Obojętność

Ludzie przejeżdżali samochodem, przechodzili chodnikiem. Myśleli o zakupach, bo obok był duży supermarket. O wydanych pieniądzach. O swoich sprawach. O śnieżycy. Ona kucała, opierając się o słup, potem siedziała na śniegu. Nie zauważali jej. Dopiero kilka godzin później, kiedy była nieprzytomna, odnalazł ją znajomy jej ojca.
Czyta się kilka minut
Fot. Unsplash
Fot. Unsplash

Jak to możliwe, że żaden człowiek nie pomógł 14-latce siedzącej po zasłabnięciu na parkingu pod dużym supermarketem w samym centrum Andrychowa? Trudno mi przestać myśleć o tej tragedii. Dziewczyna straciła kontakt z rzeczywistością, była zdezorientowana, nie umiała sama wezwać pomocy, nie wiedziała, gdzie jest. Przy głównej ulicy miasta. Sama. W zimnie. Na śniegu. Przez kilka godzin. W pełni jasnego dnia. Ludzie przejeżdżali samochodem, przechodzili chodnikiem. Myśleli o zakupach, bo obok był duży supermarket. O wydanych pieniądzach. O swoich sprawach. O śnieżycy. Ona kucała, opierając się o słup, potem siedziała na śniegu. Nie zauważali jej. Dopiero kilka godzin później, kiedy była nieprzytomna, odnalazł ją znajomy jej ojca. Dziewczynka zmarła, temperatura jej ciała wynosiła 22 stopnie Celsjusza. Żyłaby, żyłaby z pewnością, gdyby ktoś znacznie wcześniej pochylił się nad nią i zapytał: Czy coś się stało? Źle się czujesz? Czy ci pomóc? Jakie to oczywiste! I tak bardzo proste.
Więc co się stało? Skąd ta znieczulica? Przychodzą mi do głowy wszystkie te eksperymenty psychologiczne o tym, że skoro wszyscy są odpowiedzialni, to oznacza, że nikt nie jest odpowiedzialny, bo każdy myśli, że na pewno już ktoś zareagował albo „dlaczego ja?”. Jeden z przechodniów podobno powiedział, że nie mógł się zatrzymać, bo miał umówioną wizytę u lekarza i się spieszył. Skoro przyznał się do tego dziennikarzowi, to znaczy, że uważał to za usprawiedliwienie.
Skoro lokalna społeczność ma w sobie tyle obojętności wobec cierpienia kogoś, kto mieszka tuż obok, to dlaczego dziwię się, że tak mało osób współczuje zamarzającym uchodźcom na granicy z Białorusią? Temat znudził się już kompletnie, mam wrażenie, że po filmie Zielona granica Agnieszki Holland nastąpił przesyt. Po masakrze 7 października w Izraelu całkiem nie mamy ochoty rozmawiać o migracjach. Palestyńczycy cały czas pokazują twarze zmarłych w Gazie niemowląt, kręcą filmy z przysypanymi gruzem dziećmi. W internecie jest tego ogromna ilość, wszystkie arabskie stacje telewizyjne i agencje prasowe je pokazują. Każdego dnia nowe ujęcia nowych ofiar. Nie wiem, czy takie eksponowanie przemocy samo w sobie nie jest przemocą, a w końcu powszednieje i przynosi zobojętnienie. Nigdy nie chciałabym się przyzwyczaić do takich obrazów.
A jeśli nie zainteresowała przechodniów nastolatka, to dlaczego dziwię się, że przechodzi się obok człowieka w kryzysie bezdomności albo w chorobie alkoholowej? Też zdarza się, że leżą na śniegu. Mogą zamarznąć. Ale zwykle omija się ich łukiem. Może tragedia Natalii z Andrychowa wstrząśnie nami? Może uruchomi naszą wyobraźnię, bo pomyślmy: tak wiele od nas zależy, możemy uratować od śmierci człowieka. I to tak naprawdę, nie w pięknej teorii.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2023