Logo Przewdonik Katolicki

Terapia łańcuchowa

Renata Krzyszkowska
Operacja łańcuchowego przeszczepu nerek / fot. PAP

Dwanaście godzin pracy chirurgów uszczęśliwiło 6 bliskich sobie osób. Tyle trwała operacja przeszczepu łańcuchowego nerek, która po raz pierwszy odbyła się w Polsce.

Pan Krystian chciał oddać nerkę swojej mamie Danucie, pan Anzelm żonie Elżbiecie i pani Jolanta bratu Jackowi. Bez przeszczepu ich bliscy, z powodu schyłkowej niewydolności nerek, skazani byli na wyczerpujące dializy. To zabieg trwający 4-5 godzin, który  musi być przeprowadzany trzy razy w tygodniu. W czasie jego trwania pacjent podłączony jest do urządzenia wielkości większej pralki. Z jednego wkłucia do żyły krew pacjenta wpływa przewodem do dializatora gdzie przechodząc przez specjalny filtr oczyszcza się, by potem powrócić do pacjenta przez drugie wkłucie. Metoda ta umożliwia wydalenie z organizmu produktów przemiany materii i wody, których nie mogą usunąć niewydolne nerki. Jakość życia po przeszczepie nerki jest nieporównywalnie większa niż na dializach. Pacjenci często szybko  wracają do sił, pracują, uczą się, cieszą się życiem. Niestety, w żadnej z par nie było wystarczającej zgodności tkankowej, by ofiarowany narząd mógł się przyjąć. Za to zgodność taka występowała między zupełnie sobie obcymi: panem Krystianem a panem Jackiem, panem Anzelmem a panią Danutą  i między panią Jolantą a panią Elżbietą. Wytypowanie tych trzech par wymagało żmudnych badań. Zgodę na operację musiała wydać  Komisja Etyczna Krajowej Rady Transplantacji. Polskie prawo nie pozwala na pobranie i przeszczepienie narządu od tzw. dawcy altruistycznego, niebędącego krewnym, ani współmałżonkiem chorego, dlatego zgodę musiał też wydać sąd. – Gdy wszystkie potrzebne badania potwierdziły zgodność między poszczególnymi dawcami a biorcami i wszystkie przeszkody prawne zostały pokonane, cała szóstka stała się sobie bardzo bliska, byli jak jedna sześcioosobowa rodzina. Do dnia operacji odwiedzali się, spędzali ze sobą sporo czasu poznając się wzajemnie. Po przeszczepie z równą troską co o stan zdrowia swoich krewnych, pytali o biorców narządów. – Myślę, że ta szczególna więź między nimi już nie zniknie – mówi Aleksandra Tomaszek, psycholog i koordynator transplantacyjny całego przedsięwzięcia.
 
Nerki ruszyły od razu 
Operację przeprowadził zespół specjalistów w składzie: prof. Andrzej Chmura, prof. Artur Kwiatkowski oraz dr Rafał Kieszek w Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus w Warszawie. Pierwsza operacja, w tym wypadku pobrania nerki od pierwszego dawcy, rozpoczęła się 23 czerwca br. o godzinie 7.45, a ostatnia – szósta operacja, czyli wszczepienie trzeciego narządu do organizmu trzeciego biorcy zakończyła się tego samego dnia o godzinie 19.45. Pan Krystian i pani Jolanta mieli pobierane nerki metodą laparoskopową, czyli bez rozcinania powłok brzusznych. Pan Anzelm z uwagi na anomalie naczyniowe musiał mieć operację pobrania narządu przeprowadzoną metodą tradycyjną. Wszystkie trzy przeszczepione nerki szybko podjęły pracę i zaczęły produkować mocz. Cała szóstka czuje się dobrze, już następnego dnia wstawała z łóżek, mogła się odwiedzać. W chwili ukazania się tego numeru PK wszyscy prawdopodobnie są już wypisani do domów.
 
Więzy rodzinne 
Na świecie takie zabiegi wykonuje się z powodzeniem od ponad 20 lat. W USA w jednej procedurze uczestniczyło aż 9 par. Przeszczepy rodzinne, gdy organ oddaje matka dziecku, czy mąż żonie mają jeszcze dłuższą tradycję. To najlepszy sposób na brak dawców zmarłych. Organów od nich nie wystarcza dla wszystkich potrzebujących. Mimo ciągłych postępów medycyny hodowla organów czy pobieranie ich od zmodyfikowanych genetycznie zwierząt to wciąż wizja przyszłości. Przeszczepy rodzinne to dobre rozwiązanie. Nerka jest organem parzystym i normalnie można funkcjonować także z jedną. Oczywiście trzeba na siebie uważać, ale dawca nie musi potem brać żadnych leków, może tak jak przed zabiegiem wszystko jeść i pracować. Podobnie po oddaniu fragmentu wątroby. Zabieg pobrania narządu stanowi dziś już niewielkie, a w przypadku pobrania nerki wręcz minimalne zagrożenie dla zdrowia dawcy. W krajach skandynawskich odsetek przeszczepów rodzinnych wynosi ponad 40 proc., w Stanach Zjednoczonych ponad 50 proc. Mówiąc obrazowo, co drugi pacjent z przeszczepioną nerką lub rzadziej fragmentem wątroby otrzymał tam organ od rodzica, rodzeństwa, współmałżonka, teściów albo nawet dziadków. Niestety, między bliskimi nie zawsze występuje zgodność tkankowa i wtedy trzeba szukać innej pary, do  tzw. przeszczepu krzyżowego, w którym dawcy z obu par mogliby obdarować niespokrewnionych biorców. Gdy i to nie jest możliwe, szuka się łańcuszka par, między którymi taka wymiana organów będzie mogła dojść  do skutku.
 
Kolejka nadziei 
– Operacje pobrania narządów od żywych dawców są o tyle trudne, że operujemy przecież osoby zdrowe. Presja, by wszystko się udało, jest bardzo duża. Czuje się wielką odpowiedzialność emocjonalną za zdrowego człowieka, który dzieli się swoim organem, a przed którym przecież długie życie, posiadanie rodziny, praca zawodowa. Tej odpowiedzialności nie da się porównać z żadną inną. Do wszystkich trzech operacji pobrania nerki byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Były one trudne, ale w czasie ich trwania nic nas nie zaskoczyło, nie było żadnych komplikacji – mówi prof. Artur Kwiatkowski z Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus w Warszawie. Na kolejny przeszczep łańcuchowy nerek czeka już kolejka pacjentów, łącznie ponad 20 par.
Biorcy nerki od żywego dawcy mają lepsze rokowania niż biorcy narządu od dawcy zmarłego, gdyż organ taki jest zawsze w lepszym stanie. Przeżywalność nerki od dawcy żywego jest średnio dwukrotnie dłuższa niż od dawcy zmarłego. Oczywiście biorcy muszą o siebie dbać i cały czas brać leki immunosupresyjne – obniżające odporność, by ich organizm nie odrzucił obcego narządu. Jeśli w przyszłości do tego dojdzie, można myśleć o kolejnych przeszczepach: drugim, trzecim, a nawet czwartym.



Każdy, kto jest dializowany, czeka na przeszczep nerki, i ma krewnego chcącego oddać mu swój narząd, może zadzwonić pod numer telefonu 608 644 409 i zgłosić chęć przeszczepu rodzinnego. Jeśli okazałoby się, że między osobami nie ma wystarczającej zgodności tkankowej, istnieje możliwość znalezienia pary z podobnym problemem. Jeśli badania potwierdzą zgodność między niespokrewnionymi ze sobą biorcami i dawcami z obu par, będzie możliwy przeszczep krzyżowy. W przypadku braku zgodności w obrębie dwóch par być może będzie możliwość odszukania trzeciej pary i wykonania przeszczepu łańcuchowego.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki