Logo Przewdonik Katolicki

Prawdziwa ojczyzna

Tomasz Królak
fot. Magdalena Bartkiewicz

Gdy pełne uczestnictwo w Eucharystii jest dobrem nielicznych, rehabilitacji wymaga rozumienie Biblii: „Evangelium Christus est”

Za nami XIII Tydzień Biblijny. Indywidualna lektura Pisma Świętego to jednak w Polsce wciąż rzadkość. Dlaczego? Bo chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę – myślę o powszechnej świadomości katolików w Polsce – czym jest ta Księga. Trzeba więc cieszyć się z każdej inicjatywy, która przywraca Pismu Świętemu należne mu miejsce w codziennym życiu chrześcijan. Codziennym, bo dla chrześcijanina Biblia to tlen, woda i chleb. I to bez żadnej przesady. 
W soborowej Konstytucji Dei verbum odnajdujemy słowa wręcz niesamowite: „Kościół miał zawsze we czci Pisma Boże, podobnie jak samo Ciało Pańskie”. To – niemalże – zrównanie Ciała i Pisma jest przecież czymś niezwykłym. Mieliśmy tego świadomość? Czy przyswoiliśmy sobie, że – jak tłumaczy Katechizm Kościoła katolickiego – „Pismo Święte i Ciało Pańskie karmią całe życie chrześcijańskie i kierują nim”? W ostatnich dniach wytrawni polscy bibliści przypominali słowa jednego z wielkich teologów średniowiecza: „Evangelium Christus est” – Ewangelia to Chrystus. Oznacza to, tłumaczyli, że biorąc do ręki Ewangelię z zaufaniem i szacunkiem – bierzemy do ręki Ciało Chrystusa.  I znów: zdawaliśmy sobie z tego sprawę? Wątpię. Tymczasem wielce krzepiące to są słowa, zwłaszcza dziś w czasie pandemii. Gdy pełne uczestnictwo w Eucharystii jest dobrem nielicznych, zdecydowanej rehabilitacji wymaga także rozumienie Biblii: „Evangelium Christus est”.

Pk-18.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 18/2021, na stronie dostępna od 09.06.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki