Magdalena Kadziak, prezeska Laudato Si Movement Polska, przypomina, że wakacyjny czas urlopu pozwala na zatrzymanie się i docenienie tego, co mamy. – Pośród codziennej gonitwy, obsesyjnego skupiania się na zysku i nadmiernej konsumpcji łatwo zapomnieć o wdzięczności za to, czym już Stwórca nas obdarzył. Uwiecznianie chwil, wywoływanie fotografii, pozwala nam dłużej pozostawać w zachwycie nad pięknem, które jest wokół nas. Dzięki spędzaniu czasu w naturze nasz wypoczynek staje się bardziej jakościowy i przypomina nam, że jesteśmy częścią większej całości świata stworzonego, o który powinniśmy dbać – zauważa.
Piękno w tym, co niepozorne
W podobnym duchu mówi o. Savio Sitarczyk OFM, który swoją fotograficzną drogę wspomina jako proces odkrywania świata na nowo. – Pamiętam dobrze zdziwienie, które rodziło się we mnie na spacerach na początku mojej przygody z fotografią. Trakcja tramwajowa, tory, przystanki i budynki przestały być bez znaczenia i zaczynały w głowie układać się w kadry pomimo braku aparatu w ręce. Czułem, że stałem się dużo uważniejszy na otaczający mnie świat. Także na światło, które w fotografii, jak sama nazwa wskazuje, odgrywa kluczową rolę – podkreśla.
Fotografia – jak przekonuje – uwrażliwia na prozę życia: – Wszystko, z czym mam na co dzień styczność, może wprowadzić mnie w zachwyt, jeśli jestem wystarczająco uważny i opanowałem umiejętność zamykania rzeczywistości w ramy kompozycji – zauważa. To lekcja dostrzegania piękna w codzienności, w tym co niepozorne. – Fotograf musi być uważny na formy, sekwencje, kształty, światła i cienie oraz, co uważam za najcenniejszą lekcję fotografii – na ludzkie piękno – dodaje franciszkanin.
Nie tylko kronikarz, ale i narrator
Ale jest w tym coś jeszcze. – Pomimo tego, że fotograf może uwiecznić na zdjęciu tylko to, co jest, forma tego przedstawienia w dużej mierze zależy od niego. Rzeczywistość przez urządzenie aparatu staje się plastyczna w umyśle fotografa. To czyni z niego nie tylko kronikarza, lecz także narratora, autora zupełnie nowych narracji, niezauważonych przez innych, a możliwych do odczytania właśnie dzięki fotografii – zauważa.
W tym sensie fotografia staje się aktem nie tylko patrzenia, ale też opowiadania. Kadrowanie i obróbka zdjęć nie są jedynie techniką – to forma rozmowy z rzeczywistością i samym sobą. – Ulica może stać się barwniejsza, światło bardziej miękkie, a ciemność głębsza. Fotografia łączy w sobie dwa akty: kontemplacji tego, co jest mi dane, oraz wyrażenia wewnętrznej tęsknoty za pięknem w każdym momencie. Czy te dwa elementy – przyjęcie rzeczywistości i dziecięca prośba – nie są definicją modlitwy chrześcijańskiej? – pyta retorycznie o. Savio.
Prawie jak kontemplacja…
Ojciec Jakub Gonciarz OP przyznaje, że jego fotograficzne początki były próbą wejścia w inny świat. Zainspirowany zdjęciami Małgorzaty Pióro zapisał się na prowadzone przez nią szkolenie. Szybko jednak odkrył, że nie powtórzy jej stylu. – Nie czuję pejzaży czy gry świateł. Pasjonuje mnie życie i ludzie, w ich dosłowności i wyrazistości. Mam wrażenie, że moje zdjęcia nie są zbyt ładne, ale bardzo prawdziwe – mówi.
Fotografia daje mu poczucie zatrzymania chwili, która już się nie powtórzy. – Czyli jakieś zwycięstwo nad przemijaniem. Kolekcjonowanie bogactwa różnych ludzkich reakcji – opowiada dominikanin. Ceni też dokumentalny charakter zdjęć, które przy reportażach wpływają na przekaz treści. – Ostatecznie ja dobieram prezentowane obrazy i mogę z nich ułożyć zupełnie różne historie. Robione zdjęcia bywają bardzo osobistymi prezentami dla osób fotografowanych. Archiwum fotografii pozwala mi ilustrować robione prezentacje w sposób niepowtarzalny. I na każdym zdjęciu jestem ja, jako fotograf. To też moja historia. Moje przeżycia, nastroje, etapy życia. Po czasie mocno to zauważam – podkreśla.
I choć nie nazywa swojego fotografowania modlitwą, dostrzega w nim pewną formę kontemplacji stworzenia. – Modlitwa z definicji jest skierowana ku Bogu. Nie wiem, jaki obiektyw może Go uchwycić. Zresztą fotograf całą uwagę kieruje ku stworzeniu. Trudno to nazwać modlitwą. Chyba że przy ogólnym założeniu ad maiorem Dei gloriam – zauważa.
– Każdy rodzaj fotografii wymaga uważności. Choć mogą być różne jej typy. Emocjonalna, ta związana z wyczuciem nastroju czy piękna. Ale też intelektualna, czyli dostrzeganie wyjątkowej sytuacji czy perspektywy. W fotografii ulicznej czy reporterskiej ważna jest szybkość i jakby przewidywanie kolejnych wydarzeń. Chwile są niepowtarzalne. Co innego praca w studiu czy krajobrazy. W tych ostatnich istotną rolę odgrywa pogoda i zastane światło – mówi dominikanin.
… i psychoterapia
Ksiądz Maciej Jaszczołt zwraca uwagę na coś jeszcze: fotografia pomaga zauważyć to, co w codziennym biegu umyka. – Światło padające przez wiosenne liście, cień na twarzy, łza, zmarszczki – wylicza. I dodaje: – Robienie zdjęć i wyszukiwanie właściwych ujęć uczy patrzeć nie tylko oczami, ale… sercem. A to przecież istota kontemplacji – widzieć może nie tyle więcej, ile właśnie głębiej.
Jak mówi, podobnie jak ikona czy obraz staje się drogą do spotkania z Bogiem, tak też jest z fotografią. – Prowadzi do zastanowienia, do zatrzymania – dodaje.
Ten subtelny rozdział między fotografią mechaniczną a fotografią przeżywaną z sercem dostrzega także Jarosław Krawczak, psychoterapeuta. W jego opinii fotografia ma olbrzymi potencjał paraterapeutyczny. – Nie zastąpi profesjonalnej interwencji, ale niesie mnóstwo korzyści dla zdrowia psychicznego. Wymaga skupienia na tym, co dzieje się tu i teraz, a to bardzo rozwija naszą uważność, uczy wrażliwości, zauważania rzeczy ciekawych czy pięknych i uzbraja nas w zdolność do głębszego przeżywania chwili – wyjaśnia.
Fotografowanie to także nauka akceptacji przemijalności. – Widzimy coś, co za chwilę może być już inne. A zatem doświadczamy oswajania pewnej przemijalności. Fotografowanie pomaga wyciszyć natłok myśli, rozwija zdolność do refleksji i zwiększa świadomość własnych przeżyć – mówi terapeuta. Dzięki temu – jak podkreśla – lepiej radzimy sobie ze stresem i wspieramy zdrowie psychiczne.
Dodatkowym walorem jest trening elastyczności w patrzeniu na świat: – Świadome fotografowanie wymaga przemyślenia kadru, kompozycji i światła. Niekiedy musimy patrzeć na fotografowany obiekt z różnych perspektyw – próbujemy z jednej strony, potem z drugiej, szukamy najlepszego światła, tła, pochylamy się, oddalamy, patrzymy pod innym kątem. To doskonały trening mentalny: uczymy się, że to samo zjawisko można postrzegać na różne sposoby – wyjaśnia terapeuta. Wskazuje, że sprzyja to dostrzeganiu niuansów i akceptowaniu różnych interpretacji tej samej rzeczywistości czy zjawiska.
Jak dodaje, fotografia zbliża nas do siebie i świata: wyrażamy i nazywamy emocje, poznajemy siebie głębiej, dostrzegamy też piękno w codzienności. I wreszcie – podkreśla Krawczak – fotografia to osobisty pamiętnik. – Czytanie tego pamiętnika pozwala być bliżej siebie – nasze zdjęcia pokazują, co przyciąga naszą uwagę, co nas porusza. Trochę taka autoanaliza. Celowe fotografowanie wymaga cierpliwości, a zatem zwalnia nas w tym pędzącym świecie. Stanowić więc może narzędzie pracy nad sobą.
W świecie migawkowych relacji fotografowanie może więc być nie tylko aktem utrwalenia, ale przede wszystkim szkołą uważności. Uczy patrzeć, dostrzegać, a nawet kontemplować.
I choć nie każdy fotografujący musi od razu szukać sacrum w każdej klatce, to – jak zauważa o. Savio Sitarczyk – każda fotografia jest zapisem nie tylko obrazu, ale i wnętrza fotografa. A może właśnie w tej szczerości zapisanej na fotografii najbliżej do modlitwy?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















