Nie mogę się nadziwić temu, jak łatwo my, Polacy, dajemy się podzielić. To naprawdę zdumiewające i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, sytuacja międzynarodowa jest mocno niepewna, więc wydawałoby się, że wystarczy nam mądrości i wyobraźni, żeby mocno ograniczyć wyniszczające nas emocje. Po drugie, nie ulega wątpliwości, że nasze wewnętrzne kłótnie wywołują radosną ekscytację wrogich nam reżimów. Z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można też przyjąć, że praźródłem przynajmniej niektórych obecnych sporów politycznych w Polsce są obce służby. Niby wszystko to wiemy, a jednak jesteśmy naiwni jak dzieci.
Na przykład: wisi nad nami wielka sprawa granicy polsko-białoruskiej. Temat, i tak nabrzmiały, rozgrzała tragiczna śmierć żołnierza. Padają wzajemne oskarżenia, których końca nie widać. To, na co możemy liczyć, to jedynie dalsza polaryzacja sceny politycznej i, co za tym idzie, napięć pomiędzy Polakami w ogóle. A tymczasem – wiele na to wskazuje – na granicy będą pojawiać się kolejne setki ludzi, de facto zakładników białorusko-rosyjskiego reżimu.
Toczy się nieustający polityczno-medialny serial, w którym politycy i media przerzucają się oskarżeniami o Trybunał Konstytucyjny, kształt integracji europejskiej, odpowiedzialność za zdradę sędziego Szmydta, o krzyże w urzędach, o Kamińskiego i Wąsika, aborcję i Zielony Ład… Wszystko rozumiem, debata powinna się toczyć, bo to sól demokracji. Ale z drugiej strony spór, którego celem nie jest wypracowanie najlepszego rozwiązania, ale wykazanie politycznym oponentom ich głupoty, niekompetencji, hipokryzji, cwaniactwa, złodziejstwa, zdrady państwa itp. (najlepiej wszystkiego naraz) nie ma nic wspólnego z polityką rozumianą jako roztropna troska o wspólne dobro. Ludzie, ile można!
Osobiście mam już dość tego rodzaju „polityki”. Uważam, że w obecnej sytuacji – polskiej, europejskiej, światowej – elementarnym obowiązkiem uczciwej działalności politycznej jest skoncentrowanie się osób bezpośrednio w nią zaangażowanych na tym, co najważniejsze. Oczekiwałbym od polityków, że swoim słowem i czynem zadbają o to, by Polacy czuli, że ci, których wybrali, koncentrują się przede wszystkim na zagwarantowaniu stabilności, bezpieczeństwa i rozwoju państwa. Nie mam jak na razie takiego poczucia. Mam raczej takie, że masa sił, emocji i czasu wciąż idzie głównie na utrzymanie bieżących strategii, których celem nadrzędnym są partyjne sondaże. A skoro, co nie jest tajemnicą, kluczowym czynnikiem wpływającym na sondaże są emocje, to ich generowanie oraz umiejętne nimi zarządzanie pozostaje podstawowym zadaniem polityków.
Posługiwanie się tymi metodami w czasach tak niespokojnych dowodzi krótkowzroczności politycznych elit, które dają się rozgrywać jak marionetki. Niekiedy sznurki pociągane są z zagranicy, niektórymi bawimy się sami, ale to w sumie bez znaczenia, bo skutek jest ten sam: osłabianie prestiżu państwa i jego zdolności do budowania odporności społecznej, psychologicznej, a może i militarnej. To są zabawy bardzo niebezpieczne.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














