Bez trwogi

Jak zmaganie się z pandemią łączę z wiarą w Bożą opiekę?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

A zatem to nie była idylla! Życie pierwotnego Kościoła opisane w Dziejach Apostolskich to jednak nie była niekończąca się sielanka, bezchmurne niebo i lekki wietrzyk łagodzący upał. Pojawiły się i ciemne chmury z błyskawicami oskarżeń, podejrzeń i pomówień. Ot, życie. To takie ludzkie. I cóż na to apostołowie? Miast się gorszyć postawą współbraci, okazując im z poirytowaniem marsowe czoła, podjęli rozwiązania praktyczne. Nie wpadli na pomysł, aby szpetną rzeczywistość przypudrować i zaklinać jakimś zręcznym okólnikiem. Przyznali prosto: „Jest problem. Znajdźmy rozwiązanie”. Jasno zarysowany podział obowiązków, oparty na wzajemnym zaufaniu, przyniósł świetne owoce. Scena niczym filmik instruktażowy. Nic tylko rozsyłać po diecezjach i parafiach współczesnego Kościoła, gdzie często najważniejszym zajęciem bywa podtrzymywanie aureoli.

W Ewangelii Jezus wzywa nas: „Niech się nie trwoży serce wasze”. I wezwanie to uzupełnia retorycznym pytaniem: „Wierzycie w Boga?”. Wciąż nie mogę się nadziwić naszej reakcji na pandemię. Nie rzuciliśmy się do histerycznej modlitwy, odziani w wory pokutne, wyrywając sobie włosy z głowy. Nie nawołujemy całego świata do walenia w dzwony, wzywając ocalenia. Czyżbyśmy nie wierzyli w Bożą wszechmoc? Może jednak przeważa w nas przekonanie, że i owszem, Bóg ten świat stworzył, ale już nie bardzo nad nim czuwa. Zmajstrował zegarek, nakręcił, ale ten już teraz, bez Jego ingerencji, sobie tyka. A może jest zupełnie odwrotnie. Nasze serca nie ulegają trwodze, bo choć nie rozumiemy tego, co się dzieje, głęboko wierzymy w Jego obecność w historii naszej cywilizacji i spokojnie kroczymy, jak baranki paschalne być może nawet na rzeź prowadzone, z głębokim przekonaniem, że jest w tym pochodzie jakiś sens, jeśli tylko zachowując cały zdrowy rozsądek, założymy maseczki i zachowamy elementarne standardy, by nie wystawiać Boga na próbę. A przy okazji tego pochodu rozglądamy się ze zdziwieniem, jaką ulgę nasze wyhamowanie zwariowanego tempa rozwoju przynosi innym współmieszkańcom naszej planety, a i nam samym do czegoś się może przydać.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2020