Czy szefowa kampanii Andrzeja Dudy mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło pogryzła obywatela Milanówka, bo ją zaatakował i dusił. Czy dlatego, że reagował na roznoszenie przez nią ulotek kampanijnych podczas ciszy wyborczej? Cała Polska czeka na tę odpowiedź. W chwili kiedy to piszę, „Gazeta Wyborcza”, od początku zaangażowana w temat, ma przedstawić nowe dowody.
Rozumiem, że kampania polega na prześwietlaniu życiorysów. Możliwe, że nie tylko kandydatów na prezydenta, ale i ich współpracowników. Andrzej Duda brał panią mecenas Turczynowicz na szefową kampanii w przekonaniu, że atrakcyjna prawniczka spoza głównego nurtu polityki będzie atutem. Co mu szkodzi to popsuć?
Zarazem pasja, wręcz obsesyjność, z jaką prowadzi się walkę wyborczą wokół takich tematów, to coś mimo wszystko niezwykłego. Przedstawiciele teoretycznych elit, dziennikarz Tomasz Lis, profesor prawa Wojciech Sadurski czy muzyk Zbigniew Hołdys zabawiają się wieszaniem niewybrednych memów, dowcipkowaniem na temat kobiety jako złego psa, który gryzie. Co ja mówię, że się zabawiają – oni w to wkładają całą swoją życiową energię. Zastęp hejterów maszeruje zwartym krokiem. Prawica próbuje odpłacać tym samym, jeden z dziennikarzy nazwał „Wyborczą” szmatą. Inni zaczęli pytać, czy opozycja nie wymachuje jak sztandarem „damskim bokserem”, choć tyle mówi o prawach kobiet. Padają najgrubsze słowa, najcięższe oskarżenia. A dobro publiczne, program, troska o Polskę? Nie zobaczysz jej zza mordobicia. Oczywiście jutro, pojutrze kolejny tego typu temat przysłoni ten. Możliwe, że zmusi się nawet panią mecenas do rezygnacji z udziału w kampanii.
Nienawiść jest obopólna. Ale mam wrażenie, że kręgi opozycyjne, sfrustrowane długotrwałym politycznym postem, przejęły w dziedzinie jej przeżywania i używania inicjatywę. Choć kiedyś to „dobra zmiana” zdawała się żywić krzesaniem głębokiej awersji wobec elit.
Rozstajemy się z jakimikolwiek skrupułami typowymi dla naszego kręgu kulturowego. „Kolejnego pisiora mniej, niech go robale zeżrą” – napisał pewien pan dyrektor pod wpisem na stronie TVN24 informującym o śmierci 29-letniego pisowskiego radnego z Gdańska, Dawida Krupeja. . „Dla was nie ma granic zbydlęcenia” – zauważył ktoś. „Nie ma, uczymy się od was chamy” – replikował techniczny dyrektor. Potem przeprosił, ogłosił, że ktoś przejął kontrolę nad jego kontem. Ale czy to szczere przeprosiny, czy reakcja na to, że napiętnowano go po nazwisku? Nie przeprosiły i nie tłumaczyły się inne osoby, które w tym samym miejscu wyrażały satysfakcję z powodu śmierci nieznanego im, młodego człowieka. Tylko dlatego, bo zajął się polityką po innej stronie niż oni.
Trwa wyścig o to, kto będzie bardziej nienawidził. I jak powiadam, w tej chwili opozycja jakby wysforowała się na pierwsze miejsce. Nawet zachęcanie kogoś, żeby coś z tym zrobił, o coś zaapelował, sens ma średni. Brak wspólnych dla wszystkich autorytetów. Nie sądzę, żeby np. Kościół był autorytetem dla pana Myszaka, owego dyrektora od robali żrących zmarłych.
Zastanawiam się, czy palma pierwszeństwa w nienawiści jest receptą na sukces? Czy też przeciwnie: wystraszy zwykłych Polaków i będzie zapowiedzią porażki. Okaże się całkiem niedługo. Mam nadzieję, że nie zaczniemy się zabijać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













