Koniec czy początek?

Katastrofy końca, jakkolwiek dramatyczne, są tylko próbą i etapem na drodze, która prowadzi do pełni Bożego życia.
dominikanin, dr hab. filozofii
Czyta się kilka minut
Mieszkańcy wracają do tego, co pozostało z ich domów po tym, jak tajfun Kalmaegi nawiedził centralne Filipiny, Talisay w prowincji Cebu, 5 listopada 2025 r. fot. AP Photo/Jacqueline Hernandez/EAST NEWS
Mieszkańcy wracają do tego, co pozostało z ich domów po tym, jak tajfun Kalmaegi nawiedził centralne Filipiny, Talisay w prowincji Cebu, 5 listopada 2025 r. fot. AP Photo/Jacqueline Hernandez/EAST NEWS

Ewangelia przypomina nam tym razem tak zwaną mowę eschatologiczną Jezusa, jeden z najbardziej dyskutowanych fragmentów Nowego Testamentu. Umieszczona tuż przed opisem Męki i Zmartwychwstania, wygłoszona po ostatniej wizycie w świątyni, stanowi klucz do rozumienia nadchodzących wydarzeń.

Jezus splata w niej dwie pozornie odległe rzeczywistości. Zapowiada historyczne zburzenie świątyni w Jerozolimie (co nastąpiło w 70 r. n.e.), a jednocześnie mówi o kosmicznych katastrofach i znakach towarzyszących nadejściu końca świata.

Czy ewangeliści połączyli różne mowy, czy też Jezus celowo zestawił te dwa obrazy? Wiele wskazuje na to drugie rozwiązanie. Zburzenie świątyni nie jest bowiem tylko historyczną przepowiednią, ale jest też typem – proroczą zapowiedzią i znakiem – tego, co ma nadejść w pełni w przyszłości. Tak jak wydarzenia Starego Testamentu zapowiadały Mesjasza, tak upadek kamiennego przybytku zapowiada nadejście ostatecznej rzeczywistości.

Nie wolno nam jednak zapomnieć o kluczowym fakcie, który wydarza się pomiędzy mową a zburzeniem świątyni. Koniec materialnego kultu w Jerozolimie zbiega się w tajemniczy sposób z ustanowieniem przez Jezusa – za sprawą Jego Paschy – nowej, ostatecznej świątyni: świątyni Jego Ciała. Jej nowy porządek, zapoczątkowany w Zmartwychwstaniu, zasadza się na ostatecznym przezwyciężeniu śmierci. Zmartwychwstanie Chrystusa otwiera nam bowiem prawdziwy dostęp do rzeczywistości końca świata, czy też mówiąc nieco inaczej i odważniej: w Zmartwychwstaniu koniec świata już się zaczął. Eschatologia nie jest zatem tylko kroniką tego, co będzie kiedyś, ale opisem tego, co już dziś dokonuje się wśród nas mocą Paschy Chrystusa.

Jeśli o tym pamiętamy, rozumiemy, że opis katastrof z Ewangelii – tak dobrze znany nam z mediów – dotyczy nie tylko przyszłości, ale i teraźniejszości. Apostoł Paweł nazwałby je „bólami rodzenia” (por. Rz 8, 22). Co najistotniejsze, posiadamy podstawę, by nie poddać się lękowi. W świecie, który już został zwyciężony przez Chrystusa (J 16, 33), śmierć nie ma ostatniego słowa. Katastrofy końca, jakkolwiek dramatyczne, są tylko próbą i etapem na drodze, która prowadzi do pełni Bożego życia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025