Logo Przewdonik Katolicki

Miłosierdzie ma młodą twarz

Piotr Jóźwik
Droga krzyżowa z udziałem papieża Franciszka//

Czy można zmienić świat? Czy jesteście zdolni do tego, by marzyć? – pytał papież Franciszek młodych. Głośne „si”, oznacza, że tak.






Podczas oficjalnego powitania na Wawelu w środowe popołudnie Franciszek wyglądał na strapionego. Uśmiech na jego twarzy pojawił się dopiero wtedy, kiedy miał wyjść do młodzieży. To podczas pierwszego spotkania na krakowskich Błoniach powiedział, że ma dla niej konkretne zadanie.
 
Selfie z papieżem
Dla młodych pielgrzymów obecność papieża była istotna, ale nie najważniejsza. – Jesteśmy tu dla Jezusa i Ewangelii – mówi młode małżeństwo z Węgier. Flora i Atilla na Światowe Dni Młodzieży przyjechali… do pracy. – Chcemy ewangelizować, głównie naszych rodaków, ale nie tylko – opowiada Flora, która chciała do domu wrócić z wyjątkową pamiątką, selfie z Franciszkiem. – Ale jak się nie uda, nie będę rozpaczała – uśmiecha się. Co jej się podoba w papieżu? – Wszystko, co mówi jest bardzo biblijne, głęboko osadzone w Piśmie Świętym. Dogmaty i tradycja są ważne, ale dla mnie najważniejsze jest to, jak często sięga do Biblii. Kamilowi, na co dzień mieszkającemu w Krakowie, Kościół pod przewodnictwem Franciszka przypomina wspólnotę z pierwszych wieków chrześcijaństwa. – Dla mnie Franciszek jest prawdziwym uczniem Chrystusa. Niektórzy mają z nim problem, bo chcieliby silnego Kościoła, ale przecież jego moc nie zależy od siły, ale od miłości.
Dobrze wiedzą o tym Irakijczycy. Ich 200-osobowa grupa mogła przyjechać do Krakowa, gdyż na Światowe Dni Młodzieży przygotowano dla nich specjalne wizy. – Dziś w Iraku nie da się żyć. Mimo to chcemy naśladować Jezusa także w naszym kraju. Potrzebujemy przykładu wiary i odwagi – mówi pochodzący z Erbilu Sermed. Wyrazy otuchy otrzymują niemal od wszystkich, bo obok chrześcijan z krajów, gdzie są prześladowani, nikt podczas ŚDM nie przechodzi obojętnie. Kilka metrów dalej stoi grupa z Chin. Każda z 60 osób oficjalnie do Polski przyjechała… na wakacje. – Nawet nie próbowaliśmy mówić, że chcemy przyjechać na Światowe Dni Młodzieży. Władze nigdy by się na to nie zgodziły – młoda Chinka stojąca zaraz przy barierkach ma nadzieję, że papież zobaczy ich grupę. – A jak zobaczy, to może zdecyduje się do nas przyjechać? Bardzo potrzebujemy takiego wsparcia. Obiecał je nam jeszcze wasz Jan Paweł II.
 
Żywcem do nieba
Na zachętę już pierwszego dnia młodzież usłyszała, że „miłosierdzie ma zawsze młode oblicze”, a papież podziwia zaangażowanie młodych. Na tym jednak Franciszek nie poprzestał, bo obok pochwał chciał przedstawić wymagania. Dlatego powiedział, że smuci go widok tych, „którzy zdają się być przedwczesnymi emerytami”, „którzy rzucili ręcznik przed rozpoczęciem walki”, „którzy idą ze smutną twarzą, jak gdyby ich życie nie miało żadnej wartości”. Na szczęście takich w kolorowym, rozśpiewanym i roztańczonym mimo deszczu Krakowie nie było widać. Mocne słowa z ust Franciszka padały codziennie, także podczas spotkań pod papieskim oknem. Przez wszystkie przypadki odmieniane w nich było słowo „miłosierdzie”.
Jak rozumie je młodzież? Można się było o tym przekonać w trwającej kilka dni Akademii Miłosierdzia, działającej przy Centrum Powołaniowym, w którym prezentowały się organizacje katolickie z całego świata. Tam odpowiedź na to pytanie nie nastręczyłaby zbyt wiele trudności, dlatego zadaliśmy je na, a raczej „w”, krakowskim rynku. – Miłosierdzie to umiejętność wybaczania, ale to nie jest łatwe – mówi po chwili zastanowienia młody Włoch Carlo w koszulce z napisem… „Misericordia”. Po chwili nieśmiało dodaje, że niekiedy nie potrafi wybaczyć nawet własnej żonie. Chiara stoi obok i nie dziwi się słowom męża: – Wybaczenie to owoc działania Ducha Świętego. Sami potrafimy to robić tylko do pewnego stopnia, dlatego potrzebujemy w tym Bożej pomocy – dopowiada.
– Jesteśmy tylko ludźmi i nie potrafimy być tacy miłosierni jak Bóg. Jeśli ktoś uważa inaczej i potrafi to robić, to żywcem zostanie wzięty do nieba – żartuje Charleen z Malezji. W jej rodzinie wyznawano buddyzm i taoizm, ale ona w 1998 r. podczas studiów w Nowej Zelandii przyjęła chrzest, po tym jak znajomi zaprosili ją na spotkanie chrześcijan. – Pismo Święte mówi, że trzeba wybaczać nieskończoną ilość razy i tak też mówi papież Franciszek. A czy ja jestem miłosierna? Czasem mam z tym problem, bo bycie miłosiernym oznacza, że dobrze życzymy naszym wrogom, potrafimy dawać, służyć innym – wylicza. Charleen była w Polsce po raz trzeci. Wie, że z naszego kraju pochodzi wielu świętych, dlatego liczy na wzmocnienie swojej wiary i na pożegnanie mówi, że może dzięki wizycie w naszym kraju sama zostanie świętą.
 
Francuski przykład
Dlaczego warto stawiać na młodych przekonują liczne grupy z… Francji. Dzięki różnym wspólnotom, takim jak Saint Martin, Chemin Neuf czy Emmanuel, Kościół we Francji jest żywy i bardzo dynamiczny. – Przed przyjazdem na ŚDM wśród 2 tys. zarejestrowanych pielgrzymów z Francji przeprowadzono ankietę. Większość z nich regularnie uczestnicy we Mszy św. w niedzielę, a kilkanaście procent nawet codziennie. Zgadzają się ze wszystkim, czego naucza Kościół i bardzo szanują papieża Franciszka – opowiada Anne Kerleo, dziennikarka radia RCF, francuskojęzycznej rozgłośni chrześcijańskiej. – Nie zaskakuje mnie to, że jest nas tutaj tak dużo – mówi Maxime, którego grupa na ŚDM przyjechała ze swoimi niepełnosprawnymi podopiecznymi. – Cieszymy się, że możemy w Polsce otwarcie wyrażać naszą wiarę. We Francji też możemy to robić: pielgrzymujemy do Lourdes, gdzie pomagamy osobom chorym, organizujemy dni młodzieży w naszych diecezjach czy adoracje, ale nie jest to mile widziane, zwłaszcza wśród ateistów – opowiada student z Francji.
Tamtejsi młodzi chrześcijanie są jednak coraz odważniejsi. – Działają głównie w mediach społecznościowych. Oczywiście prowadzi to do gorących dyskusji, a czasem wręcz przybiera agresywną formę, bo nie zawsze chcą podejmować dialog z ludźmi inaczej myślącymi, ale trudno się im dziwić, że jako mniejszość trzymają się razem – mówi Anne Kerleo z RCF. O wierze młodych Francuzów chętnie opowiada ks. Gerard le Stang, jeden z sekretarzy francuskiego Episkopatu. – Młodzi ludzie szukają w swoim życiu czegoś więcej. To modlitwa daje im siłę, by wychodzić do innych. Dziś są nastolatkami lub mają po dwadzieścia lat i pomagają biednym, głodnym oraz bezdomnym, rozwiązując problemy pojedynczych ludzi, ale już niedługo staną się dorośli i te wartości zaczną przenosić na poziom całego społeczeństwa – przewiduje ks. le Stang.
Pewnie się nie spodziewał, że kilka dni później podczas wieczornego czuwania na Campus Misericordiae podobną myśl przedstawi papież Franciszek. Zanim się to jednak stanie, zaprosi młodych na wyjątkową Drogę krzyżową.
 
Droga miłosierdzia
„Dziś twój sklep, jutro ty” – taki napis na swoim zdewastowanym salonie samochodowym zobaczył Maher. Rodzice poradzili mu, żeby uciekał. – Musiałem wybierać: albo umrę, albo będę walczył. Nie chciałem zginąć, ale nie chciałem też walczyć, bo nie wiedziałem, czy w obronie własnej nie będę musiał zabić innego człowieka, takiego jak ja – opowiada. Od ucieczki z ojczyzny minęło sześć lat. Dziś mieszka we Włoszech, ale tęskni za ojczyzną, do której na razie nie może wrócić. Maher jest Syryjczykiem. Razem ze swoimi rodakami niósł krzyż w trakcie Drogi krzyżowej, podczas której rozważano 14 uczynków miłosiernych. W tym przypadku chodziło oczywiście o przyjmowanie podróżnych. „Panie Jezu, już na początku swojej drogi do Jerozolimy, a więc ku śmierci, zostałeś odrzucony – nie przyjęto Cię. Bo byłeś obcy! Bo należałeś do innego narodu, wyznającego inną religię… W ostatnich kilku latach zostałeś skazany na śmierć w osobach 30 tysięcy uchodźców” – usłyszeliśmy w rozważaniach napisanych przez bp. Grzegorza Rysia. Teksty na temat kolejnych uczynków były równie poruszające. Pielgrzymi usłyszeli m.in., że co sześć sekund na świecie umiera z głodu dziecko, a każdego wieczoru niemal miliard ludzi na świecie nie wie, czy jutro będzie miało co jeść. Na wyrzutach się jednak nie skończyło, bo każda ze stacji była równocześnie prezentacją konkretnej wspólnoty religijnej, która niesie pomoc potrzebującym. W ten sposób Franciszek chciał przekonać młodych, żeby nie bali się działać, bo przecież „w przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan”.
 
Młodzi kanapowi
Ten motyw powtarzał się we wszystkich wystąpieniach papieża, ale najwyraźniej można było go usłyszeć na Polach Miłosierdzia. – Historia wymaga dziś od nas, byśmy bronili naszej godności i nie pozwalali, aby inni decydowali o naszej przyszłości – mówił bardzo stanowczo Franciszek. Papież poczuł się w Polsce na tyle swobodnie, że ludzi pozostających we własnej strefie komfortu i niechętnych do działania nazwał w naszym języku „młodymi kanapowymi”. Takich w Brzegach nie było (a na czuwaniu spotkało się według organizatorów 1,6 mln ludzi; na Mszy św. następnego dnia było ich jeszcze więcej, bo nawet 2 mln), dlatego życzenie papieża, by młodzież nauczyła dorosłych „żyć razem w różnorodności, w dialogu, w dzieleniu wielokulturowości nie jako zagrożenia, lecz jako szansy”, może się spełnić.
Słów Franciszka nie można jednak ograniczać tylko do tego, by tylko otwierać się na innych ludzi. To otwarcie ma oznaczać gotowość do zmienia świata, tak by młodzi byli „pionierami służby” i „siewcami nadziei”. Papież widział, że może to brzmieć nieco naiwnie, dlatego dodawał młodym otuchy: – Mogą was osądzać, że jesteście marzycielami, bo wierzycie w nową ludzkość, która nie godzi się na nienawiść między narodami, nie postrzega granic krajów jako przeszkody i zachowuje swoje tradycje bez egoizmu i resentymentów. Nie zniechęcajcie się: z waszym uśmiechem i otwartymi ramionami głosicie nadzieję i jesteście błogosławieństwem dla jednej rodziny ludzkiej, którą tutaj tak dobrze reprezentujecie! – powiedział podczas niedzielnej Mszy św. Franciszek. Po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie możemy być pewni, że zadanie, które przed młodymi postawił papież, jest absolutnie do wykonania.


 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki