Ale szkoda nerwów na politykę, skoro za oknami rozkwita pięknie maj, ptaszki wyśpiewują swoje trele, a słoneczko jakby się wreszcie przebudziło....
Trwa jeszcze coroczny najdłuższy weekend, ale święto majowe już za nami. Myślę, oczywiście, o 3 Maja, a nie o pierwszym dniu miesiąca, który już dawno należało wykreślić z kalendarza świąt jako relikt po bezbożnych rządach komuny.
Ale szkoda nerwów na politykę, skoro za oknami rozkwita pięknie maj, ptaszki wyśpiewują swoje trele, a słoneczko jakby się wreszcie przebudziło. Człek chciałby zapakować do koszyka nieco specjałów i wyruszyć z rodzinką oraz przyjaciółmi do lasu na majówkę. Można by wtedy trochę pośpiewać, nieco pożartować, a i porozmawiać. A gdyby tak jeszcze pobawić się w układanie „moskalików”? Zaraz spróbuję wyjaśnić, na czym ono polega.
Mam nadzieję, że przed tygodniem przeczytaliście, czcigodni utracjusze raju, artykuł „Witaj, majowa jutrzenko” i macie jeszcze w pamięci cytowany przeze mnie utwór Rajnolda Suchodolskiego, zaczynający się właśnie od tych słów. Ten nieco zapomniany poeta był uczestnikiem powstania listopadowego 1831 r. Został ranny w bitwie pod Ostrołęką, a zginął podczas obrony Warszawy na Pradze. Przypominam tego poetę powstańca w związku z odrodzeniem się mody na układanie „moskalików”. Nie chodzi o jakże zajmującą czynność układania śledzi albo szprotek – także nazwanych moskalikami – w słoikach z zalewą estragonową, lecz o krótkie, dowcipne rymowanki. Są one przekształceniem jednej ze zwrotek innego utworu Suchodolskiego, a mianowicie „Poloneza”, rozpoczynającego się od słów: „Patrz, Kościuszko, na nas z nieba...” Natomiast owa, mam nadzieję, że znana zwrotka, brzmi tak: „Kto powiedział, że Moskale/ są to bracia dla Lechitów/ temu pierwszy w łeb wypalę/ pod kościołem Karmelitów”.
Otóż układanie „moskalików” polega na trawestacji tejże zwrotki i to każdego kolejnego jej wersu. Zaczynamy więc od wymienienia określonego narodu, o którym następnie wyrażamy jakąś oczywistą opinię, a potem określamy, co spotka osobę, która wygłaszała taką opinię, i wskazujemy miejsce – najczęściej w okolicach kościoła albo figury – gdzie ma to nastąpić. I tak np. jeszcze z lat pięćdziesiątych XX w. pochodzi taki „moskalik”: „Kto o Baskach mylnie sądzi, że kochają Wawel stary, udowodnię mu, że błądzi, pod obrazem świętej Klary”.
Próbowałem i ja coś ułożyć: „Kto powiada, że Lechistan/ to prowincja i zaścianek/ tego wyślę przez Pakistan/ do pustelni u sercanek”. I jeszcze jeden: „Kto uważa, że Pigmeje/ «Przewodnika» nie poznali/ tego każdy niech wyśmieje/ pod figurą świętej Ali”. Zapewniam, że zabawa jest przednia. A może ktoś zechce przesłać do mnie swoje własne „moskaliki”?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













