Logo Przewdonik Katolicki

Tata

Natalia Budzyńska
fot. Unsplash

Kiedy dziś ktoś mówi o zorzy polarnej, automatycznie staje mi przed oczami zorza z czarnobiałego zdjęcia z lat 50. Tworzyłam potem legendę o tacie, który pływa po dalekich morzach, a panie z przedszkola były zdziwione, kiedy przychodził po mnie: „Myślałyśmy, że pan jest na statku”. W domu dostawałam karę za kłamstwo. A ja po prostu wciąż myślałam o tacie, jako o sterniku na okręcie przebijającym się przez krę.

Od paru lat myślę o dalekiej północy. Mimo że uwielbiam słońce i zawsze niecierpliwie czekam na lato, a basen Morza Śródziemnego jest dla mnie obszarem najlepszym do życia, jednak gdzieś podskórnie czuję pragnienie wyruszenia na Północ. Od pewnego czasu już wiem dlaczego: z tęsknoty za ojcem. Wzrastałam w cieniu opowieści o zorzy polarnej, białych niedźwiedziach i lodowych skałach. W dzieciństwie przeglądałam fotografie schowane w pudełku, małe czarno-białe zdjęcia, na których obraz zamknięty był białą ramką z ozdobnie wyciętym brzegiem. Przeważała na nich biel śniegu i lodu. Nieskończone pejzaże morskie. Dalekie niebo z tańczącą zorzą polarną. Młodzi marynarze na okręcie, a wśród nich mój tata.

PK-26.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 26/2022, na stronie dostępna od 03.08.2022

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki