Imigranci – temat, który nas przerósł

Ostatnia fala wieców pod hasłem
„Stop migracji!” ujawniła wśród polskich katolików wiele uprzedzeń, które trudno pogodzić z chrześcijaństwem. Ukazała także skalę pracy, jaką Kościół w Polsce ma do wykonania
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, kierownik działu krajowego KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Znów o imigrantach i uchodźcach? Cóż, nie da się inaczej. Przez Polskę przetoczyła się w sobotę fala protestów organizowanych pod hasłem „Stop imigracji!”. Temat nabrzmiewa, był wykorzystywany w kampanii prezydenckiej i wciąż jest obecny w bieżącej grze politycznej i zapewne będzie jedną z kluczowych kart w nadchodzących wyborach parlamentarnych. 
Swoją drogą, można odnieść wrażenie, że w Polsce trwa nieustająca kampania wyborcza. Umiejętnie podsycane emocje eskalują, podziały się pogłębiają, wzrasta polsko-polska niechęć, a nawet nienawiść. „Karta” imigrancka jest przy tym jedną z kluczowych i zapewne bardzo długo tak będzie. Między innymi dlatego, że – jak słusznie zauważyła w poprzednim PK Agnieszka Kosowicz – współczesne „wędrówki ludów” to proces, którego nie da się już zatrzymać. Masy zdesperowanych ludzi wciąż będą poszukiwać lepszego życia gdzie indziej i nikt ich w tym nie powstrzyma. 
Tymczasem poważnej debaty na ten temat jak nie było, tak nie ma. Ludzie tkwią pozamykani w swoich „tożsamościowych”, narracyjnych bańkach, przekonani, że jedynie słuszne są ich racje, a kto ma inne zdanie, ten faszysta/lewak. Trwa więc w najlepsze ten ponury i bezproduktywny „dialog” głuchych. Z jednej strony mamy „religijno-patriotyczną” retorykę, forsowaną bez respektu dla wiedzy i elementarnego zmysłu empatii, która przeorała już niejeden rozum i sumienie, utrwalając przekonanie, że bycie katolikiem przejawiać się ma we wrogości wobec przybysza, a co najmniej w odmowie pomocy. Z drugiej zaś występują środowiska, które każdy przejaw troski o kulturową tożsamość kojarzą z nazizmem, a głosy przestrogi, przypominające o aktach przemocy dokonywanych przez gangi imigrantów na Zachodzie, klasyfikują jako faszyzm. W tej sytuacji na poważną rozmowę nie ma żadnych szans. Problem w tym, że z czasem będzie jeszcze trudniej, bo proces okopywania się na własnych pozycjach będzie coraz skuteczniej uniemożliwiał porozumienie. Możemy doprowadzić do sytuacji, w której – nawet gdyby doszło do ogólnonarodowej rozmowy przy pomocy jakiejś spektakularnej inicjatywy czołowych mediów – po prostu nikt już nie będzie gotowy na słuchanie racji, które nie są w stu procentach tożsame z własnymi (choć to już się poniekąd dzieje).
Polsce potrzebna jest poważna rozmowa na temat globalnego i wzbierającego wciąż zjawiska migracji. Wyzwanie ma oczywisty wymiar moralny, religijny, międzyreligijny także. Powinien stanowić dziś jeden z kluczowych tematów debaty wytrawnych ekspertów różnych dziedzin: socjologów, ekonomistów, filozofów, kulturoznawców, przedstawicieli różnych Kościołów oraz wyznawców innych religii.
Przede wszystkim jednak obecna sytuacja wymaga systematycznej i cierpliwej pracy Kościoła katolickiego. Ostatnia fala wieców pod hasłem „Stop migracji!” ujawniła wśród polskich katolików wiele uprzedzeń, które trudno pogodzić z chrześcijaństwem. Ukazała tym samym także skalę pracy, jaką Kościół w Polsce ma do wykonania. Wiem, naiwność nie jest cnotą; mam świadomość, że sprawa jest skomplikowana i wielowymiarowa. Nauczanie Kościoła pozostaje tu jednak jasne, choćby odbierane było jako wymagające i heroicznie trudne. Chodziłoby więc o to, by głos Kościoła – uwzględniający zmieniający się charakter migracji i wynikające z tego procesu zagrożenia – głosił, to, co głosić powinien, „w porę i nie w porę”. Majowe Stanowisko Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców przeszło jakby niezauważone, ale zawarte w nim wskazanie, iż „sposób, w jaki traktujemy przebywających w Polsce uchodźców i migrantów, jest testem autentyczności naszej chrześcijańskiej postawy” – zachowują swoją aktualność. Jak to w praktyce realizować i stosować? Oto jest pytanie. Myślę, że dziś zmaga się z nim wielu katolików. Tym bardziej więc i wobec wzrastającej, społecznej dezorientacji wspieranej przez medialny szum powinien wybrzmieć proroczy głos Kościoła.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2025