Innej drogi nie ma

Dialog wymaga odwagi i cierpliwości. Nieraz pojawiają się problemy i niepowodzenia, ale nie można z niego zrezygnować – rozmowa z kard. Fridolinem Ambongo
Czyta się kilka minut
Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Wobec ataku Rosji na Ukrainę Europa mówi, że nasza odpowiedź może być tylko jedna: więcej zbrojeń w myśl zasady, że jeśli chcesz pokoju, musisz przygotowywać się na wojnę, bo tylko wtedy będziemy mogli powstrzymać Władimira Putina. Czy według Księdza Kardynała taka polityka może doprowadzić do zakończenia wojny i osiągnięcia trwałego pokoju?
– My, mieszkańcy Demokratycznej Republiki Konga (DRK), dobrze zdajemy sobie sprawę z sytuacji, w jakiej znaleźli się Ukraińcy, bo część naszego państwa jest również okupowana przez naszych sąsiadów, Rwandę i Ugandę. Ukraina ma prawo się bronić, wiemy to z naszego doświadczenia. Europa ma prawo się obawiać, bo nie wiadomo, gdzie zatrzymałby się Władimir Putin, gdyby nie napotkał oporu. Niestety na dłuższą metę nie wydaje mi się, żeby taka polityka przyniosła prawdziwy, długotrwały i sprawiedliwy pokój.

Dlaczego?
– Bo dozbrajanie się może nas doprowadzić jedynie do osiągnięcia równowagi sił. Jak wygląda prawdziwy pokój, możemy zobaczyć na przykładzie Niemiec i Francji, które usiadły do stołu i zaprowadziły między sobą pokój, który wypływa z serca. Ale szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy Putin jest dzisiaj gotowy do tego, by usiąść przy stole i rozmawiać o prawdziwym pokoju.

Wam, w DRK, udało się jednak sprawić, by walczące strony usiadły przy jednym stole.
– To prawda, ale nam było łatwiej, bo nam, w przeciwieństwie do was, Europejczyków, nie ciąży aż tak bardzo historia. DRK jest młodym państwem, którego początki sięgają 1885 roku.

Łatwiej nie znaczy, że łatwo. Mimo to powstał pakt na rzecz pokoju i lepszego współistnienia w DRK i regionie Wielkich Jezior Afrykańskich. I zyskał on szerokie poparcie.
– Jako biskupi Kościoła katolickiego przygotowaliśmy taki projekt we współpracy z protestantami. Nas, katolików, jest w DRK 50 proc., ich – około 30 proc., razem stanowimy więc 80 proc. społeczeństwa. Staramy się przekonywać, że walczące strony muszą skończyć z dozbrajaniem się, bo to droga donikąd, gdyż nikomu nie uda się wygrać tej walki. Jedyna możliwość to usiąść przy jednym stole, dać możliwość każdej ze stron na przedstawienie swoich racji, wysłuchać siebie nawzajem i starać się poszukać wspólnego rozwiązania.

Z jakimi reakcjami spotkał się ten pomysł?
– Na poziomie międzynarodowym zyskaliśmy duże wsparcie. Byliśmy w ONZ, w Waszyngtonie, u papieża – wszyscy wspierają to podejście do osiągnięcia pokoju. W kraju możemy liczyć na poparcie sił opozycyjnych, ale prezydentowi nie jest to na rękę. Kończy mu się druga, ostatnia kadencja i chciałby zmienić konstytucję, by przedłużyć sobie prezydenturę, dlatego dialog nie jest mu na rękę.

A jak reagują zwykli ludzie?
– Oczywiście przyklasnęli tej inicjatywie, bo do tej pory żaden z politycznych liderów nie potrafił zaproponować innego sensownego rozwiązania. Taka droga wymaga odwagi i cierpliwości. Nie raz pojawiają się na niej problemy i niepowodzenia, ale nie można z niej zrezygnować, bo innej po prostu nie ma.

Mówi Ksiądz Kardynał, że trzeba usiąść przy jednym stole i zacząć rozmawiać. Ale patrząc na to, co robi Rosja, wielu Europejczyków uważa, że będziemy mogli z Rosjanami zacząć rozmawiać dopiero wtedy, gdy przyznają się do winy.
– Nie można oczekiwać, że ktokolwiek siadający do takich rozmów zacznie od przyznania się do winy. Można jednak zrobić coś innego: ofiara może uznać, że mimo doznanych krzywd chce usiąść do rozmów, by spróbować osiągnąć pokój. Mam wrażenie, że – oczywiście na swój sposób – do takiego spotkania przy jednym stole prezydentów Rosji i Ukrainy chciał doprowadzić Donald Trump. Takie spotkanie mogłoby być pierwszym krokiem na drodze do pokoju. Dziś Putin i Zełenski ze sobą nie rozmawiają i to jest najgorsze. Gdy nie ma rozmowy, nie można znaleźć rozwiązania.

Podczas XII Zjazdu Gnieźnieńskiego powiedział Ksiądz Kardynał, że jesteśmy wezwani, aby na nowo odkryć moc pokoju, który nie jest narzucany zastraszeniem ani broniony murami nieufności, lecz rodzi się z odwagi dialogu, wyboru zaufania i rozbrojenia – wewnętrznego i zewnętrznego. Jak to zrobić?
– Odpowiedź jest w Ewangelii. W dniu swojego wyboru Leon XIV pozdrowił wiernych słowami zmartwychwstałego Jezusa: „Pokój wam!”. Tylko ludzie, którzy mają w sercu pokój, mogą być jego twórcami. Pokój ewangeliczny jest rozbrojony przede wszystkim dlatego, że nie narzuca się siłą. Ten „rozbrojony pokój”, o którym mówi papież Leon, jest nade wszystko stylem życia: wolną decyzją porzucenia logiki dominacji i lęku na rzecz podjęcia ryzyka szczerego spotkania. To świadoma rezygnacja z broni – nie tylko tej materialnej, lecz także symbolicznej: broni słów, które ranią, gestów, które wykluczają, polityk, które dzielą i rodzą wzajemną nieufność. Ten wielkanocny pokój jest również rozbrajający, bo potrafi zadziwić, zaskoczyć, poruszyć i wytrącić drugiego człowieka z jego pozycji. Ten „pokój rozbrajający” zachęca, byśmy zadali sobie pytania, opuścili nasze obronne mury i spotkali drugiego nie jak zagrożenie, lecz jak przyjaciela.
Lubię przypominać, co papież Leon powiedział młodym, którzy przybyli do Rzymu na Jubileusz: „Przyjaźń naprawdę może zmienić świat; przyjaźń jest drogą do pokoju”. Taka przyjaźń, gdy jest prawdziwa, potrafi rozbrajać, ponieważ uznaje w drugim jego godność, a z tego rodzi się pragnienie wspólnego budowania dróg pojednania. Za każdym razem, gdy podejmujemy ryzyko spotkania, pokój staje się możliwy.

---

Demokratyczna Republika Kongo

Drugie co do wielkości państwo Afryki (2,3 mln km kw.), położone w środkowej części kontynentu. Niepodległość uzyskało w 1960 roku. Na przełomie 1996 i 1997 w kraju toczyła się I wojna domowa, w wyniku której zamordowanych zostało 200 tys. cywilów. Rok później rozpoczęła się II wojna domowa, która okazała się najkrwawszym konfliktem zbrojnym na świecie od 1945 roku. Jej skutkiem była śmierć ponad 5 mln ludzi. Dziś w DRK, głównie na wschodzie, walczy ponad setka zbrojnych grup. Obecna tam od 1999 roku misja stabilizacyjna Narodów Zjednoczonych to największa i najkosztowniejsza misja ONZ w historii tej organizacji. O skali napięć wewnętrznych najlepiej świadczy fakt, że w 2019 roku po raz pierwszy w historii kraju zdarzyło się tak, że po wyborach prezydenckich władza przeszła z rąk odchodzącej głowy państwa do rąk opozycyjnego kandydata w pokojowy sposób.

---

Kard. Fridolin Ambongo Besungu OFMCap
Kapucyn; arcybiskup Kinszasy od 2018 r., kardynał od 2019 r., członek Rady Kardynałów doradzającej papieżowi Franciszkowi, od 2023 r. przewodniczący Sympozjum Konferencji Episkopatów Afryki i Madagaskaru; był gościem XII Zjazdu Gnieźnieńskiego

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2025