Logo Przewdonik Katolicki

Relaksująca kąpiel… w lesie

Bogna Białecka, psycholog
fot. Unsplash

Życie w wielomiesięcznym stresie zbiera właśnie swoje żniwo. Wiele problemów zdrowotnych pojawia się – na pozór paradoksalnie – nie w czasie, gdy żyjemy na podwyższonych obrotach, ale gdy stres już trochę opadnie. Takim momentem dla większości z nas może być urlop.

Oto pojawia się czas wolny, perspektywa, że zaraz można odpocząć na całego i niczym się nie przejmować, a gdy rozpoczyna się ten wymarzony urlop, człowieka ogarnia apatia, brak entuzjazmu do zrobienia czegokolwiek i chęć przesypiania połowy dnia. To typowe objawy skutków długotrwałego stresu. Cały organizm mówi: dosyć, teraz musisz odpocząć. Jednak poddanie się impulsowi, by po prostu pozostać w łóżku, a może pooglądać jakieś filmy czy zanurzyć się w niewymagającym wysiłku świecie wirtualnym jest złym pomysłem.

Zamiast zalegania przed telewizorem
Co zatem warto zrobić? Mistrzami radzenia sobie ze skutkami długotrwałego stresu stali się Japończycy. To właśnie w Japonii prowadzi się najbardziej kompleksowe badania dotyczące tego  tematu. Pierwszym impulsem do rozpoczęcia prac było pojawienie się już kilkadziesiąt lat temu zjawiska karoshi – śmierci z przepracowania. Japońscy psychologowie podeszli do tematu z podobną precyzją jak japońscy twórcy cudów technologii.
Badacze skupili się na wypracowaniu optymalnego sposobu na stres. Uczestnicy eksperymentów nie tylko wypełniają wiele kwestionariuszy określających subiektywne poczucie napięcia i nastroju. Pobiera się od nich próbki śliny, by określić poziom kortyzolu (hormonu stresu), krwi (poziom glukozy), bada ciśnienie i rytm serca (HRV) zarówno przed, jak po zabiegu mającym na celu relaks. Dlaczego opisuję ten proces tak dokładnie? Abyśmy uświadomili sobie, że japońskie zalecenia to nie kwestia filozofii czy pseudonauki typu New Age, ale solidnie zrobionych badań naukowych.
Dochodzimy do sedna: wieloletnie i różnorodne badania pokazały, że najlepiej do walki ze stresem nadaje się kontakt z naturą, z zielenią i otoczeniem akustycznym wolnym od odgłosów cywilizacji. Co oznacza, że najlepszym sposobem na odstresowanie (niezależnie od osobistych odczuć) jest udanie się na urlop w chaszcze, gdzie będzie niebo, woda, zieleń i brak odgłosów typu radio, muzyka z odtwarzaczy, dzikie tłumy.
Problem? Dla wielu osób natura to przede wszystkim kleszcze, komary, brak zdobyczy cywilizacyjnych typu łazienka z bieżącą wodą czy klimatyzacja, pozwalająca uciec od skwaru. Dla części z nich nawet idea wykąpania się w jeziorze pełnym glonów i ryb jest odrażająca. Mimo to istnieje doskonała propozycja dla każdego, niezależnie od problematycznego czy entuzjastycznego stosunku do natury: japońska technika walki ze stresem – kąpiele leśne.
 
Czym jest shinrin-yoku?
Shinrin to japońskie słowo określające las, a yoku – kąpiel. Nie jest to dosłowna kąpiel w lesie, ale zanurzenie i chłonięcie w czasie spokojnego spaceru całym sobą, wszystkimi zmysłami tego, co daje nam las.
Nie jest to ani zestaw ćwiczeń, ani jogging, nie jest to nawet spacer sensu stricte. To bardziej postawa całkowitej otwartości na to, co niesie las (aczkolwiek oczywiście warto spryskać się płynem przeciwkomarowo-przeciwkleszczowym). Spacer, podczas którego staramy się po prostu być uważnym na to, co nas otacza. Otwieramy zmysły – wzrok, słuch, powonienie, smak i napawany się spokojem lasu.

Jak zabrać się do kąpieli leśnej?
Najważniejsze jest wybranie odpowiedniego miejsca. Powinien być to fragment lasu z dala od odgłosów cywilizacji (szosy, torów kolejowych, restauracji, działek rekreacyjnych, domów, zatłoczonej plaży). Chodzi o to, by zadbać o wrażenia słuchowe – żadnych warkotów, muzyki, wrzasków, tylko szum liści, śpiew ptaków, brzęczenie owadów. Najlepiej, by było to miejsce, gdzie płynie przyjemnie szemrzący strumyk, rzeka czy nawet wodospad.
Na wyprawę nie bierzemy ze sobą żadnych urządzeń elektronicznych. Jeżeli musimy mieć np. smartfon w celu nawigacji, trasę lepiej mieć przygotowaną wcześniej i opanowaną tak, by nie było konieczności jej porównywania z mapami elektronicznymi. Przełączmy smartfon w tryb samolotowy, tak by żaden dźwięk powiadomienia czy telefon nie wybił nas z atmosfery kąpieli.
Zresztą nie chodzi też o pokonanie konkretnej trasy. Obszerny i różnorodny kawałek lasu, gdzie można po prostu snuć się bez bliżej określonego celu jest wręcz ideałem. Podczas powolnej przechadzki należy skupić się na tu i teraz, ogarniając otoczenie wszystkimi zmysłami. Posłuchaj szumu wiatru w liściach drzew, skrzypienia piasku pod nogami, świergotu ptaków.

Nakarmić zmysły
Zwróć uwagę na różne rośliny, drzewa, zachwyć się ciekawym kwiatkiem. Należy też zadbać o pozostałe zmysły. Jeśli chodzi o dotyk: ważne, by być ubranym jak najwygodniej i w sposób dostosowany do temperatury, na przykład latem w luźne i przewiewne ubranie. Wspaniale, gdyby w wybranym kawałku lasu była możliwość zarówno pochodzenia na boso po ciepłym, sypkim, białym piasku, jak po mchu, zanurzenia nóg w wodzie, spryskania się czystą wodą ze strumyka. Można gładzić korę drzew, mech, położyć się na chwilę w wygodnym miejscu (bez mrówek) i wystawić twarz na słońce.
Japończycy biorą ze sobą na spacer specjalne pałeczki, które przełamane wydają z siebie przyjemny zapach. W Polsce możemy wziąć ze sobą fragment tataraku czy świeże zioła jak na przykład mięta, rozmaryn albo nawet kocimiętka. Ważne, by był to zapach zarówno naturalny, jak i przyjemny w odbiorze dla danej osoby.
Zadbajmy też o zmysł smaku. Można poczuć na języku świeżość wiatru, a może nawet niosące się od wodospadu kropelki wody. Można skosztować leśnych malin, poziomek czy jagód, a jeśli ich akurat w danym miejscu nie ma, zabrać ze sobą wcześniej przygotowane zestawy. Malina, jeżyna, jagody, poziomki, orzechy laskowe lub włoskie – to przykłady przekąsek, które warto ze sobą zabrać. Można napić się wody z odrobiną świeżej mięty lub melisy. Ważne: nie niszczmy integralności kąpieli leśnej smakami, które nie przynależą do lasu: kawą, napojami gazowanymi czy słodyczami.
Kąpiel można uprawiać indywidualnie lub w grupie. Jednak jeśli idziemy do lasu grupowo, zachowujmy milczenie. Zaletą grupy jest, że możemy wyznaczyć sobie punkt zbiorczy, by na przykład po dwudziestu minutach spotkać się i na spokojnie wymienić doświadczeniami. To zawsze ciekawe usłyszeć, czy inni zwrócili uwagę na te same rzeczy – zakręcony korzeń, spłoszonego gołębia leśnego, który szybko uciekał przed inwazją ludzi, czy wiewiórkę, która przykicała żebrać orzechy.  Jeżeli rozmawiamy – to o tym, co dzieje się tu i teraz.

Ramy czasowe kąpieli leśnej
Japońskie badania pokazują, że już dwudziestominutowy spacer zaprojektowany zgodnie z powyższymi zasadami znacząco obniża poziom stresu. Dwugodzinny spacer pozostawia pozytywne efekty nawet do dwóch tygodni. Jeżeli kogoś to wciągnie, spacer może trwać nawet kilka godzin, wtedy można w niego włączyć też dodatkowe, relaksujące elementy – odpoczynek w hamaku czy na kocyku rozłożonym w trawie, bardziej konkretny posiłek (piknik), ćwiczenia gimnastyczne rozciągające mięśnie, tworzenie zielnika, kąpiel w jeziorze lub strumieniu.
Jednocześnie to naprawdę powinien być las, nie park, w którym jest wielu ludzi, słychać muzykę z ogródka piwnego i odgłosy miasta. Jednak – i to dodaje optymizmu – aby utrzymać korzystne dla zdrowia efekty kąpieli leśnych wystarczy, by uprawiać je przez 20 minut regularnie co tydzień. Oznacza to, że nawet bez urlopu można skorzystać z tej sprawdzonej metody terapeutycznej.

Jeśli nie wydaje ci się to dobrym pomysłem
Dobre wieści są takie: kąpiel leśna pomaga systemowi nerwowemu i hormonalnemu wrócić do równowagi, niezależnie od tego, czy jesteś entuzjastą takiego sposobu spędzania wolnego czasu, czy wydaje ci się to piekielnie nudne. Złe wieści – trzeba podporządkować się wskazówkom. Żadnej technologii, tylko skupienie na tu i teraz. Jeżeli ktoś ma problem z niemyśleniem, myśli galopują mu wciąż i ma tendencje do zamartwiania się, dobrym rozwiązaniem jest wzięcie ze sobą różańca. Rozmyślania o tajemnicach różańcowych połączone ze spokojnym jego odmawianiem mogą dać poczucie dobrego wykorzystania czasu. A przy okazji spokojne odmówienie jednej części różańca to między 20 a 25 minut, a więc idealny czas shinrin-yoku. Jeśli odmówimy wszystkie części różańca, odmierzamy naturalnie czas optymalnej kąpieli leśnej. Namawiam serdecznie do wypróbowania całkowitego zanurzenia się w las i doświadczenia jego uzdrawiających właściwości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki