Igrzyska nie przysłonią szarej prozy życia

Równolegle wobec polowania na Ziobrę okazało się, że Narodowy Fundusz Zdrowia jest bliski bankructwa. Odprawiani są z kwitkiem pacjenci, w niektórych szpitalach nawet ci onkologiczni.
Publicysta „Plusa i Minusa” oraz Interii
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz

Tekst niniejszy piszę po decyzji sejmowej komisji regulaminowej popierającej uchylenie immunitetu Zbigniewa Ziobry. Kiedy to będziecie czytali, będzie już po głosowaniu całego Sejmu, zapewne z tym samym skutkiem. Dowiedzieliśmy się też, że bohater tych zdarzeń na razie nie wróci do Polski z Węgier.

Jest coś w twierdzeniu obecnej koalicji, że nakryto poprzednią władzę na manipulowaniu budżetowymi środkami. Fundusz Sprawiedliwości był skarbonką środowiska Solidarnej, potem Suwerennej Polski. Kierowano te pieniądze w miejsca, gdzie miały przynieść korzyści tamtej ekipie. Nawet nie całemu Prawu i Sprawiedliwości, o czym świadczy znaleziony u Ziobry list Jarosława Kaczyńskiego. Prezes przestrzegał w nim ministra przed używaniem pieniędzy z Funduszu w kampanii wyborczej. Otóż kandydaci na posłów startujący z list PiS, ale należący do partii Ziobry, byli wspierani w swoich okręgach prezentami dawanymi kołom gospodyń wiejskich czy strażom pożarnym przez resort sprawiedliwości.

Tyle że obecna władza rozlicza Ziobrę łomem. Bo minister zdaje się formalnie prawa nie łamał. Był jedynym dysponentem tego Funduszu i konkursy na dotacje mógł ustawiać, jak chciał. Ustawa rozszerzyła cele, na jakie miał je wydawać, m.in. na „zapobieganie przestępstwom”. Więc jeśli z tych pieniędzy kupiono, akurat słusznie, sprzęt do inwigilacji zwany Pegasusem, było to legalne.

Tymczasem dyspozycyjna prokuratura wprowadziła do aktu oskarżenia formułkę „zorganizowanej grupy przestępczej”. Ziobro miał tworzyć z kilkorgiem współpracowników mafię, co pozwala grozić mu 25-letnim więzieniem. To prawny absurd.

Prokuraturą, przejętą niezgodnie z prawem przez poprzedniego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, jego następca Waldemar Żurek steruje jak nigdy w historii III RP. Odsuwa się od orzekania niewygodnych sędziów, a Żurek rozporządzeniem naruszającym literę ustawy zastąpił losowanie sędziowskich składów wyznaczaniem ich większości przez zwierzchników. W tym sensie trudno mówić o uczciwym procesie.

Towarzyszą temu zachowania obrzydliwe. Ziobro wychodzi z choroby nowotworowej. Prokurator powołuje się na orzeczenie lekarza, który nawet nie widział całej dokumentacji medycznej. Ale nawet ten biegły uznał za dopuszczalne tylko czynności procesowe, ale już nie osadzenie w areszcie. Mimo to szef sejmowej komisji Jarosław Urbaniak z partii Tuska oznajmił na sejmowym korytarzu, że zdrowie Ziobry nie będzie miało wpływu na decyzje.

Wygląda na to, że Donald Tusk definitywnie postawił na spektakl policyjno-prokuratorski jako jedyną rację utrzymania się przy władzy. Żurek ma budzić respekt jako ten, co łamie opory i rozlicza „możnych” tego świata. Czy to zadziała? Ostatnio Koalicja Obywatelska odnotowała, po serii niepowodzeń, kilka wyjątkowo korzystnych wyników w sondażach.

Różnie się jednak te nieoczekiwanie korzystne badania komentuje. Łącznie z plotką, że sondażownie zostały jakoś pozyskane, żeby wykazać, iż oto zaczęła się nowa era Tuska. Ponieważ zaś koalicjanci, przede wszystkim PSL i Polska 2050, w tych samych badaniach dołują, są tym samym przywoływani do porządku. Mają się definitywnie nie buntować.

Czy jednak nie zbuntują się wyborcy? Dosłownie równolegle wobec polowania na Ziobrę okazało się, że Narodowy Fundusz Zdrowia jest bliski bankructwa. Odprawiani są z kwitkiem pacjenci, w niektórych szpitalach nawet ci onkologiczni (czemu rząd zaprzecza). A nowa minister zdrowia zaczęła przebąkiwać o zamiarze likwidacji 30 proc. szpitali.

Czy satysfakcja z powodu zmuszenia byłego ministra na razie do przymusowego pobytu za granicą przesłoni poczucie kataklizmu uderzającego w zwykłych ludzi?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025