Coraz częściej czytam klasykę. Wracam do książek czytanych dawno, albo napisanych jeszcze dawniej i jakoś przeze mnie dotąd pominiętych. Jedną z nich była powieść Harper Lee Zabić drozda z 1960 roku. Może nawet mignęła mi w dzieciństwie jako film wyświetlany w telewizji w czasach, gdy nie mogłam go jeszcze oglądać. Potem tytuł zapadł w niebyt na długie lata, kiedy to przypomniał go mimochodem film Capote z 2005 roku. Harper Lee była przyjaciółką tego pisarza i pomagała mu w czasie zbierania materiałów do słynnej książki reportażu Z zimną krwią uznawanego za pierwszą pozycję true crime w literaturze. Z tego, co pamiętam, w filmie tym Capote spotyka się znowu z Harper Lee po premierze kinowej Zabić drozda, ale jest tak megalomańsko nieprzyjemny, że w ogóle nie zauważa sukcesu dawnej przyjaciółki. Od tego czasu ciągle myślałam o tym, żeby wreszcie przeczytać powieść Harper Lee, zwłaszcza że dostała Nagrodę Pulitzera, a pisarka została za nią uhonorowana w 2007 roku Medalem Wolności – najważniejszym odznaczeniem, jakie prezydent USA daje cywilom. Zawsze jednak było coś innego, a najczęściej zapominałam. Wreszcie jednak nadszedł ten czas, zobaczyłam nowe wydanie w księgarni, a na dodatek akurat miałam przed sobą długą podróż pociągiem. Lektura jak znalazł.
Niestety okazało się, że jak znalazł na nasze czasy. Mimo że opisuje historię z amerykańskiego Południa, dziejącą się w prowincjonalnym miasteczku, to plotka i pomówienia wciąż mają takie samo działanie. Pierwsza część dotyczy mitu, jaki narósł wokół mieszkańca jednego z domów, który od lat nie wychodził z domu. Plotki zrobiły z niego potwora, tymczasem okazał się ofiarą. Druga część powieści pokazuje narastającą atmosferę wrogości i nienawiści spowodowaną pomówieniem, które padło na podatny grunt. Był to grunt rasizmu i podłości. Czarnoskóry mieszkaniec miasteczka został oskarżony o gwałt na białej dziewczynie. Nieważne, że nie było na to żadnych dowodów, a nawet właściwie sytuacja dla wszystkich była obiektywnie niemożliwa. On był czarny, a ona biała. Narratorką jest kilkuletnia dziewczynka, która dzięki swojej niewinności (nie naiwności!) nazywa rzeczy po imieniu, obnażając hipokryzję świata białych dorosłych i wiarę w stereotypy oraz niczym nieuzasadnione uprzedzenia wobec ludzi o ciemniejszym kolorze skóry.
I to jest właśnie rasizm. I to właśnie dzieje się teraz w Polsce. I o tym myślę, gdy czytam pełne oburzenia komentarze prawicowych dziennikarzy na list kardynała Rysia dotyczący migrantów. Wydawałoby się, że kardynał pisze o rzeczach oczywistych dla każdego katolika, dlatego jestem tak przerażona atakami na niego, hejtem i słowami pełnymi nienawiści. Więc kiedy czytam powieść Harper Lee sprzed 85 lat, ze smutkiem zauważam, że nic się nie zmieniło, bo wciąż tak wielu ludzi uważa, że kolor skóry stanowi o wartości człowieka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













