Logo Przewdonik Katolicki

Pociągający komfort kanapy

Maria Krzemień
fot. Lidia Sieradzka

Bezpieczną i wygodną przestrzeń oswojonych nawyków, emocji, myśli i zachowań psychologowie nazywają strefą komfortu. Ale doświadczane w niej przyjemności są pozorne i dopiero wyjście z niej pozwala żyć pełnią. Jak to zrobić?

 Chyba większość z nas zna historię Gedeona – izraelskiego sędziego i dowódcy wojskowego, „najbiedniejszego w pokoleniu Manassesa, ostatniego w domu swego ojca” (Sdz 6, 15). Bóg, który nie chce już dłużej patrzeć na ucisk Izraela przez Madianitów, powołuje go do stawienia czoła wrogom narodu izraelskiego. „Nie bój się, dzielny wojowniku” – słyszy młody mężczyzna, siedząc na klepisku i młócąc zboże, które zamierza ukryć przed niszczącymi ich zbiory Madianitami. Słowa te wydają się Gedeonowi absurdalne – wyraźnie jest on w miejscu rozgoryczenia, zwątpienia i niechęci do działania. Słyszał w opowieściach starszych, że kiedyś Bóg potężnie działał w Izraelu, wyprowadzając swój lud z Egiptu, on sam jednak nie tylko nie doświadcza cudów, lecz również żyje w permanentnym strachu. Co to za życie, jeśli ciągle musi się ukrywać i walczyć o przetrwanie? Czy Bóg go opuścił? Jego głowa pełna jest złych myśli, nie wierzy już w dobrą przyszłość ani przychylność Boga, stracił zapał do życia i nadzieję na zmianę.

Czym jest strefa komfortu?
Historia Gedeona urzeka tym, że większość ludzi potrafi w niej odnaleźć kawałek siebie. Kto z nas choć raz w życiu nie utknął w miejscu, w którym czuł się nieszczęśliwy, lecz nie potrafił go opuścić? Zwątpienie, żal, pretensje do ludzi i Boga, narzekanie na swój los, a w końcu też milcząca zgoda na stagnację i rutynę, porzucenie marzeń i życie w trybie przetrwania – znamy to przecież dobrze z naszych osobistych historii. Właśnie tę niezbyt szczęśliwą, ale bezpieczną i wygodną przestrzeń oswojonych nawyków, emocji, myśli i zachowań psychologowie nazwali strefą komfortu. Jej pociągający urok polega głównie na tym, że dostarcza nam ona solidnej dawki przyjemności związanej z unikaniem zmiany. Niechętnie konfrontujemy się z prawdą o swojej sytuacji – wolimy raczej przyglądać się z boku, jak dzień po dniu niezbyt satysfakcjonujące życie przecieka nam przez palce, zamiast wziąć je w swoje ręce i włożyć konkretny wysiłek w jego zmianę. Nie musieć wywiązywać się z zadań, które nakłada na nas dojrzałe człowieczeństwo – czy nie jest to naprawdę miła i kojąca perspektywa?
A jednak liczne przyjemności doświadczane w strefie komfortu są pozorne i szybko rodzą napięcie. Już nawet odrobina refleksji pomaga nam dostrzec, że wybierając trwanie w takim stanie, tak naprawdę uciekamy od odpowiedzialności za dar życia. Niestety, świadomość ta tylko dla nielicznych stanowi motywację do ruszenia z miejsca. Zdecydowana większość z nas zamiast odnaleźć źródło napięcia, zaczyna je redukować poprzez dostarczanie sobie jeszcze częstszych gratyfikacji. Ta strategia redukcji niepokoju poprzez maksymalizację przyjemności jest zresztą jedną z bardziej popularnych strategii stosowanych w strefie komfortu. Zaleczanie wyrzutów sumienia dużą porcją lodów, butelką winą czy kilkoma godzinami spędzonymi przed telewizorem jest przecież znacznie bardziej przyjemne niż podjęcie żmudnego i trudnego procesu leczenia przyczyny problemu.
 
Hamulec strachu
Bóg wie, że dominującą emocją Gedeona jest strach, dlatego też pierwsze słowa, które do niego kieruje, brzmią: „Nie bój się!”. To właśnie lęk jest potężnym hamulcem dla naszego wyjścia ze strefy komfortu. To on sprawia, że myślimy: „A jeśli nie dam rady?”, „A jeśli moja nadzieja jest próżna?”, „A jeśli i tak nic się nie zmieni?”. Permanentna niewiara we własną wartość i skuteczność, a także zwątpienie w Boża opiekę i prowadzenie spychają nas na margines życia, sprawiając, że na wiele lat spoczywamy na laurach. Wyczuł to doskonale papież Franciszek, który podczas zeszłorocznych Światowych Dni Młodzieży mówił: „Nie przyszliśmy na świat, aby «wegetować», aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi. Przeciwnie, przyszliśmy, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu”. Słowa, choć kierowane do młodych, dotyczą przecież również nas, dorosłych. Bo czy i my nie zalegliśmy na naszych kanapach, dawno już utraciwszy poczucie sensu, pasję i fascynację życiem, w którym Bóg ciągle chce nam dawać więcej swojego błogosławieństwa?
 
Zrozumieć, zaplanować, działać
Opuszczanie tego, co oswojone, znane i bezpieczne, nigdy nie jest miłe. Każdy z nas po ciężkim dniu lubi opaść bezsilnie na wygodną i wysłużoną kanapę, na której może odpłynąć w niebyt „nicnienierobienia”, włączyć ogłupiający program w TV i nie myśleć już o niczym. Ta kanapowa pokusa jest codziennym zmaganiem każdego z nas i niestety często brakuje nam metody, by z nią wygrać. Jakie zatem są skuteczne sposoby na jej przezwyciężenie? Pomocne będą trzy kroki: nazwanie problemu, opracowanie strategii oraz odważne i proaktywne działanie. Żeby wyjść ze strefy komfortu, musimy ją przede wszystkim zrozumieć: co sprawiło, że w niej utknęliśmy? Jaki komfort, którego w niej doświadczamy, jest zbyt pociągający, by opuścić go bez poczucia żalu? Uświadomienie sobie, dlaczego od lat wybieramy nieszczęśliwe życie, może być potężnym impulsem do zmiany. By jednak nasze działania nie były nazbyt spontaniczne i chaotyczne, a w końcu porzucone, musimy opracować sensowną i spójną strategię działania. Tutaj przydaje się określenie precyzyjnych celów („Co zrobię?”), sposobów ich realizacji („Jak to zrobię?”), uświadomienie sobie swoich zasobów („Co mi pomoże?”) oraz czyhających na nas zagrożeń („Co mi przeszkodzi?”). Ostatnim, właściwie najważniejszym krokiem, jest samo działanie. To właśnie tutaj zazwyczaj się zatrzymujemy, czekając na ustąpienie strachu oraz przypływ odwagi i pewności siebie. To błąd! Strach bowiem zazwyczaj znika dopiero w działaniu, a pewności siebie nabieramy wtedy, gdy podejmujemy wyzwania i przekonujemy się, że idą nam dobrze. Nieco wyświechtane już motywacyjne powiedzenie mówiące, że odwaga to nie brak strachu, lecz raczej działanie pomimo strachu, ma jednak w sobie dużo mądrości – ze strachem bowiem wygrywamy dopiero wtedy, gdy działamy aktywnie wbrew temu, co on nam dyktuje.
 
Czy naprawdę muszę?
Gdy już wiemy to wszystko, resztki nadziei na pozostanie w wygodnej pozycji kanapowej mogą z nas jeszcze wyrzucić bezsilne wołanie: „Ale czy naprawdę muszę to robić?”. To pytanie nie jest wcale zaskakujące – tak bardzo zaprzyjaźniliśmy się ze swoją „kanapą”, że wszelkimi możliwymi sposobami zapieramy się, by z niej zejść, na wstępie całkowicie negując fakt, jakobyśmy mieli z nią problem. Nagle pojawiają się w nas liczne racjonalizacje dążące do tego, by móc zachować sobie jak najwięcej z tej obfitującej w wygody i przyjemności przestrzeni: „Ale przecież tak ciężko pracuję, muszę odpocząć”, „Już się w życiu narobiłem” lub po prostu „Co to za psychologiczne brednie”.
Jednak wezwanie do opuszczenia oswojonego miejsca to zadanie nie tylko chrześcijan, którzy lubią wyzwania, lecz dla każdego z nas. Logika rezygnacji z przyjemności na rzecz większych owoców to przecież logika krzyża. Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby Jezus zamiast podjąć swoje najważniejsze zadanie – zbawienie ludzkości – powiedział Bogu: „Ojcze, w sumie to mi tu dobrze, mam fajnych przyjaciół, czynię spektakularne cuda, czy mógłbym nie iść na krzyż?”. Kiedy wybieramy krótkotrwałą przyjemność, zawsze tracimy jakiś długofalowy owoc – miłość, radość czy szczęście. Ponadto, powołani do przekraczania siebie jesteśmy nie tylko ze względu na swój rozwój i życie pełnią potencjału, ale również dlatego, że dzięki temu stajemy się bardziej zdolni do miłości i pożyteczni dla innych. Schodząc z kanapy i opuszczając swoje bezpieczne strefy komfortu możemy więcej doświadczać, bardziej żyć i dojrzalej kochać. I choć wiąże się to z ryzykiem bólu – porażki, wstydu, braku zrozumienia – tylko to stanowi gwarancję rozwiniętego w pełni życia. Tak jak pisklę w procesie wzrostu musi przebić się przez skorupkę do świata, by móc żyć, tak i my musimy odważyć się przebić granice naszego komfortu, by doświadczyć obiecanego nam życia w obfitości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki