Granica została przekroczona

Byłem nauczycielem. Uczyłem w liceum przez cztery lata, w zaprzeszłej epoce, na przełomie komunizmu i III RP, ale natura tej pracy przecież się nie zmieniła. Uważam, że była to piękna część mojego życia i wciąż się zastanawiam, czy nie popełniłem błędu, porzucając to zajęcie dla wielkiego świata (dziennikarstwa). Pozostał mi szacunek do tej pracy i sympatia do racji tej grupy. Napatrzywszy się szkoły od kulis, mam świadomość, że było tam i trochę groteski, blagi, siadywałem w pokoju nauczycielskim także z nieudacznikami, rutyniarzami. Ale wbrew pozorom nawet w tamtych latach nie było ich tak dużo. Spotkałem sporo takich, co ten zawód kochali, dawali z siebie wszystko.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Po 1989 roku pojawiło się w polskiej szkole dużo więcej entuzjastów. Pogląd ludzi z mojego pokolenia o „selekcji negatywnej” do tego zawodu stawał się anachronizmem. Inną bzdurą było przekonanie, że nauczyciele to lenie – z osiemnastogodzinnym tygodniem pracy i długimi wakacjami. Żeby ten zawód wykonywać dobrze, poświęca mu się dużo więcej czasu niż osiemnaście godzin zajęć. A stres, napięcie przy pracy z kilkudziesięcioma osobami równocześnie da się porównać z niewieloma innymi zajęciami.
Żeby selekcja była jeszcze mniej negatywna, trzeba więcej płacić, to oczywiste. Wiele powodów składa się na to, że nie płacono, ale jest coś takiego jak poczucie wyższości klasy średniej wobec ludzi, którzy poświęcają się czemuś „tak absurdalnemu” jak uczenie jej dzieci. W niektórych sferach nauczyciele to nieco lepszy rodzaj służby. Dochodzi klimat współczesnego permisywizmu. Polacy mają wobec szkoły stosunek coraz bardziej roszczeniowy, pomieszany z pretensjami do tych, którzy od ich potomstwa czegokolwiek wymagają. Sam to widzę po znajomych.
Wydawało się, że PiS przełamie tę klątwę. Stało się na odwrót. Głównie z powodów politycznych – wygodniej zasypać pieniędzmi wszystkich emerytów czy wszystkich rodziców niż jedną grupę społeczną, w dodatku częściowo zrewoltowaną. Bo niedogodności szkolnej reformy, bo naturalne lewicowe sympatie… Premier Morawiecki nie rozumie, dlaczego nauczyciele chcą strajkować, dostając niewielkie podwyżki od PiS, a nie chcieli w 2014 r., nie dostając nic od PO. Poza ideowymi odruchami w grę wchodzi swoista klęska urodzaju. Obecny rząd pokazał, że umie zdobywać pieniądze. Więc ustawia się kolejka…
Jest w tym sto paradoksów. Teraz na dokładkę zacznie działać odruch twardego elektoratu PiS. Wspierał on nauczycieli za rządów PO, gotów na nich psioczyć dziś, jak na każdą grupę, która „przeszkadza” ich rządowi. No i jeszcze nauczyciele postanowili „pomóc” sami sobie. Nie wszyscy, ale na pewno ich niefortunna reprezentacja. Od akcji fingowania zwolnień lekarskich do kuriozalnej, samobójczej wypowiedzi szefa ZNP Sławomira Broniarza straszącego niepromowaniem uczniów, sypią się przypadki autokompromitacji zbuntowanego środowiska.
Po cichu sobie powtarzam, że ja bym się tak przed laty nie zachowywał, bo najważniejsi byli dla mnie uczniowie, a tę pracę odbierałem jako życiową przygodę. Ale czy mam nie rozumieć ludzi, którzy nie są młodzi i samotni jak ja wtedy, którzy szukają życiowej stabilizacji? Którzy walczą o to, żeby ich szanowano. Pamiętam też choćby o okupujących małopolskie kuratorium działaczy nauczycielskiej „Solidarności”. Oni mówią i zachowują się inaczej niż Broniarz i jego koledzy.
Jakaś granica już została przekroczona. Ale złamanie tego strajku nie będzie lekcją pożyteczną. Przeciwnie, to kolejny krok do podeptania resztek inteligenckiego etosu. Że pan Broniarz w tym pomaga? Nie o niego toczy się ta gra.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2019