Historia radiofonii, rozpoczynająca się w latach 20. XIX wieku, ma wątki zarówno naukowe i inżynieryjne, jak i sensacyjne i niemal szpiegowskie. Od strony naukowej złożyły się na nie kolejne odkrycia dotyczące elektromagnetyzmu, skonstruowania telegrafu, ustalenia zasad indukcji, nadawania i wykrywania fal radiowych. Radioconductor (radioprzewodnik) – tego słowa użył pierwszy raz w 1897 roku francuski naukowiec Édouard Branly i od niego liczymy użycie przedrostka „radio” w odniesieniu do fal radiowych (od czasownika oznaczającego promieniować, z łacińskiego radius – promień koła, promień światła). Noblista Louis de Broglie streścił to w jednym zdaniu: „Widzimy tutaj bezinteresowną pracę naukowców oraz bardziej ukierunkowane działania inżynierów i techników, łączące się razem jak strumienie z wielu krajów w wielką rzekę, odkrycia i wynalazki razem tworzące wspaniałe osiągnięcie, radio”.
Zamieszanie z patentami
Początkowo radia używano do przekazywania znaków alfabetu Morse’a. Dopiero pod koniec XIX wieku opatentowano wynalazek przekazujący dźwięk. I tutaj właśnie mamy sensacyjną część historii tego wynalazku. W 1943 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych przyznał prawa patentowe Nikoli Tesli. Rozprawa rozstrzygnęła się po śmierci wynalazcy, przez co powszechnie za twórcę radia uznaje się Guglielmo Marconiego, mimo iż przyznał się on do wykorzystania wcześniejszych prac Tesli w zbudowaniu radia. Patent Tesli na urządzenie do przesyłania i odbioru fal elektromagnetycznych był gotowy w 1900 roku, jednak ubiegł go w tym o kilka dni Marconi. Ten drugi eksperymentował z przekazywaniem sygnału od 1894 roku, a rok później udało mu się transmitować je na odległość kilometra. Nie znajdując zainteresowania swoim wynalazkiem we Włoszech, udał się do Wielkiej Brytanii, w której doprowadził swoje dzieło do finału, wysyłając nawet do USA sygnał oznaczający „S” w alfabecie Morse’a. Swoje pretensje do wynalazku rościł też rosyjski fizyk Aleksander Popow, ale bez powodzenia. Przyznać jednak trzeba, że radio notowało dynamiczny rozwój od początku XX wieku. By jednak wejść do powszechnego użycia, musiało ono pokonać dwie bariery.
Pierwsza to kwestia technologiczna, bo żeby mogło ono trafić do masowego odbiorcy, potrzeba było skonstruować i postawić odpowiedniej mocy przekaźniki. Jednak przede wszystkim należało wymyślić urządzenie, które odbierałoby fale oraz idące za nimi programy. Pierwsze, przypominające średniej wielkości szafy, wykorzystywały lampy elektronowe. Znany nam do dziś tranzystor użyto w masowej produkcji dopiero w latach 50. XX wieku. Jednak pierwsze audycje w Polsce nadawano niemalże pod gołym niebem. W Poznaniu, do którego radiofonia dotarła w 1927 roku, słuchacze mogli radia posłuchać z „gigantofonów” (głośników) na Placu Wolności (na przykład 14 kwietnia, kiedy transmitowano pierwszą mszę z katedry poznańskiej). Pierwsze odbiorniki były rzecz jasna drogie, ale szybko rosło grono radioamatorów, grupujących się nawet w kluby i wydających swoją prasę.
„Myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie”
Druga bariera była psychologiczna. Kolejne kroki postępu budzą zwykle nieufność, a ten wynalazek mógł budzić nieufność szczególną. Przecież zasada jego działania była zupełnie tajemnicza, a dźwięk na dużej odległości przenoszono przez coś, czego nie było widać. Z tego powodu „Gazeta Cieszyńska” donosiła w 1929 roku z trwogą: „Chłopi węgierscy niezadowoleni z radja. […] Zastanawiając się nad przyczynami mrozów chłopi węgierscy przyszli do wniosku, iż wszystkiemu jest winne radjo, bowiem fale radjowe, zdaniem ich, oziębiają powietrze. Niektórzy chłopi twierdzą, że anteny przyciągają zimę i dlatego zaczęli masowo zrywać anteny wiejskich zwolenników radjofonji”. Widać teorie spiskowe trzymają się mocno nie tylko w naszych czasach, niemniej to przekonanie o wpływie radia na zjawiska atmosferyczne było raczej niszowe. Trudniej było sobie wyobrazić, że dźwięk emitowany w jednym miejscu może być słyszany kilometry dalej. Tak jest w przypadku skokowych odkryć technologicznych.
Dobrze to zdziwienie obrazuje pierwsze radiowe nagranie głosu marszałka Józefa Piłsudskiego. Z wyraźnym rozbawieniem zwrócił się on do narodu: „Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść gdzieś w świat beze mnie, jego właściciela. (…) Wyobrażam sobie tę zabawną chwilę, gdy jakiś ananas korbą nakręci, śrubkę naciśnie i jakaś trąba, zamiast mnie, gadać zacznie. […] Najzabawniejsza jest jednak myśl, że kiedy mnie już nie będzie, głos pana Piłsudskiego sprzedawanym będzie za trzy grosze gdzieś na jarmarkach, prawie na funty, jak pierniki, prawie na łuty, jak jakie cukierki”. Widać technologia była nie do myślowego ogarnięcia, ale już jej monetyzacja nasuwała się sama.
Fala 480
Co prawda pierwsza audycja Polskiego Radia została nadana 1 lutego 1925 roku na falach średnich 385, jednak stały program (choć nie trwał on całą dobę) zaczęto nadawać 18 kwietnia 1926 roku, dokładnie o godz. 17.00. W pierwszych latach w ogóle było to kilka godzin wieczornych, dopiero od lat 30. program nadawano od godz. 6.15 do północy. Stąd sytuacja, w której stulecie Polskiego Radia świętować możemy właściwie przez dwa lata, a 2026 rok ogłoszono jego rokiem.
Co mogło być tematem pierwszego programu? Oczywiście Chopin! W listopadzie powstał pierwszy radiowy teatr – wystawiono, a raczej nadano Warszawiankę Wyspiańskiego. Od samego początku polska rozgłośnia radiowa prowadziła swoje chóry i orkiestry, a na falach eteru transmitowano różne nabożeństwa. W 1927 roku audycje nadawano z fortu przy ul. Racławickiej, gdzie na dwóch 75-metrowych masztach rozpięto 130-metrową antenę. W maju 1931 roku powstała stacja nadawcza w Raszynie o mocy 120 kW – ówcześnie najsilniejsza w Europie, która pokrywała swoim zasięgiem około 90 proc. powierzchni ówczesnej Polski. Między dwoma masztami, wysokimi na 200 m, rozpięto tam antenę o długości 280 m.
Jak finansowano radio? Głównie z abonamentu, płaconego bodaj sumienniej niż dziś, składano także różne dotacje rządowe czy samorządowe. Pod koniec lat 30. wpływy wynosiły 20 mln ówczesnych złotych.
I tak od „śmiesznej tuby” doszliśmy do medium, które zrewolucjonizowało komunikację i doprowadziło do masowego przekazywania informacji. Coś jeszcze w tej historii było pionierskie – to, że głosem Polskiego Radia były także kobiety: wspomniana już Janina Sztompka-Grabowska, Joanna Porawska (by móc pracować na antenie Polskiego Radia, pokonała kilka tysięcy kandydatek), a we wrześniu 1939 roku ostatnie pożegnanie z zagranicą po francusku wyemitowała Maria Stpiczyńska. Nie była to tylko kwestia dykcji i pięknej wymowy, ale także tego, że radio udzieliło im głosu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















