Myślę dziś o Kurdach. Skąd oni się tam wzięli, na tej granicy białoruskiej? Po co wsiadali do tych białoruskich samolotów bez odwrotu? Bo dom już sprzedany, więc dokąd wracać? Pomyślmy razem, o co chodzi z tymi Kurdami, że wolą koczować w zimnie i wilgoci ponad tysiąc kilometrów od miejsca, gdzie się urodzili oni i ich przodkowie (choć tak wcale nie jest, tyle razy byli wysiedlani i przesiedlani), niż skorzystać z zaproszenia na lot powrotny np. do Iraku?
W Turcji, dla przykładu, mogą przecież nawet rozmawiać w swoim języku! I to od kilku lat! To duży postęp, biorąc pod uwagę fakt, że w tureckich więzieniach wciąż znajdują się tysiące Kurdów, którzy zostali ukarani m.in. za to, że chcieli zalegalizowania kurdyjskiego języka i kurdyjskiej kultury. Syryjscy Kurdowie zamieszkują Rożawę, autonomiczny region, którego rząd syryjski nie uznał i który jest wplątany w toczącą się w Syrii wojnę. Z kolei Irak ciągle z nimi walczył, łącznie z atakiem chemicznym w latach 80. XX w., na który narażonych zostało kilkaset tysięcy Kurdów. Dzisiaj zamieszkują oni wydzieloną część Iraku, ale wojska tureckie okupują kilkudziesięciokilometrowy pas niby wolnej kurdyjskiej ziemi, a Kurdyjczycy w Iraku są dyskryminowani ze względu na rasę, na przykład nie dostaną pracy, a jeśli dostaną, to zapłacą im mniej niż innym.
Ludzie, którzy już tyle dni koczują na granicy to w większości Kurdowie z Iraku. Więc tak, można się w tym przypadku zgodzić, że mamy do czynienia z migracją ekonomiczną. I co z tego? Jeśli mieszka się w kraju, w którym nie można dostać pracy, to jak żyć? Pewnie, że ich celem nie była Polska, po co było im jechać do obcej Polski, skoro ich rodziny i duże społeczności mieszkają w Niemczech, Francji czy Szwecji? Każdy woli żyć wśród swoich. Ale teraz, po męce tej okropnej podróży, po tygodniach lęku, bólu i głodu, chcą, żeby to się wszystko już skończyło. Chcą zostać w Polsce. Wśród nich są wysoko wykwalifikowani specjaliści, lekarze, inżynierowie i inni fachowcy.
Jesteśmy tacy dumni z naszych powstań przeciwko ciemiężycielom naszego narodu, a nawet nie wiemy, że Kurdowie walczą w powstaniach o własny naród od ponad stu lat. Co nam przeszkadza ich zrozumieć? Kolor skóry, wyznanie czy Łukaszenko?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













