na czołówki gazet, nie interesują się nimi zagraniczne media, prezydium Konferencji Episkopatu Polski
z nimi raczej nie polemizuje i nie stają się podstawą
do interwencji dyplomatycznych Ministerstwa
Spraw Zagranicznych.
Tym razem było inaczej – przez mowę, jaką podczas Mszy przy okazji tegorocznej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę wygłosił bp Wiesław Mering.
Kazanie o politycznych gangsterach
Emerytowany biskup włocławski mówił między innymi o zagrożeniach dla ojczyzny i narodowej tożsamości, o „politycznych gangsterach” rządzących Polską, o tym, że „określają się jako Niemcy”. Retoryka była jednoznacznie polityczna (a nawet partyjna) i konfrontacyjna. Narodowe sanktuarium na Jasnej Górze – duchowe centrum polskiego katolicyzmu – tego dnia stało się przyczynkiem ogólnokrajowego sporu.
Na słowa biskupa Meringa z subtelną krytyką zareagował abp Józef Kupny, metropolita wrocławski i wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wskazując na rozbieżność jego przesłania z motywowanymi Ewangelią pojednawczymi działaniami polskich biskupów wobec biskupów niemieckich, których 60. rocznicę w tym roku obchodzimy.
Wyrażając „głębokie oburzenie”, zareagowało także Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wystosowano oficjalną notę do Stolicy Apostolskiej, domagając się wobec biskupa konsekwencji, by podobne „niefortunne, kłamliwe i nieuzasadnione wypowiedzi nie pojawiały się w przyszłości w dyskursie publicznym, szargając dobre imię Kościoła katolickiego”. Minister Radosław Sikorski ostro sprawę komentował również w mediach społecznościowych.
W sieci rozgorzała burzliwa debata, w której oprócz polityków głos zabierali również publicyści katoliccy, duchowni i świeccy wierni. Z kolei politycy i środowiska, którym ideologicznie bliskie były słowa emerytowanego włocławskiego ordynariusza, na różne sposoby okazywali mu wsparcie.
Jasnogórska homilia nie tylko zbulwersowała i zgorszyła wielu katolików, ale i przyczyniła się do kolejnego głębokiego wizerunkowego kryzysu Kościoła w Polsce.
Czym homilia jest
Całej afery medialnej i dyplomatycznej burzy, pogłębienia podziałów i zgorszenia udałoby się uniknąć, gdyby bp Mering zamiast długiej, emocjonalnej i zaangażowanej politycznie mowy, wygłosił po prostu homilię – tak, jak ją definiuje Kościół.
Nie chodzi o to, by kaznodzieje przemilczali sprawy ważne społecznie. Przeciwnie – Kościół zachęca duchownych, by prowadzili wiernych do dojrzałego życia chrześcijańskiego również w wymiarze społecznym, czego przykład ostatnio w swoim liście do diecezjan dał kard. Grzegorz Ryś. Ale homilia nie jest wiecem politycznym. To nie konferencja prasowa, nie sejmowe przemówienie, nie publicystyka. Homilia to liturgiczne głoszenie Ewangelii – przepowiadanie, które rodzi się ze słowa Bożego, z osobistego przeżywania tego słowa, jest dzieleniem się swoją relacją ze Słowem i ma prowadzić do osobistego spotkania z Panem. Ma sprzyjać doświadczeniu tego, jak żywe i skuteczne jest słowo Pana.
Biskup Mering zignorował tę podstawową zasadę. W jego homilii zabrakło głębszego odniesienia do czytań liturgicznych. Zamiast budującej refleksji nad miłością Boga i bliźniego usłyszeliśmy specyficzną wizję „uwarunkowanej” ojcowskiej miłości, tezę o takim samym zagrożeniu polskich granic ze wschodu i zachodu, manipulacje dotyczące migrantów, ostre komentarze dotyczące rządu. Biskup zacytował też XVII-wiecznego poetę, Wacława Potockiego, który pisał: „Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”. Abp Józef Kupny, wiceprzewodniczący KEP, odpowiedział na te słowa na platformie X: „We Wrocławiu zamiast ‘Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem’, wolimy zdecydowanie: ‘Przebaczamy i prosimy o przebaczenie’. Właśnie obchodzimy Rok Pojednania. Jak bardzo aktualne staje się orędzie biskupów polskich do niemieckich, które skonstruował kard. Kominek”.
Papież Franciszek w adhortacji Evangelii gaudium przypomniał, że homilia to „najwyższy moment dialogu Boga ze swoim ludem, poprzedzający sakramentalną komunię. Homilia jest podjęciem już podjętego dialogu Pana ze swoim ludem. Głoszący słowo powinien rozpoznać serce swojej wspólnoty, by szukać, gdzie jest żywe i żarliwe pragnienie Boga, a także gdzie ten dialog, pełen miłości, został przytłumiony lub nie mógł okazać się owocnym”. Powinna być prosta, krótka, oparta na tekstach liturgicznych.
Podobnie papież Benedykt XVI w adhortacji Sacramentum caritatis nauczał, że homilia „ma za zadanie dopomagać pełnemu zrozumieniu oraz oddziaływaniu słowa Bożego na życie wiernych”, ma opierać się na stosownej znajomości Pisma Świętego. „Należy unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych. W szczególności proszę duchownych, by głoszone słowo Boże było ściśle powiązane z celebracją sakramentalną i z życiem wspólnoty tak, by słowo Boże było rzeczywistym wsparciem dla życia Kościoła” – pisał papież z Niemiec.
Przykład takiego katolickiego podejścia do homilii daje też – również jeśli chodzi o jej długość – papież Leon XIV.
Czego Kościół uczy o homilii
Jak powinna wyglądać dobra homilia? Przede wszystkim powinna zawierać odniesienie do czytań liturgicznych. Wychodzić od słowa Bożego i na nim się oprzeć. Nie chodzi tylko o cytowanie, ale o wskazanie na żywą relację między Pismem Świętym a konkretem życia mówcy i słuchaczy. Homilia ma pomóc zrozumieć, jak Słowo działa dzisiaj, w realnych okolicznościach: w życiu osobistym, relacjach (z Bogiem, człowiekiem, stworzeniem), w rodzinie, pracy, w społeczeństwie.
Po drugie – homilia powinna być serdeczna i bliska. Papież Franciszek podkreślał, że nie może to być suchy wykład ani moralizatorska nagana. Wymaga przygotowania: modlitwy, lektury, medytacji i uważnego słuchania ludzi, do których się mówi. „Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie odpowiada logice przekazów medialnych, ale powinna wzbudzić zapał i nadać sens celebracji” – pisał w Evangelii gaudium.
Nie bez powodu Franciszek apelował, by homilie były krótkie – najlepiej nie dłuższe niż 7–10 minut – i wyrażone prostym językiem, bez przesadnej retoryki czy hermetycznej teologii. „Przepowiadanie czysto moralizujące lub indoktrynujące, również i to, które przemienia się w lekcję egzegezy, pomniejsza tę komunikację między sercami, jaka ma miejsce w homilii i która powinna mieć charakter niemal sakramentalny: «wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa» (Rz 10, 17). W homilii prawda idzie w parze z pięknem i dobrem” – czytamy w Evangelii gaudium.
Po trzecie – nie można politykować.
To nie znaczy, że homilia nie może dotykać tematów społecznych. Może, a nawet powinna – ale zawsze w świetle Ewangelii. Kościół nie głosi programów partyjnych, ale orędzie zbawienia. Chrześcijanin ma być obecny w życiu publicznym, ale kaznodzieja nie powinien z ambony nawet sugerować, jaka partia jest mu bliska, a już w ogóle do tej bliskości zachęcać słuchaczy. Homilia to nie miejsce na partyjny przekaz dnia.
Po czwarte – homilia powinna prowadzić do Eucharystii. Liturgia słowa i liturgia eucharystyczna to jedno misterium. Dobra homilia otwiera serca na to, co nastąpi: na spotkanie z żywym Chrystusem w Komunii. „Gdy przepowiadanie urzeczywistnia się w kontekście liturgii, jest włączone jako część ofiary przekazywanej Ojcu i jako pośrednictwo łaski, którą Chrystus rozlewa w celebracji. Ten sam kontekst domaga się, aby przepowiadanie ukierunkowało zgromadzenie, a także kaznodzieję, ku komunii z Chrystusem w Eucharystii przemieniającej życie. Wymaga to, aby słowo kaznodziei nie zajmowało nadmiernego czasu, aby Pan bardziej błyszczał niż szafarz” – napisał Franciszek w Evangelii gaudium.
Afera wokół kazania bp. Meringa pokazała, jak wielką siłę ma słowo głoszone z ambony – i jak bardzo może zranić, jeśli zostanie użyte niezgodnie z jego naturą. Homilia nie jest miejscem na polityczne tyrady ani emocjonalne oskarżenia. Nie służy konfrontacji, ale budowaniu komunii. Uderzając w budowanie jedności z ambony, uderza się też w samą tożsamość i misję Kościoła. Mamy prawo do homilii, o jakiej uczy Kościół. Możemy się o nią upominać i odpowiedzialnie dzielić informacjami zwrotnymi, jeśli na ambonie słyszymy treści, na które w homilii nie ma miejsca.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















