Wpadła mi ostatnio w ręce książka Mokradła Marii Turtschaninoff, okazując się idealną lekturą na nasze upalne lato. Została ona przetłumaczona na polski i wydana w ubiegłym roku. Ciekawe jest doświadczenie autorki: to szwedzkojęzyczna fińska pisarka. Taki miks występuje często na terenach przygranicznych Szwecji i Finlandii, gdzie w naturalny sposób i na skutek różnych kolei historii ludność ta się mieszała (w podobnej sytuacji była bodaj najbardziej znana fińska pisarka Tove Jansson).
Turtschaninoff pierwsze historie zaczęła pisać już w wieku 5 lat. Długo pracowała jako dziennikarka i zadebiutowała dopiero w 2007 r. Jej powieść fantasy Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru zyskała duży rozgłos i dała początek słynnej serii, która ukazała się w 30 językach. To jednak literatura dla młodzieży. Mokradła są jej pierwszą prozą skierowaną do dorosłego odbiorcy.
Fińska saga
Na tytułowych mokradłach rozpoczyna się ta powieść. To na ich brzegu spotykamy pierwszego bohatera powieści i protoplastę rodziny. Na tle wilgotnych, dzikich mokradeł toczy się historia rodu zamieszkującego stary dom, w którym od pokoleń przekazywane są nie tylko codzienne obowiązki, ale i głęboko zakorzenione sekrety. Narracja prowadzona z kobiecej perspektywy odsłania powoli losy kolejnych bohaterek, ukazując, jak każda z nich próbuje odnaleźć siebie w narzuconych ramach i w relacji z naturą, która jest jednocześnie źródłem siły i zagrożenia. Akcja dzieje się przez pięć wieków. Choć prowadzona jest niespiesznie, to jednak chce się poznać kolejne odsłony tej historii. A także kolejne elementy, które oprócz tego, że mamy do czynienia z sagą, sprawiają, że opowieść o gospodarstwie w Nevabacka jest bardzo rozbudowaną baśnią. Pojawiają się tam bajeczne stwory, jak znane nam trolle i inne, mniej oczywiste.
Jednak właśnie przy lekturze tej książki zauważyłem, że nasza pamięć, nostalgia zakorzenione są w konkretnych miejscach. Część bohaterek do Nevabacki przyjeżdża na wakacje, z roku na rok poznając kolejne jej zakamarki. A przez kolejne wieki terytorium bohaterów powiększa się: od bagna i stawu, poprzez las, po kolejne wioski i najbliższe miasta. Horyzont bohaterów rozszerza się jeszcze bardziej, gdy część z nich wyjeżdża do miast, do stolicy, a nawet do Afryki czy Ameryki. Ich los jest jednak zapośredniczony, przywieziony w listach czy opowieściach. Cała powieść i całe życie dzieją się na granicy lasu i gospodarstwa i poza nim świat mógłby nie istnieć A może istnieje właśnie dlatego, że realna jest Nevabacka?
Topografia w baśni
Pomyślałem, że taką baśń o niezwykłym miejscu tworzy każdy z nas. Wielu wyjeżdżało na wakacje na przykład do dziadków czy na kolonie, a nawet jeśli nie, to wakacje – cudowny bezczas – mogły być okazją do tworzenia własnych światów. Może też były w nich obecne niezwykłe postaci? Takie właśnie są te historie. Baśnie są nośnikami kultury: zawierają lokalne wierzenia, zwyczaje, obrazy świata. Ich ustna tradycja przekazywała wiedzę i doświadczenie z pokolenia na pokolenie, często wtedy, gdy nie istniało jeszcze pismo.
Choć baśnie mogą utrwalać stereotypy, wiele współczesnych reinterpretacji (jak Mokradła) wykorzystuje ich formę, by opowiedzieć o emancypacji, wykluczeniu czy sile bohaterów. Są one uniwersalnym językiem kultury – prostym, ale głębokim – który mówi o tym, kim jesteśmy, czego się boimy i za czym tęsknimy.
Baśnie rozgrywają się w niezwykłych, symbolicznych przestrzeniach: od europejskich lasów braci Grimm, przez rosyjskie izby i mroźne knieje, po pustynie arabskich Baśni z tysiąca i jednej nocy. W nordyckich opowieściach królują góry i fiordy, a afrykańskie legendy toczą się na sawannie. Topografia baśni odzwierciedla krajobraz kultury: realny świat miesza się z fantazją, tworząc mapę ludzkich lęków, pragnień i wyobrażeń.
Podam przykład: wśród lasów, gór, rzek i mórz rozgrywają się właśnie baśnie fińskie. W moim domu miałem ich zbiór pt. Ptaki czarownicy z postaciami takimi jak diabły, czarownice, królewny, książęta, skrzaty czy duchy leśne. Ich wędrówki były fascynujące i zachęcały do poznawania świata.
Bohater w podróży
Choć baśnie często kojarzą się z niewielką, zamkniętą przestrzenią – chatką w lesie, zamkiem czy wioską – to w rzeczywistości są opowieściami o podróży. Wędrówka, choć nie zawsze fizyczna, stanowi kluczowy element baśniowej struktury. Bohaterowie ruszają w drogę, by odnaleźć skarb, uwolnić kogoś, zdobyć wiedzę albo siebie samego przemienić. Świat baśni rozciąga się daleko poza początkowe miejsce. Obejmuje odległe krainy, magiczne lasy, królestwa za siedmioma górami i dolinami, a czasem za granicą życia i śmierci.
W klasycznej baśni o Czerwonym Kapturku dziewczynka wychodzi z domu i przemierza las, by odwiedzić domek babci. Choć wydaje się, że idzie znaną drogą, to zamiary złego wilka pokrzyżują sielankowy spacer. To nie tylko przestroga przed samotnymi wędrówkami dzieci, ale też opowieść o pułapkach, które czekają nas w życiu, jak również o tym, że zawsze znajduje się ktoś, kto wyzwoli nas z opresji. W Baśniach z tysiąca i jednej nocy Sindbad Żeglarz przemierza morza i napotyka fantastyczne istoty, a każda wyprawa to lekcja pokory i sprytu.
Podróż w baśni to zawsze coś więcej niż tylko przemieszczanie się. To droga ku dojrzałości, ku prawdzie o sobie, często też ku wolności. Każda napotkana kraina stawia przed bohaterem próbę: moralną, fizyczną, emocjonalną. Dzięki temu baśniowe wędrówki, choć rozgrywają się w nierealnych przestrzeniach, są głęboko uniwersalne i ludzkie.
Przekraczanie granic
Dorota, bohaterka Czarnoksiężnika z krainy Oz, opuszcza zniszczony, czarno-biały świat Kansas i wchodzi w barwną, surrealną przestrzeń nowej rzeczywistości. Pamiętajmy, że właściwie przez tornado, które porwało domek z Dorotą i pieskiem Toto, bohaterka po raz pierwszy wychodzi z domu. Próg domu staje się tu dosłowną granicą między światem znanym a nieznanym. To nieznane zawsze zaczyna się od jakiejś granicy, jak w skandynawskich baśniach o krainach lodu. Akcja może dziać się też w podziemnych czy podniebnych królestwach, tam gdzie króluje Królowa Śniegu czy, jak w baśniach celtyckich, dobre i złe wróżki. W legendach słowiańskich bohaterowie swoje przygody mogli odbywać pod wodą.
Są też takie opowieści, w których ludzie przemieszczają się do krainy zapomnienia. Może też to być kraina wiecznej młodości, jak w irlandzkiej baśni o Oisínie. Tír na nÓg to właśnie taka kraina, z której przybywa złotowłosa Niamh. Zakochany Oisín wyrusza z nią na magicznym koniu do tego odległego miejsca. Tam czas płynie inaczej: Oisín żyje w szczęściu przez, jak mu się wydaje, kilka lat. Tęskniąc za Irlandią, wraca do domu, ale po zejściu z konia natychmiast się starzeje. Minęły wieki, a jego dawny świat przepadł. Na koniec spotyka św. Patryka, który błogosławi mu przed śmiercią.
---
Baśnie to nie tylko opowieści dla dzieci. Ich bohaterowie nie używali map, tylko kompasów ukrytych w swoim sercu. Może warto wykorzystać letni czas, by na nowo odkryć ten kompas w sobie?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















