Logo Przewdonik Katolicki

Szał na Amandę

Natalia Budzyńska
Fot. Back grid/East News

Rok temu pojawiła się książka innej dziecięcej gwiazdki tamtych czasów, Jennette McCurdy, zatytułowana Cieszę się, że moja mama umarła. Szokujący tytuł ujawnia rolę rodziców w kreowaniu dziecięcej kariery, obarczanie dziecka odpowiedzialnością za materialny stan całej rodziny (pracuj, pracuj, rób, co ci każą, bo inaczej stracimy jedyne źródło dochodów), a w związku z tym niechęcią do naturalnej drogi dojrzewania.

Amanda jest mniej więcej w wieku mojej córki, może trochę starsza. Jest amerykańską dziewczynką. Ktoś dojrzał jej aktorski i komiczny talent i zrobił program złożony ze skeczy, w których Amanda jest główną aktorką. Jest świetna i bardzo śmieszna. Śmiejemy się wspólnie, a niektóre powiedzonka Amandy weszły nawet do naszego domowego słownika. Minęło tyle lat, a ja je wciąż pamiętam. Amanda Bynes, bo tak rzeczywiście nazywa się Amanda, była w Ameryce prawdziwą gwiazdą. Dzieci były w nią wpatrzone, pisały do niej listy, wklejały jej zdjęcia do zeszytu, wypatrywały jej, stojąc godzinami przed studiem, gdzie nagrywano program Szał na Amandę. Czasem zastanawiałam się, jak to na nią działa i jak – tak naprawdę – wygląda jej życie. Wydawało mi się, że niektóre żarty przekraczały pewną granicę, ale ostatecznie nie za bardzo.
 

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 19/2024, na stronie dostępna od 30.05.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki