Logo Przewdonik Katolicki

Wiwat uczta!

Agata Bobryk

Kapłon we flaszy, ryby jak drób oraz łyżki przestrzegające złodziei przed kradzieżą. Jak biesiadowano w przedrozbiorowej Polsce?

Zachwyt i podziw – to właśnie mają poczuć goście na wystawnych, staropolskich ucztach. Wywołanie takich wrażeń wśród zwiedzających postawili sobie za cel również organizatorzy wystawy O stołach i bankietach pańskich. Jak ucztowano w dawnych wiekach. Do 29 września w Muzeum Narodowym w Kielcach można zobaczyć ponad 800 eksponatów związanych ze sztuką ucztowania. Wśród nich znajdziemy elementy odświętnych, często spektakularnych zastaw, a także wyposażenie dawnych kuchni oraz pierwsze książki kucharskie. To materialni świadkowie sarmackich biesiad i wykwintnych obiadów arystokracji. Jaką historię opowiadają?
 
Jedz, módl się i rządź
Uczta jest spotkaniem. Jedna z teorii wyjaśniająca pochodzenie słowa „biesiada” wskazuje na jego związek z „rozmawianiem”. W kulturze piastowskiej biesiadę wyprawia się na cześć przybyłych gości na znak szacunku, przyjaźni oraz wzajemnego zaufania. Wspólne ucztowanie zaciska więzi rodzinne i sąsiedzkie. Dzięki nim tworzą się silne lokalne społeczności. Uczta jest także narzędziem władzy. To okazja do zamanifestowania posiadanej władzy, bo przecież tylko ktoś bardzo potężny i bogaty może pozwolić sobie na publiczne, widowiskowe marnowanie cennej żywności przez objadanie się i opijanie. Uczta jest również – a raczej przede wszystkim – świętem.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 28/2019, na stronie dostępna od 06.08.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki