Słowo ocalonego

Z biskupem seniorem Ignacym Jeżem, byłym więźniem

bloku kapłańskiego KL Dachau, rozmawia Adam Gajewski

Ekscelencjo! Zapoznał się Ksiądz Biskup wnikliwie z listą duchownych umęczonych i przetrzymywanych za drutami obozu w Dachau, którzy bezpośrednio lub pośrednio związani są z terenem dzisiejszej diecezji bydgoskiej Czy nasuwają się jakieś wspomnienia, przewijają...
Czyta się kilka minut

Z biskupem seniorem Ignacym Jeżem, byłym więźniem

„bloku kapłańskiego” KL Dachau, rozmawia Adam Gajewski

Ekscelencjo! Zapoznał się Ksiądz Biskup wnikliwie z listą duchownych umęczonych i przetrzymywanych za drutami obozu w Dachau, którzy bezpośrednio lub pośrednio związani są z terenem dzisiejszej diecezji bydgoskiej… Czy nasuwają się jakieś wspomnienia, przewijają znajome postaci?

– Na pewno błogosławiony Michał Kozal. Był już w obozie koncentracyjnym, kiedy przybyłem tam 7 października 1942 roku. Ja dopiero wtedy do Dachau się dostałem… Siedziałem najpierw na tak zwanym Zugangsblocku, a potem zostałem przydzielony na blok księży – i tam przedstawiono mnie biskupowi Michałowi Kozalowi. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak każdy „heftling”, ale muszę powiedzieć, iż robił wrażenie swą godnością… Strój więźnia nosił godnie, biła od niego jakaś powaga, jakaś dostojność. Nasze spotkanie było bardzo krótkie; ja mieszkałem w innej izbie niż on. To był listopad 1942 roku.

W styczniu wybuchła epidemia tyfusu brzusznego – nie chodziliśmy do pracy… Któregoś dnia rozeszła się wiadomość, że ksiądz biskup dostał zapalenia ucha środkowego, zabrano go na „rewir”, z którego już nie wrócił. Nikt nie miał wątpliwości, że jest to męczennik za wiarę. Wszyscy byliśmy w niego wpatrzeni… Gdy chodzi o innych księży… W szczególny sposób mogę jeszcze mówić o księdzu Antonim Świadku. Z nim spotkałem się w transporcie do Dachau. Może to było w Norymberdze, może trochę później… Wieźli nas pociągiem, robili postoje – wtedy byliśmy wyprowadzani z dworca do więzienia. Podczas przemarszu zetknąłem się z ks. Antonim Świadkiem. Razem dojechaliśmy do celu. Gdy przyszedł tyfus plamisty, o wiele groźniejszy od brzusznego, ks. Świadek zachorował i umarł na krótko przed uwolnieniem. Został potem, jak wiadomo, również wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony. Aresztowano go zaś za spowiadanie po polsku – ktoś doniósł na niego gestapo.

Kolejni księża? Cóż, zapewne mijaliśmy się „o włos”, ale trudno mi chyba mówić o jakichś szczególnych więzach. Nas tam było wielu, wielu. Gdy się nie pracowało w jednym komandzie, nie było możliwości szerszego kontaktu. Dobrze jednako zapamiętałem ks. Henryka Zimnego. Wysoki, elegancki człowiek… W obozie, w ciężkich warunkach, każdy oczywiście tracił swą prezencję. Ale nawet po wojnie, gdyśmy my – „ocaleńcy” spotykali się w Kaliszu, ks. Henryk wciąż się postawą wyróżniał…

Naszą pielgrzymkę do Dachau poprzedzamy przygotowaniami duchowymi, historycznymi… Diecezjanie mogli niedawno obejrzeć film obrazujący los więzionych księży; kapłanów z Polski, ale również z wielu krajów Europy. W Dachau nie było równego traktowania. Naziści świadomie obostrzali szykany wobec Polaków, pragnęli rozwarstwienia, poróżnienia więźniów. Czy te różnice szczególnie bolały? Jak wyglądały kontakty pomiędzy kapłanami różnych narodowości?

– Największa, najboleśniejsza różnica – kapłani niemieccy mieli „własną” kaplicę, codzienną Mszę św. na bloku 26. Więc dla księdza różnica była ogromna. Jeżeli zaś chodzi o wzajemne kontakty, to nie było większych różnic między więźniami. Wszyscy musieliśmy jakoś mówić po niemiecku, jakoś się porozumiewaliśmy. W pracy traktowani byliśmy równo. Pamiętam Francuzów, Włochów, obywateli innych narodowości. Poprzez pracę nawiązywaliśmy więź. Ja kontaktowałem się na przykład z grupą księży szensztackich (Szensztat, ruch maryjny). My Polacy, zwróciliśmy się do nich, aby pogłębić nasz tradycyjny kult maryjny… Więc takie próby były. Wszystko jednak począwszy dopiero od roku 1943… Bez zelżenia straszliwej dyscypliny obozowej byłoby to niemożliwością.

Czy prawda o pierwszym hitlerowskim obozie koncentracyjnym, ówczesnej „Golgocie kapłanów”, jest w naszym społeczeństwie dostatecznie znana?

– Trudno jednoznacznie powiedzieć. Ubiegły wiek przyniósł nam przecież tak wiele tragedii, że aż nie sposób skupić się na jednym miejscu, a nawet na kilku… Literatura na temat Dachau jest na szczęście już całkiem bogata. Wprowadzono dzień pamięci o męczeństwie duchowieństwa w czasie II wojny światowej – we wszystkich kalendarzach liturgicznych tak zaznaczony jest właśnie 29 kwietnia – to data wyzwolenia obozu w Dachau. W wielu kościołach, w wielu katedrach umieszczone są tablice memorialne księży męczenników… Pamiętamy. Ale pamiętać musimy o wszystkich narodowych tragediach… Myślę tu choćby o Warszawie, ale również o Bydgoszczy! Męczeństwo tego miasta, tutejszą gehennę roku 1939, musicie jeszcze mocniej utrwalić w powszechnej świadomości!

Już niedługo będziemy w Dachau. Z ramienia diecezji obóz nawiedzą m.in. klerycy bydgoskiego seminarium, przyszli księża. Czy dla kapłana ocalonego z wojennej pożogi ważna i budująca jest świadomość, iż wiele osób wciąż pragnie oddawać hołd męczennikom, nawiedzać miejsca ich śmierci?

–To ważne, że wierni z diecezji bydgoskiej postanowili pojechać do Dachau, że klerycy też jadą. Ten obóz zrobi zapewne trochę inne wrażenie niż Oświęcim. W Dachau wielu rzeczy już nie zobaczycie… Film, obrazy, ale sam obóz raczej nie istnieje. Znajdziecie ślady po barakach. Proszę jednak, przystańcie, wyobraźcie sobie, że w obrębie widocznego placu stłoczono pod koniec wojny 30 tys. ludzi! W obozie przygotowanym na 5-7 tysięcy więźniów! Zagęszczenie nieprawdopodobne! Przy tym głód, choroby, szykany, bicie. Tam dokonywał się ważny, męczeński akt polskiej i europejskiej historii. Dobrze, że pragniecie go zgłębić. Dziękuję za to.

Biskup senior Ignacy Jeż

Jeden z ostatnich polskich świadków męczeństwa kapłanów w KL Dachau. Urodzony 31 lipca 1914 roku w Radomyślu Wielkim nieopodal Mielca. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1937. Jako kapłan diecezji katowickiej aresztowany przez hitlerowców w roku 1942. Więziony w Katowicach, następnie osadzony w Dachau. Numer obozowy – 37196. Po zakończeniu wojny przewodniczył m.in. Komitetowi Księży Polskich Byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych. Współorganizator i uczestnik słynnych kaliskich pielgrzymek „ocalonych kapłanów”. Krzewiciel Ruchu Szensztackiego. Pierwszy biskup erygowanej w roku 1972 diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, do dziś z nią związany.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2006