Poliglota po kielichu

Kiedy piszę te słowa, nie wiem jeszcze, czy debata pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i Aleksandrem Kwaśniewskim okazała się bitwą na programy, argumenty czy życiorysy. Trochę szkoda, że odbyła się bez udziału Donalda Tuska, choć to polityk zadziwiająco bezbarwny. Niedawno zadeklarował samobójczą strategię: PO ma iść do wyborów, aby wykończyć PiS, a co będzie później, to się...
Czyta się kilka minut

Kiedy piszę te słowa, nie wiem jeszcze, czy debata pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim i Aleksandrem Kwaśniewskim okazała się bitwą na programy, argumenty czy życiorysy. Trochę szkoda, że odbyła się bez udziału Donalda Tuska, choć to polityk zadziwiająco bezbarwny. Niedawno zadeklarował samobójczą strategię: PO ma iść do wyborów, aby wykończyć PiS, a co będzie później, to się okaże.

Czy to nie zabawne, że Kaczyńskiemu udało się ponownie przeciwstawić Polskę solidarną liberalnej, a „platformersi” raz jeszcze ów podział kupili? Ciekawe, czy i tym razem przedwyborcze sondaże PO okażą się przeszacowane? Z kolei PiS jest spokojne o ostateczny wynik, bo nawet gdyby nie zdołało wygrać wyborów, i tak będzie miało swojego prezydenta, a razem z nim da sobie radę w ewentualnym sprawowaniu rządów koalicyjnych. Do Sejmu wejdzie także zapewne LiD, ale nawet lewicowi komentatorzy – m.in. Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej” – powiadają, że ta formacja to erzac lewicy, jakaś dziwaczna atrapa. Sam Kwaśniewski ma wprawdzie duże poparcie, ale skutecznie go nadużywa, bo – jak się zdaje – pogardza tymi, którzy na niego głosują. Dziwić się można, że po ostatnim wybryku w Kijowie, politycy LiD próbowali obrócić wszystko w żart. Ten i ów obwieścił nawet, że woli pijanego Kwaśniewskiego od trzeźwego Kaczyńskiego. Widocznie takie mają standardy.

„Olek, mordo ty nasza” – mówił spolegliwie Borowski, Napieralski powtarzał mantrę, że to „wspaniały polityk”, zdaniem Olejniczaka był tylko „zmęczony”, Szymanek-Deresz przyznała, że pił, ale zachwycała się jego płynnym rosyjskim zaś Zemke głosił, że choć miał „słabszy dzień”, to mówił biegle po angielsku, a nawet francusku. A cóż to za francuszczyzna? Bo powiedział, zresztą od rzeczy, „savoir-vivre”? Toż każdy, kto umie powtórzyć: „oczien spasiba”, „guten morgen”, „de volay” i „ajlawju”, musiałby uchodzić za poliglotę. Chyba najdowcipniej zachowanie Kwaśniewskiego skomentował Waldemar Pawlak: kto wykiwał tylu kolegów, musi czasem wypić. Ale to, oczywiście, nie powód, aby wieścić, że nadejdzie czas, w którym matuszka Rasija toże budiet w NATO.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2007