Logo Przewdonik Katolicki

Nie czekamy w biurze

Joanna Mazur
FOT. ARCHIWUM PARAFII.

Wyjść na peryferie? Szukać ubogich? Papież Franciszek wciąż do tego zachęca. A rzymscy parafianie każdego dnia zastanawiają się: jak to zrobić?

„Szczęść Boże, księże! Z tej strony abp Konrad Krajewski. W imieniu papieża Franciszka chciałem zapytać, czy znalazłoby się u was w parafii miejsce dla dziewięcioosobowej rodziny?” Taki telefon ponad rok temu odebrał ks. Mirosław Komorowski MSF, proboszcz parafii pw. św. Remigiusza w Rzymie. Od tego czasu parafia przeszła małą rewolucję.
 
Z Papui do Rzymu
Niecałe 26 kilometrów – tyle dzieli plac Colleverde od placu św. Piotra. Oba place łączy jedno: na obu gromadzą się bezdomni, ubodzy i uchodźcy. Ich obecność nikogo już nie dziwi, choć w tej dzielnicy Wiecznego Miasta nie ma ich tak wielu, jak przy Watykanie. Na co dzień nie są widoczni. Przychodzą najczęściej w niedzielę i czekają przy kościele po Mszach św. Wierni z parafii św. Remigiusza razem z księdzem proboszczem nie udają, że problemu nie ma. Postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Skutecznie.
Ks. Mirosław mieszka w Rzymie od ośmiu lat. Od trzech lat jest tutaj proboszczem. Do Rzymu przyjechał prosto z misji w Papui-Nowej Gwinei. – To był zupełnie inny świat. Jedna kobieta na wiosce widząc samoloty, przychodziła i pytała, jak duże te ptaki mają gniazda i jak wielkie jajka składają. Tam bieda miała zupełnie inny wymiar niż tutaj we Włoszech – tłumaczy.
Parafia należy do polskiej prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Budynek to dość niska, betonowa budowla, położona między kilkupiętrowymi apartamentowcami. Do kościoła przylega dom parafialny z oratorium w stylu św. Jana Bosko. To w nim znajduje się kilkanaście sal, bieżnia, boisko do tenisa i piłki nożnej. Parafia, jak na Wieczne Miasto, jest bardzo młoda. Od konsekracji świątyni minęło 30, a od pierwszego chrztu 53 lata. Z 11 tysięcy parafian na niedzielną Mszę św. przychodzi niespełna 14 procent. Jednak ponad jedna trzecia z nich angażuje się w którąś z 17 wspólnot parafialnych. Wielu jest już na emeryturze i jest w parafii na co dzień. Młodzież przychodzi wieczorami do oratorium i na spotkania harcerstwa. Osób pracujących w tygodniu jest jak na lekarstwo. Zazwyczaj mają tak daleko do pracy, że wracają późnym wieczorem. Oni najczęściej przychodzą na spotkania grup w weekendy.
 
Wyszliśmy na zewnątrz
Jedną z najprężniejszych grup w parafii jest Caritas. Jej działalność koordynuje 12 świeckich, a w akcje włącza się kilkudziesięciu wolontariuszy. – Włosi nie są może zbyt hojni w sensie materialnym, ale bardzo aktywnie włączają się w wolontariat i poświęcają swój czas – mówi ks. Mirosław. – Trzy razy w roku organizujemy zbiórki żywności w marketach i możemy zawsze liczyć na kilkudziesięciu parafian.
W każdą pierwszą niedzielę miesiąca parafianie przynoszą żywność i inne dary dla ubogich. Wkładają je do specjalnych koszy. Pomocy udziela też pięć zaprzyjaźnionych sklepów, które praktycznie codziennie przywożą produkty z krótką datą ważności. Co tydzień zespół przygotowuje paczki dla 90 rodzin. – Papież Franciszek zmobilizował nas, żebyśmy nie czekali na ubogich w biurze, ale wyszli im na spotkanie. I nie chodzi nam tylko o ubogich materialnie! – tłumaczy ks. Mirosław.
Pierwszą dużą inicjatywą charytatywną w parafii św. Remigiusza było przyjęcie dziewięcioosobowej rodziny muzułmańskich Romów, którzy przyjechali z Bośni i Hercegowiny pięć lat temu. To właśnie o ich przyjęcie prosił proboszcza papieski jałmużnik. Rodzina mieszkała w przeciekającym kamperze na parkingu niedaleko parafii. Rodzice nie mieli pracy, a dzieci nie chodziły do szkoły. Kilka rodzin zgłosiło chęć ich przyjęcia u siebie. Wybrano małżeństwo z jednorodzinnym domem, które zdecydowało się zamieszkać z muzułmańską rodziną pod jednym dachem. Abp Krajewski przyjechał osobiście na miejsce i w imieniu papieża Franciszka opłacił wynajem na cały rok. Parafia zatroszczyła się o zatrudnienie pani przy sprzątaniu kościoła i o paczki żywnościowe dla całej rodziny. Jedna osoba zadeklarowała się uczyć ich włoskiego, a inna opłaciła z góry obiady w szkole dla siedmiorga dzieci. Ojcu rodziny udało się znaleźć pracę dorywczą na myjni, a potem w restauracji.
 
Usiądź i zjedz
– We wrześniu na rekolekcjach kapłańskich, które prowadził abp Konrad Krajewski usłyszeliśmy, że nie jest najważniejsze to, co dajemy ubogim, ale to, że się  z nimi spotykamy. A najlepiej gdybyśmy z nimi usiedli do wspólnego stołu – tłumaczy ks. Komorowski. To dlatego na pierwszy Światowy Dzień Ubogich zaprosił na obiad jedną z włoskich ubogich rodzin. Tak po prostu, żeby się poznać i porozmawiać.
Na peryferie wyszli także wolontariusze Caritas. Podzielili parafię na pięć części. Mieli za zadanie znaleźć potrzebujących, którzy nigdy nie zgłosili się po pomoc do parafii. Chodzili po ulicach i pytali sąsiadów, gdzie znajdą ubogich. W jeden dzień udało się znaleźć dwanaście potrzebujących rodzin, które od razu otrzymały pomoc materialną. Kolejne trzy rodziny wybrali trzej kapłani, pracujący w parafii. Zrzekli się swojego zakonnego kieszonkowego, aby przez świętami Bożego Narodzenia kupić dla nich potrzebną żywność.
Ksiądz proboszcz postanowił wyjść także na peryferie duchowe z Mszą św. Na jednym z bogatszych osiedli zbudował małą kapliczkę, gdzie w tygodniu odprawiana jest Eucharystia. Wielu młodych ludzi, którzy pracują, wraca do domu bardzo późno. – Jeden mężczyzna dziękował mi za to, że do nich przyjeżdżamy. Inaczej nie zdążyłby dojechać na Mszę – mówi ks. Mirosław. – Zwierzył mi się, że rano wyjeżdża z domu jak jest ciemno, wsiada w garażu do auta, brama się zamyka i wraca dopiero wieczorem. Znowu wchodzi przez garaż. Nie ma pojęcia, kto obok niego mieszka. Gdy wychodził pieszo na pierwszą Mszę św. poznał kilku swoich sąsiadów. Pamiętam, że abp Krajewski powiedział podczas rekolekcji, że powinniśmy z taką samą czcią rozmawiać z ludźmi ubogimi, jak odprawiać Mszę św. Mamy być wrażliwi i sami wychodzić do ludzi. Jezus był człowiekiem o wielkiej wrażliwości. W końcu to Bóg!

 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki