Logo Przewdonik Katolicki

Szarobure początki

Weronika Frąckiewicz
fot. Mary Long/Adobe Stock

Rozmowa z Magdaleną Chrzan-Dętkoś o wątpliwościach, które są normalne, o stratach wpisanych w macierzyństwo i słowach, które mogą zabić.

W pewnej rodzinie na świat przychodzi córka. Wszyscy są szczęśliwi, nie mogą doczekać się powrotu młodej mamy z dzieckiem do domu. A tu nagle, drugiego dnia po porodzie kobieta zaczyna doświadczać więcej negatywnych emocji niż pozytywnych, nie potrafi ucieszyć się dzieckiem. Zaczyna chorować na depresję?
– W ciągu 14 dób po porodzie może dojść do spadku nastroju lub wahań nastroju: od uczucia radości, euforii, szczęścia zachwytu nad dzieckiem do niepokoju i lęku przed dużą zależnością dziecka i jest to zupełnie naturalne. Ten stan często określa się mianem baby blues lub depresji trzeciego dnia. Jest to zwykły fizjologicznie stan i występuje u około 80 proc. kobiet. Moment wystąpienia tego typu problemów może zależeć od rodzaju porodu. W przypadku porodu fizjologicznego to trzecia doba po porodzie, a w przypadku cesarskiego cięcia piąta. Oczywiście są to wartości umowne, bo każda kobieta jest inna. Stan ten związany jest ze zmianami hormonalnymi, ale także z tym, że sam poród jest początkiem olbrzymiej zmiany psychologicznej i emocjonalnej. Ten brzuch, który jeszcze kilka dni temu był pełny, teraz jest pusty. Paradoksalnie to dziecko, które pojawiło się na świecie, może wywoływać u niektórych kobiet poczucie pustki, gdyż okres symbiozy ciążowej się zakończył. Nieprzewidywalne zachowanie małego dziecka może także budzić dużo niepokoju, a chwilami poczucia większego rozbicia niż zadowolenia. Co ważne, baby blues jest też potrzebny, gdyż jest okresem wzmożonej wrażliwości na sygnały wysyłane przez noworodka. Mama w tym czasie reaguje emocjonalnie na subtelne komunikaty wysyłane przez dziecko. O baby blues mówimy tylko w przypadku pierwszych dwóch tygodni, a później zaczynają się stany depresyjne. Warto też pamiętać, że na baby blues mogą nakładać się wątpliwości dotyczące karmienia: w karmienie naturalne wpisane jest to, że trzeba zaufać swojemu ciału, że mamy wystarczającą ilość pokarmu i jest on wystarczająco dobry – gdy mamy pierwsze dziecko, lęki dotyczące karmienia mogą potęgować wahania nastroju i odwrotnie, tak więc to, że młoda mama z pani pytania może przeżywać szereg wątpliwości, niepokoju, jest raczej naturalne niż niepokojące.

Jak zatem dostrzec moment, w którym baby blues przemienia się w depresję?
– Obniżony nastrój, drażliwość, trudności z myśleniem i pamięcią, zmęczenie, stan nieustannego napięcia, myśli, że i tak się nigdy nie odpocznie, bezsenność. Nigdy nie ma jednego objawu depresji, tych komponentów musi złożyć się kilka i muszą trwać minimum dwa tygodnie. Jedna trzecia depresji poporodowych zaczyna się już w ciąży, tak więc po porodzie mamy w takich sytuacjach do czynienia raczej już z depresją trwającą jakiś dłuższy czas. Może nam się stereotypowo wydawać, że jeśli ktoś ma depresję, to przeważnie płacze. To nie jest zerojedynkowe i nie zawsze tak wygląda. U niektórych osób rzeczywiście tak jest, ale znaczna część depresji poporodowej może przebiegać bez objawu płaczliwości. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest w porządku: dom wysprzątany, obiad zrobiony, wszystko wydaje się perfekcyjnie przygotowane. Ale w mamie pojawia się poczucie winy, że dziecko ją nie cieszy lub że ma negatywne myśli na jego temat, dlatego nakłada sobie jeszcze więcej obowiązków, które musi wykonać. To jest błędne koło. Osoba, która zna młodą mamę, może to intuicyjnie zaobserwować czy odczuć – że żona, partnerka nie zachowuje się tak jak wcześniej. Na pierwszy plan wysunie się brak utraty przyjemności z tych codziennych aktywności, które wcześniej ją cieszyły, zauważalna jest także większa drażliwość, zdenerwowanie. Psychologicznie, w okresie poporodowym reakcja depresyjna młodej mamy uwarunkowana jest z także niezgodą na wszystkie utraty, które wpisane są w macierzyństwo: niezależności, wcześniejszego stylu życia, aktywności. Mamy niestety stosunkowo surowe społeczeństwo dla matek i dla niektórych informacja o depresji poporodowej jest jednoznaczna z tym, że młoda matka sobie nie radzi – warto podkreślać, że to jest choroba, całkowicie poza świadomą kontrolą kobiety. Takie czynniki jak doświadczenie przemocy w dzieciństwie, niska samoocena, wcześniejsza historia depresji, skumulowanie stresów, niska jakość relacji partnerskich w związku, niski status społeczno-ekonomiczny, ale także temperament dziecka: noworodek, który ma kolki, dużo płacze, szybko się frustruje – to są większe wyzwania i obciążenia dla rodziców.

Baby blues krok po kroku przeradza się u młodej mamy w depresję. Co robić?
– Depresja jest utratą zdolności do samoopieki, więc jest mało realne, że osoba, która ma depresję, sama ją sobie zdiagnozuje i pójdzie do psychologa czy psychiatry. Dlatego bardzo ważne jest, aby ktoś inny to zauważył, porozmawiał, zachęcił do kontaktu z psychologiem lub lekarzem, ważna jest szybka interwencja. Badania, pokazują, że po szybkim wykryciu niebezpiecznego stanu wystarczy kilka konsultacji psychologicznych, aby wrócić do normalnego funkcjonowania. To może pomóc przepracować straty, które wpisane są w macierzyństwo, a także ułatwić adaptację do zmian związanych z narodzinami dziecka. Okazuje się również, że 10 proc. mężczyzn także choruje na depresję w okresie okołoporodowym swojej partnerki. Czasem zdarza się tak, że na depresję cierpi dwoje rodziców. Dlaczego ważna jest szybka reakcja? Badania pokazują, że w przypadku depresji matki dosyć szybko możemy mieć dwoje pacjentów – depresja przekłada się także na rozwój emocjonalny i poznawczy dzieci. Dzieci te częściej same chorują na depresję, mają większe kłopoty w nauce i problemy z zachowaniem. Już czteromiesięczne dziecko zmienia styl interakcji, kiedy mama jest chora – np. dzieci mam z depresją mniej dotykają swoich mam, ale dłużej na nią patrzą, obserwują, kiedy będzie miała lepszy nastrój, i dopiero wtedy wchodzą w interakcję poprzez uśmiech czy wokalizacje. Niemowlęta zdrowych mam w skrócie „robią, co chcą” – nie muszą uważnie obserwować swoich matek, by w jakiś sposób wyczuć, kiedy mogą nawiązać z nią kontakt. Zależy mi, żeby jednak mocno podkreślić: depresja poporodowa to nie wina mamy. Istnieją nawet badania, które świadczą, że matka chora na depresję wkłada większy wysiłek w opiekę na dzieckiem, np. gdy noworodek płacze i mama nie ma depresji, to aktywizuje się u niej układ limbiczny, który jest odpowiedzialny za reakcje emocjonalne, a u mam z depresją najpierw może aktywizować się obróbka poznawcza, czyli płaty przedczołowe, dopiero potem odpowiedź emocjonalna i matka zajmuje się dzieckiem. Dlatego też im szybciej będzie udzielone wsparcie, tym lepiej, bo jest to także funkcja ochronna z perspektywy niemowlęcia. I tu warto wspomnieć o lekach. Wiele mam, ale też co ciekawe wielu psychiatrów odradza leki antydepresyjne w okresie karmienia. Według nowych rekomendacji, poprzedzonych badaniami jest to zupełnie niepotrzebne przedłużanie cierpienia matki – istnieją jak najbardziej bezpieczne leki antydepresyjne dla mam karmiących.

A w jakim stopniu czynniki zewnętrzne mają wpływ na pojawienie się depresji? Myślę tu konkretnie o stanie epidemicznym, w którym się znaleźliśmy. Porody rodzinne są zakazane, jest także wiele innych obostrzeń. Wszystko to może negatywnie wpływać na świeżo upieczoną mamę.
– Teraz rzeczywiście jesteśmy w wyjątkowym czasie i młoda mama jest często zamknięta w domu, nie ma wsparcia z zewnątrz, gdyż rodziny obawiają się, aby nie doszło do zakażenia matki lub noworodka i mogą ograniczać wizyty rodziny, znajomych, koleżanek, co zmniejsza zarówno wsparcie społeczne, jak i realną pomoc młodej mamie. Sytuacja pandemii spełnia więc kilka kryteriów czynników ryzyka zachorowania na depresję: izolacja społeczna, związany z nią brak wsparcia społecznego. Według badań przedłużające się poczucie samotności, co może być konsekwencją izolacji społecznej, jest czynnikiem ryzyka zachorowania. Wiadomo, że jeden czynnik nie wywoła depresji, ale gdy spełniamy kryteria innych wspomnianych czynników ryzyka, kolejna utrata może być takim bodźcem zapalającym. Na przykład gdy doświadczyłyśmy przemocy w dzieciństwie lub okresie dorastania, możemy obawiać się, że w szpitalu podczas porodu nie będą przestrzegane nasze prawa i znów ktoś nas skrzywdzi, a nikt nam nie towarzyszy, lęk i poczucie utraty mogą nasilać się. Jeśli do tego wszystkiego dojdą inne komplikacje, trudności z karmieniem – a która z młodych matek nie miała przejściowych trudności z karmieniem, a w niektórych regionach nie można korzystać teraz z konsultacji laktacyjnej – to wszystko razem, prowadząc do zwiększonego stresu, może wywołać depresję. Zresztą pokazują to nasze badania przeprowadzone wspólnie z Tamarą Walczak-Kozłowską, również z Instytut Psychologii UG: średni wynik uzyskany w kwestionariuszu Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej to od początku pandemii ponad 14 punktów – to w skrócie wynik wskazujący na możliwy stan depresyjny. Dodatkowo, w wielu miejscach wizyty położnych zostały zawieszone lub odbywają się online. W poprzednim roku zmienił się standard opieki okołoporodowej i położna dwa razy w okresie ciąży i raz po porodzie powinna wykonać badanie pod kątem nastroju. Teraz kobiety pozbawione są i tego wsparcia. Dlatego gorąco zachęcamy, by matki niemowląt zajrzały na naszą stronę projektu „Przystanek Mama –  profilaktyka depresji poporodowej w makroregionie północnym”, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Na naszej stronie można wykonać badania Edynburską Skalą online i uzyskać informacje o wyniku: https://przystanekmama.copernicus.gda.pl/test-dla-mam/

Baby blues dotyka 80 proc. kobiet, a depresja od 13 do 20 proc. – to duże liczby. W powszechnej świadomości okres okołoporodowy jawi się jako czas w kolorowych barwach: niemowlak jest przesłodki, a mama przeszczęśliwa. Jak odczarować ten nierzadko trudny okres?
– Mówić, że może być różnie. Cały czas należy pamiętać, że to jest ogromna zmiana w życiu, a każda zmiana z perspektywy psychologicznej to kryzys, więc pojawienie się dziecka na świecie jest sytuacją kryzysową: nieodwracalną zmianą, która zmienia bardzo dużo: relacje, ciało, myślenie o sobie. Podobnie jak w okresie dojrzewania – gdy w myślenie o sobie włączamy seksualność, po porodzie też zmienia się tożsamość z myślenia o sobie jako o kobiecie, żonie, partnerce, kochance, pracownicy, przyjaciółce, dominująca staje się tożsamość mamy. Istnieją badania, które pokazują, że u większości kobiet w tym czasie nasila się perfekcjonizm, surowiej o sobie myślą, gorzej się oceniają. Społeczeństwo także nie pomaga mierzyć się z nową rolą, potrafimy być naprawdę okrutni. Wystarczy wziąć wózek i pójść na spacer, a bardzo szybko usłyszymy wiele niby-porad, a tak naprawdę oceniających komentarzy: nie wolno chodzić z wózkiem, jak dziecko śpi, bo się przyzwyczai, dobrze jest karmić piersią, źle jest karmić piersią, gdy niemowlę jest szczupłe, to jest niewystarczająco dobry pokarm, a gdy jest dziecko okrąglejsze, to pokarm też jest szkodliwy, nasze dziecko komuś przeszkodzi i staje się wyśmiewanym „bombelkiem”, a my „madką”. Można mieć do tego dystans i się śmiać, ale kobietę, która ma mnóstwo wątpliwości, dopiero odnajduje się w swojej roli lub cierpi na zaburzenia depresyjne takie komentarze mogą przygnębiać, zawstydzać, stawać się potwierdzeniem, że jest beznadziejną matką. Funkcjonuje także mit Matki Polki, która powinna wszystko doskonale ogarniać, bardzo szybko wrócić do formy, radzić sobie z dzieckiem i z zobowiązaniami zawodowymi. Dzisiaj też zmienił się model rodziny i praktycznie zniknęły rodziny wielopokoleniowe. Nigdy nie było tak w historii cywilizacji, żeby matka z dzieckiem musiała sama siedzieć w domu i przez wiele godzin być jedyną opiekunką dziecka. Myślę, że krzywdzące może być także niejasne rozumienie instynktu macierzyńskiego. Panuje powszechne przekonanie, że młoda matka powinna wiedzieć wszystko: dlaczego ono płacze, jak karmić piersią, jak przewijać, kąpać. Większość współczesnych kobiet potrzebuje instruktażu opieki nad noworodkiem, gdyż przeważnie kontakt z naszym dzieckiem jest pierwszym dłuższym kontaktem z noworodkiem w ciągu życia. Skąd niby mamy to wszystko wiedzie? Czy ma się depresję, czy się nie, z porodem zawsze związana jest duża zmiana i stres.

Ministerstwo Zdrowia realizuje projekt „Przystanek Mama – profilaktyka depresji poporodowej”. Jest on współfinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Działania 5.1 Programy profilaktyczne Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014–2020. W ramach projektu prowadzone są szkolenia personelu medycznego, badania przesiewowe pod kątem depresji oraz realizowane trzy bezpłatne konsultacje psychologiczne dla kobiet w pierwszym roku po porodzie. 
Strony realizatorów z informacjami, gdzie można skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologicznej, w okresie pandemii realizowanej online:
https://przystanekmama.copernicus.gda.pl/ – województwo pomorskie, kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie
www.usmiechmamy.pl – województwo mazowieckie oraz łódzkie
http://przystanekmama.szpitalzelazna.pl/ – województwo mazowieckie oraz łódzkie
http://przystanek-mama.spsk4.lublin.pl – województwo lubelskie i podlaskie

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki