Po wypadku rządowej limuzyny, z udziałem pani premier Szydło, w komentarzach i na portalach społecznościowych pojawiła się kolejna fala tzw. hejtów, jakże podobnych do tych, które można było przeczytać po ubiegłorocznym wypadku z udziałem prezydenta Dudy. Pani premier i jej ekipy rządowej można nie lubić, ale czy to powód by jej złorzeczyć? Żałosne wpisy nie tylko wystawiają kiepskie świadectwo ich autorom, ale i skłaniają do refleksji nad skutecznością wszelakich złorzeczeń, które mogą mieć rzeczywistą moc sprawczą. Nie pozostaje mi nic innego, jak przywołać raz jeszcze pod rozwagę przestrogę z bajki Dzieci i żaby biskupa Ignacego Krasickiego: „(…) przestańcie, bo się źle bawicie!/ Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie”.
Autorom zaś owych wpisów mogę jedynie polecić to, co upublicznił niedawno renomowany szpital Johns Hopkins w Baltimore, w amerykańskim stanie Marylands, który uchodzi za placówkę medycyny na najwyższym światowym poziomie. Przyznając, że istnieje alternatywa dla chemoterapii jako metody walki z nowotworami, placówka ta wskazała, że rak to choroba umysłu, ciała i ducha, którą może przezwyciężyć pozytywny nastrój: „Złość, niewybaczanie i rozgoryczenie sprawiają, że ciało tkwi w stresie i kwaśnym środowisku. Kochaj i bądź wyrozumiały, naucz się relaksować i cieszyć się życiem”. Czy zajadłość dominująca w życiu politycznym nie jest jak rak? Życzę więc sobie i Wam, zacni utracjusze raju, żebyśmy potrafili cieszyć się życiem.
To na pożegnanie, bo po ćwierćwieczu mój felieton – decyzją redakcji – znika z łamów „Przewodnika”. Czy kiedykolwiek powróci? Czas pokaże.