Jedna trzecia życia

Tyle mniej więcej przesypiamy. Potrzebujemy tego czasu, by dobrze funkcjonować, a już niewielki niedobór znacznie je pogarsza. Co zatem zrobić, by spać dobrze?
Czyta się kilka minut
FOT. FOTOLIA
FOT. FOTOLIA

Po dobie bez snu znacznie obniża się odporność organizmu. Nasza zdolność do zapamiętywania spada o 40 proc., a czas reakcji podwaja się. Po kolejnej dobie dochodzi do zaburzenia widzenia, zachowujemy się jakbyśmy mieli we krwi półtora promila alkoholu. Jesteśmy bardziej skłonni do ryzyka, a nasz metabolizm zamiast zamieniać cukry w energię zamienia je w tłuszcz. Trzecia doba bez snu owocuje utratą poczucia tożsamości i rzeczywistości, pojawiają się halucynacje, a zaburzenie metabolizmu powoduje niemożność dostarczenia energii do mięśni, ich drżenie i drętwienie.
Większości z nas zapewne nigdy nie przytrafiają się tak długie okresy bez snu. Mniej drastyczne, jednak wciąż bardzo utrudniające życie problemy z bezsennością są już jednak zmorą co trzeciej osoby – w większym stopniu kobiet. Czym one się charakteryzują? 
Lekarze wspólnym mianem bezsenności określają zarówno problemy z zasypianiem, przerywaniem snu w nocy, jak i przedwczesnym budzeniem się rano – z późniejszym oczekiwaniem na dźwięk budzika. Dla większości osób zmagających się z tym problemem niemożność zapewnienia sobie snu o wystarczającej długości lub jakości jest problemem wtórnym. Występuje jako konsekwencja innych problemów ze zdrowiem, takich jak: długotrwały stres, choroby związane z doświadczaniem bólu, zaburzenia psychiczne (np. depresja, stany lękowe). Bezsenność może być wynikiem brania konkretnych leków i substancji, czasem wręcz początkowo mających pomóc w zasypianiu. W leczeniu tych chorób brak snu jest zazwyczaj czynnikiem, który jeszcze bardziej utrudnia proces zdrowienia. Nieprzespane noce mogą skutkować zaburzeniami nastroju, utrudnionym skupieniem uwagi czy też spadkiem motywacji.
Co w takim razie robić z tym problemem? Na początku warto przyjrzeć się temu, co tak naprawdę dzieje się, gdy śpimy.
 
Jak wygląda sen?
W idealnym scenariuszu przykładamy głowę do poduszki, a po kilku minutach od zamknięcia oczu nasz oddech zwalnia, tracimy kontakt z rzeczywistością i przestajemy rejestrować to, co się dzieje na zewnątrz nas, obniża się nasze ciśnienie krwi i temperatura ciała. Naprzemiennie wpadamy w różne fazy snu, w czasie których nasze gałki oczne wykonują mniej lub bardziej szybkie ruchy.  Mają one związek prawdopodobnie z przetwarzaniem różnych informacji przez nasz mózg – i co ciekawe, nie występują u osób niewidomych, u których częstsze jest wydawanie dźwięków i ruchy ciała. Taki cykl trwa około półtorej godziny – i w ciągu nocy przebiega standardowo 4 lub 5 razy. Jego zaburzenie lub płytkość sprawia, że po nocy budzimy się niewyspani i nie do końca zregenerowani. Wszystko dlatego, że w tym czasie w naszej głowie trwa wielkie sprzątanie. Wszystkie informacje, które zdobyliśmy w ciągu dnia, podlegają segregacji i zapisaniu w odpowiednich miejscach. Tworzą się nowe połączenia pomiędzy różnymi informacjami, przez co umieszczamy je w szerszym kontekście i łatwiej nam je przywołać i połączyć z innymi poznanymi już wiadomościami. Dodatkowo, sprzątanie odbywa się w bardziej fizyczny sposób: w czasie snu komórki w mózgu delikatnie się kurczą, a płyn, który jest pomiędzy nimi oczyszcza się z toksyn, sprawiając, że rano nasza głowa jest gotowa do działania.
 
O co zadbać przed snem?
By ten idealny scenariusz mógł się rozegrać, należy zadbać o to odpowiednio wcześniej – i to na kilku poziomach. Choć nie na wszystkie będziemy mieli wpływ, to w pewnej mierze możemy sobie w tym pomóc.
Dobrych rad w tej kwestii dostarcza Nick Littlehales, trener snu, który pracował między innymi z czołowymi klubami piłkarskimi, drużynami zawodowych kolarzy nad usprawnieniem ich sennych nawyków – tak, by jeszcze lepiej wykorzystywali swój potencjał. Co w takim razie warto robić, by zadbać o swój lepszy sen?
 
Po pierwsze – miejsce. Warto sprawić, by sypialnia kojarzyła nam się tylko i wyłącznie z miejscem, w którym śpimy. Najważniejszym meblem powinno być tu łóżko wraz z dobrym materacem. Tu nie sprawdza się zasada: im droższy tym lepszy. Ważne, by był dobrany odpowiednio do naszego ciężaru i budowy ciała, tak by po położeniu się na nim na boku nasz kręgosłup tworzył linię prostą.  Dobrze, jeśli w sypialni ograniczymy liczbę bodźców, jakie do nas przychodzą – pozbędziemy się grających sprzętów czy telewizora. Warto również zadbać o odpowiednie zaciemnienie pokoju, w którym śpimy oraz o temperaturę, która powinna być nieco niższa niż ta, która panuje w innych miejscach. 
 
Po drugie – czas snu. Nick Littlehales proponuje, by na czas snu nie patrzeć tylko i wyłącznie dobowo, ale w przestrzeni kilku dni. Zaleca, by każdego poranka wstawać o tej samej porze, a kłaść się, odliczając 90-minutowe cykle wstecz. Jeśli wstajemy o godzinie 6.00, to odpowiednią porą na pójście spać będą okolice godziny 22.30 lub północy. To da nam 4 lub 5 cykli snu. Warto na nie patrzeć jednak nie w przestrzeni jednego dnia, ale na przykład tygodnia i zadbać o ich liczbę w takim okresie. Idealnie, jeśli łącznie jest ich 35, źle, jeśli mniej niż 28.
 
Wreszcie trzeci aspekt, na jaki warto zwrócić uwagę – przygotowanie do snu. Zaczyna się ono już w okolicach trzech godzin przed położeniem się spać. Warto od wtedy nic nie jeść, ograniczać też przyjmowanie płynów i nie wystawiać się na działanie silnego światła. To ostatnie hamuje w nas wytwarzanie melatoniny – hormonu odpowiedzialnego za uczucie senności. Z tego powodu warto też zostawić za drzwiami sypialni telefon. Jego ekran nie tylko emituje intensywne światło, lecz również skutecznie nas rozprasza. SMS-y czy powiadomienia z różnych aplikacji mogą być  źródłem informacji, które skutecznie będą nas wybudzać. Mrugająca dioda na ekranie wzbudza ciekawość i chęć sprawdzenia, co nowego się wydarzyło – a czasem to, co widzimy skutecznie podnosi nam ciśnienie.
 
Zadbanie o te trzy aspekty może nam pomóc w lepszym spaniu. Jeśli jednak nie możemy spać nie z powodu złych nawyków, a ze względu na inne dolegliwości lub stres, wtedy – o ile to możliwe – warto zrobić coś więcej: zająć się przyczyną, a nie tylko objawem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2018