Dialog zamiast konfrontacji

Syryjskie wojska rządowe bez jednego wystrzału opanowały jedną czwartą kraju. Rząd w Damaszku zaliczył największy od momentu powstania sukces w dziedzinie powtórnej konsolidacji Syrii.
Czyta się kilka minut
Spotkanie przedstawicieli syryjskiego rządu i rządzonych przez Kurdów Syryjskich Sił Demokratycznych w Kobane, 1 lutego 2026 r. fot. Mohammad Daher/NurPhoto/Getty Images
Spotkanie przedstawicieli syryjskiego rządu i rządzonych przez Kurdów Syryjskich Sił Demokratycznych w Kobane, 1 lutego 2026 r. fot. Mohammad Daher/NurPhoto/Getty Images

Gdy oczy świata zwrócone były z niepokojem na Grenlandię, na Bliskim Wschodzie dokonało się nietypowe jak na tamten region wydarzenie. Nietypowe, bowiem nie zdarzyło się tam dotąd, aby tak duży obszar zmienił państwową przynależność bez rozlewu krwi. W niedzielę 18 stycznia armia syryjska przekroczyła Eufrat, zajmując rozległe obszary na północny wschód od tej rzeki. Nominalnie jest to część syryjskiego państwa od momentu jego powstania, jednak od kilkunastu lat, w wyniku rewolucji i wojny „wszystkich ze wszystkimi” ziemie te pozostawały poza kontrolą Damaszku. Także po grudniu 2024 roku, kiedy to powstańcze siły spod Aleppo zajęły syryjską stolicę, obalając reżim klanu Asadów. Tymczasem za Eufratem polityczna efemeryda pod nazwą Syryjskie Siły Demokratyczne (upowszechnił się jej anglojęzyczny skrót: SDF), powołana przed dekadą, nie podporządkowała się także nowym władzom, mimo że podobnie jak powstańcy, walczyła z dotychczasowym reżimem. SDF była bowiem syryjska tylko z nazwy, realnie rządzili tam Kurdowie.

Głębokie peryferie

Obszar, o którym mówimy, to głębokie, pustynne syryjskie zaplecze, położone wzdłuż granicy z Irakiem. Miast tutaj mało, a i z tych, które są, nowiny rzadko przedostają się na zewnątrz. Największe z nich, leżące nad Eufratem Dajr az-Zaur, było przed stu laty widownią straszliwego ludobójstwa Ormian. Setki tysięcy kobiet i dzieci (mężczyzn zamordowano już wcześniej) Turcy pozostawili na piaskach pustyni wygłodzone i wyczerpane na powolną śmierć.

Z kolei Rakka (także nad Eufratem, ale 150 km w górę rzeki) po 2011 roku stała się lokalnym centrum tzw. Państwa Islamskiego, szerzej znanego jako ISIS. Znani z okrucieństwa dżihadyści rządzili tam jakiś czas, dopóki siedem lat temu nie wypędziły ich stamtąd kontrolowane przed Kurdów siły SDF.

Pora wyjaśnić łamigłówkę, którą kryje ten skrót. Większy obszar Syrii za Eufratem zamieszkują Arabowie, jednak północny pas wzdłuż granicy z Turcją zajmują właśnie Kurdowie. Wielki liczebnie naród, obecny – poza Syrią – w Iraku oraz Iranie, a przede wszystkim w Turcji. W dodatku naród bez własnego państwa, co sprawia, że co jakiś czas piszemy o nim w „Przewodniku” – z reguły przy okazji wojen, zamieszek lub przewrotów.

Syryjscy Kurdowie wykorzystali antyasadowską rewolucję, powołując tam własne narodowe państwo pod nazwą Rożawa, co po kurdyjsku znaczy „zachód”. Są bowiem najbardziej na zachód wysuniętą częścią kurdyjskiego etnosu. Zajęli też „ziemie niczyje”, czyli arabskie terytoria aż do Eufratu, z wyżej wspomnianymi Rakką i Dajr az-Zaur. Wszystko razem nazwali dla niepoznaki Syryjskimi Siłami Demokratycznymi, jednak armia była tam w istocie wyłącznie kurdyjska. Miejscowi Arabowie, politycznie raczej bierni, służby w niej unikali jak mogli.

10 marca 2025 roku, w kilka miesięcy po zwycięstwie, rząd Ahmeda asz-Szara zawarł z Kurdami wstępne porozumienie. Do końca roku armia syryjska miała przejąć całość obszarów kontrolowanych przez siły kurdyjskie.

Szara unika konfrontacji

Tymczasem skończył się rok, a Syryjczycy nie posunęli się nawet o kilometr. Dotykamy tu typowych realiów Bliskiego Wschodu: szefostwo syryjskiego państwa może się dowolnie umawiać z szefostwem SDF, jednak ostatnie słowo mają lokalni kurdyjscy watażkowie. A ci odpowiedzieli Damaszkowi:  wchodźcie… jeśli tylko potraficie.

Prezydent Szara postanowił nie testować tej gotowości. Zamiast konfrontacji postawił na dialog: 18 stycznia tego roku ogłosił pakiet ważnych dekretów, w których syryjskim Kurdom przyznaje się znaczny stopień autonomii. Po pierwsze – język kurdyjski staje się odtąd, obok arabskiego, drugim językiem państwowym Syrii. Oznacza to także swobodę działania dla kurdyjskojęzycznych szkół, nie tylko prywatnych, lecz także publicznych. Po drugie – Nouruz, kurdyjskie święto wiosny, przypadające 21 marca, staje się odtąd świętem państwowym. Po trzecie wreszcie – przyznano hurtem syryjskie obywatelstwo wszystkim Kurdom, jacy tylko znajdują się na terenie SDF i Rożawy. A nie była to bynajmniej rzecz oczywista, bo na przykład w rzeczonej Rożawie mieszkają tysiące kurdyjskich uchodźców z Turcji, a także rodziny kurdyjskich bojowników z północnego Iraku. Syryjski minister spraw wewnętrznych wyznaczył termin 5 lutego: do tego dnia obywatelstwo otrzymają bez problemu wszyscy, którzy się po nie zgłoszą.

Co będzie potem, nie wiadomo. Bo powtórzyła się, choć w mniejszej skali, historia sprzed roku. Gdy tylko syryjskie oddziały dotarły 20 stycznia do etnicznych granic Rożawy, tamtejsi naczelnicy odpowiedzieli ogniem. Nikomu nic się nie stało, wszelako postęp sił syryjskich został powstrzymany na granicy miasta al-Hasaka. Rząd w Damaszku, po negocjacjach, dał rożawskim Kurdom cztery dni na uporządkowanie swoich spraw, zanim wkroczy do nich regularna armia. Po upływie owych czterech dni, w sobotę 24 stycznia, rozejm przedłużono o kolejnych 15 dni.

Ostatnie dni syryjskiego Kurdystanu

18 stycznia Kurdowie bez oporu ustąpili z terenów, na których mieszkają Arabowie. Odkąd Stany Zjednoczone, które ich do niedawna popierały, udzieliły carte blanche nowemu syryjskiemu rządowi i przestały dostarczać syryjskim Kurdom broń, władze Rożawy wolą koncentrować się na własnych rejonach etnicznych.

Filmowe sceny z wyzwolonej przez wojsko Rakki: na ulicach ludzie zrywają żółte flagi SDF i zawieszają w ich miejsce zielono-biało-czarne syryjskiego państwa. Otoczony tłumem płaczący ojciec obejmuje płaczącego syna: Jasin al-Hamdu wita go po pięciu latach, które młody spędził w więzieniu al-Aktan, razem ze 125 innymi młodymi Arabami odmawiającymi wcielenia do kurdyjskiego wojska. Wszystkich uwolnili Syryjczycy.

Na północ od Rakki, na samej granicy Rożawy, leży obóz al-Hol. Od siedmiu lat Kurdowie trzymali w nim 24 tys. osób – bojowników ISIS oraz ich rodziny. Tylko niewiele ponad połowa z nich to Syryjczycy, pozostali pochodzą głównie z Iraku. 20 stycznia do bram obozu podeszły oddziały syryjskiej armii. W obozie zastano tłumy kobiet odzianych na czarno od stóp do głów, nawet bez otworów na oczy. A także tysiące dzieciaków urodzonych już za drutami. Rozejm, z wynegocjowanym terminem 8 lutego, służby syryjskie i amerykańskie zamierzają wykorzystać do gruntownej filtracji obozu. ISIS-owcy pochodzący z Iraku, oddzieleni od syryjskich, zostaną przetransportowani do ośrodków odosobnienia na terenie rodzimego kraju.

Co się stanie po 8 lutego? Być może Ahmedowi asz-Szara w końcu zabraknie cierpliwości do podpisania kolejnej prolongaty rozejmu. Wtedy uderzy zbrojnie na to, co Kurdom w Syrii pozostało. A pozostało niewiele, bo dwie niewielkie enklawy wokół miast Kobane i Kamiszli, przylegające do nieprzyjaznej, tureckiej granicy. W Kobane, dokąd schronili się kurdyjscy dowódcy z obszarów zajętych przez syryjską armię, od 17 stycznia nie ma wody ani elektryczności, a mieszkańcy cierpią z powodu mrozów, które tej zimy wyjątkowo dokuczliwie nawiedziły Bliski Wschód. Syryjski Kurdystan prawdopodobnie nie przetrwa długo tej ostatniej próby. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2026