jak i bez udziału księdza. Od początku 1998 r. w parafii tej posługują polscy kapłani. Brak włoskich księży zmusił biskupa diecezji, aby zwrócić się z prośbą do księży studentów o pomoc w duszpasterskim posługiwaniu pośród wiernych powierzonych jego pasterskiej trosce. Przez sześć lat od 1998 do 2004 r. łączyłem więc rzymskie studia z pracą duszpasterską. Każdej niedzieli, odprawiając trzy Msze św., trzeba było przemierzyć autem po krętych górskich drogach około 40 km. Było to prawdziwe misyjne doświadczenie, dające wiele satysfakcji, choć bywały i takie sytuacje, że zimą z powodu obfitych opadów śniegu lub gdy na drogę obsunęła się lawina kamieni do niektórych wiosek nie można było dotrzeć. Podczas mojego pobytu w Accumoli pracowało dwóch polskich księży. Obecnie pozostał tylko jeden kapłan, który cudownie, jak wyznał mi w rozmowie telefonicznej, ocalał z tej katastrofy. Cudownie również ocalała figura Matki Bożej Bolesnej, której spadające części stropu kościoła nie wyrządziły wielkiej szkody. Została wydobyta, jak wielu mieszkańców, z ruin i przebywa teraz pośród swoich czcicieli na polu namiotowym.
 
Nadzieja na nowe życie
Z pewnością nikomu z mieszkańców Accumoli i okolic nawet w najczarniejszych snach nie przeszło przez myśl, że ich ziemię może nawiedzić tak tragiczny w skutkach kataklizm. Że w jednym momencie stracą wszystko, a ich średniowieczna miejscowość zostanie zrównana z ziemią. Nikt z mieszkańców nie przypuszczał, że zbliżający się w połowie września odpust Matki Bolesnej przeżywany będzie w takiej scenerii, a procesja pójdzie w tym roku pośród zgliszcz zniszczonego miasta. Te wydarzenia sprawiły, że ich serca, podobnie jak serce Matki Bożej, przeszyte zostały mieczem boleści. Jednak wierzę, że obecność ocalałej Matki Bolesnej, otaczanej w tym miejscu czcią od tylu pokoleń pozwoli przetrwać im trudne chwile życia, tak jak przetrwała je Maryja stojąca pod Chrystusowym Krzyżem na Kalwarii. Ona patrzyła na niezasłużoną niczym śmierć własnego Syna. Teraz z pewnością z takim samym bólem patrzy na tych, którzy również niezasłużenie w tym tragicznym trzęsieniu ziemi stracili życie, zdrowie i cały dorobek życia. Znów, po raz kolejny Jej serce przeszyte zostało mieczem boleści. Ale ufam i modlę się o to, żeby obecność Matki Bolesnej pośród pozbawionych dachu nad głową moich byłych parafian pomogła im przetrwać trudne dni, aby jak Maryja nie tracili nadziei, że tak jak Chrystus po trzech dniach zmartwychwstał, tak również i zniszczone przez trzęsienie ziemi Accumoli zdoła powstać z gruzów do nowego życia. Niech poniższe strofy wiersza poety będą wyrazem mojej modlitewnej pamięci o tych, pośród których żyłem i posługiwałem:
„Z otchłani ziemskiej, o Mario! do Ciebie/ Na skrzydłach duszy modlitwę mą niosę;/ Gwiazdo zaranna, co świecisz na niebie, / Kwiecie, co kwiatom ziemskim zsyłasz rosę,/ Różo duchowna, szczycie rajskiej wieży,/ Niech Ciebie moja modlitwa dobieży” (Władysław Bełza, Modlitwa do Najświętszej Marii Panny).
                                                                                               
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Parafialna Sierota z Baranowa
    07.05.2017 r., godz. 16:31

    Piękne słowa... Ale jak one się mają do życia, do czynów, do tego, co ostatnio spotkało parafian z Baranowa? Do, z pewnym wahaniem, ale tak to nazwę, do nepotyzmu w kościele? Jak? Proszę sobie odpowiedzieć na to pytanie zgodnie z własnym sumieniem. Oboje, i ja, i ksiądz wiemy o co chodzi.
    Proszę pamiętać, nie zbuduje się własnego szczęścia, na nieszczęściu innego człowieka.
    A ja? Jak mam chodzić do kościoła i słuchać jak w kazaniu ksiądz mówi: nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe? Jak? Rozgoryczenie, poczucie krzywdy, strata, tylko to zostało. Czy w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na Boga, na zaufanie do kościoła?

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki