Pius X przeczuwał ogromną tragedię wojen światowych i robił wszystko, aby zapobiec wojnie w 1914 r.
Za pontyfikatu Pawła VI Sobór Watykański II jednoznacznie określił stosunek Kościoła do wojny.
Głos Jana Pawła II wołający o pokój odbił się szerokim echem w całym świecie. Na ekranach telewizorów mogliśmy oglądać misję kardynała Rogera Etchegaraya,...
Pius X przeczuwał ogromną tragedię wojen światowych i robił wszystko, aby zapobiec wojnie w 1914 r.
Za pontyfikatu Pawła VI Sobór Watykański II jednoznacznie określił stosunek Kościoła do wojny.
W zatrzymaniu operacji zbrojnej w Iraku nie pomógł kardynał Pio Laghi, który osobiście starał się wpłynąć na Prezydenta George'a Busha, nie pomogły liczne przecież misje kardynała Etchegaraya, nie pomogły rozmowy samego Papieża z głowami wielu państw.
Po irackiej inwazji na Kuwejt w 1990 roku sytuacja wydawała się znacznie bardziej przejrzysta i Amerykanie występujący w obronie najechanego Kuwejtu mogli liczyć na bardziej jednoznaczne poparcie światowej opinii publicznej. Przed kilkunastu laty Watykan również dokładał wszelkich starań dyplomatycznych, aby do owego konfliktu nie dopuścić. Jan Paweł II telefonicznie kontaktował się wówczas z ojcem obecnego prezydenta - George'em Bushem - Seniorem i apelował o powściągliwość. Podkreślał też, że zbrojna interwencja nie rozwiąże konfliktu.
Kościół, któremu Ziemia Święta jest szczególnie bliska, stara się przekonać światowe mocarstwa do usunięcia przyczyn, które z Bliskiego Wschodu czynią wciąż najbardziej zapalny punkt świata.
W obu powyższych wypadkach nie udało się zapobiec konfliktom zbrojnym, ale na pewno zabiegi Stolicy Apostolskiej nie pozostały nie zauważone. Można też postawić tezę, że wpływ Kościoła na politykę światową wcale nie maleje, tylko rośnie. Od zakończenia II wojny światowej liczba państw, z którymi Watykan utrzymuje stosunki dyplomatyczne, wzrosła prawie o sto pięćdziesiąt. Kościół jest również naturalnym sprzymierzeńcem ONZ w zabiegach o światowy pokój.
Totalitaryzm nadal żywy
Wiek poprzedni, który zrodził mechanizmy totalitarne stawiające sobie za cel niszczenie całych narodów, nie pozostawił nam wątpliwości co do kierunku, w którym powinien rozwijać się świat. Nadal nie możemy jednak powiedzieć, że totalitaryzm należy do przeszłości. Znajdziemy go, w szczególnie zwyrodniałej formie, w Korei Północnej i w nieco łagodniejszej w Iraku (chociaż moglibyśmy wyliczać dalej). Obydwa reżymy za nic mają życie swoich obywateli i tak jak w Korei Północnej ludzie masowo umierają z głodu, tak Saddam Husajn nie zawahał się krótko po objęciu władzy wydać bezsensownej wojny Iranowi. Konflikt trwał 8 lat i pochłonął w sumie 2 miliony ofiar. Po jego zakończeniu obie strony ogłosiły wzajemne zwycięstwo, chociaż granice nie drgnęły nawet na metr. Krótko potem Saddam zaatakował znacznie mniejszy Kuwejt, co doprowadziło do pierwszej amerykańskiej interwencji w tym regionie. Mordowanie gazem bojowym buntujących się obywateli własnego państwa i rozstrzeliwanie tych, którzy zbyt łatwo poddali się wrogowi, skłania do porównania Saddama chociażby z samym Stalinem. Żeby zrozumieć motywację Irakijczyków, nie można wykluczyć także elementu terroru wewnętrznego i bogatej w doświadczenia ubiegłego wieku, jakże skutecznej, propagandy. Premier Rosji, który woli takie "incydenty" uważać za wewnętrzne sprawy danego kraju, wolałby zapewne i za taki uważać swój problem w Czeczeni. Państwa najgłośniej krytykujące koalicję zgromadzoną wokół USA często posługują się argumentem "ekonomicznym". Wcześniej jednak i Rosja, i Francja, mimo obowiązującego wciąż embarga nałożonego przez ONZ, zagwarantowały sobie dalekowzroczne kontrakty na wydobycie ropy naftowej, uznając tym samym zbrodnicze rządy Husajna.
Z drugiej strony, jesteśmy świadkami militarnego pojedynku Dawida z Goliatem. Najpotężniejsza armia świata wraz z sojusznikami wkroczyła na teren co najwyżej lokalnej potęgi. Los tej wojny wydaje się z góry przesądzony, choć historia dowiodła, że niejedno mocarstwo spotykały w takich przypadkach "niemiłe niespodzianki".
W Karcie Narodów Zjednoczonych widnieje zapis - "Wszyscy członkowie będą się powstrzymywać w relacjach międzynarodowych od zastraszania z użyciem siły lub od jej użycia przeciw integralności terytorialnej lub niezależności politycznej innego państwa. (...) Jedynie Rada Bezpieczeństwa może zdecydować, czy pewne okoliczności stanowią zagrożenie dla pokoju na świecie. Lecz i w takim przypadku Rada Bezpieczeństwa nie może traktować interwencji zbrojnej jako jedynego narzędzia, które ma do dyspozycji".
Zwolennicy wojny podnoszą argument, że Saddam i tak nie przestrzega rezolucji ONZ, a liczni komentatorzy przyznają, że ONZ wielokrotnie nie potrafiło skutecznie zablokować tragicznych w skutkach konfliktów.
My, jako obywatele Polski, Europy i świata powinniśmy rozważyć te argumenty, zanim staniemy po którejkolwiek stronie.
Z Watykanu taka konkretna wskazówka nie padła. Jan Paweł II nie rozsądzał racji stron konfliktu, ponieważ ich argumenty z punktu widzenia nauki Kościoła są drugorzędne. Kościół wzywa do budowania świata pokoju, a każda kolejna wojna jedynie nas od niego oddala. Papież jednoznacznie określa wojnę jako klęskę całej ludzkości i dla katolika powinno być to przesłanie dość jednoznaczne.
Kardynał Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury w wywiadzie dla włoskiego dziennika "Il Messaggero" udzielonego we wrześniu 2002 roku mówił, że "musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć wojny".
Podkreślał również, że konieczność walki z międzynarodowym terroryzmem nie oznacza, że "zło uda się zwalczyć złem" i że według tradycyjnej nauki Kościoła uciekanie się do wojny jest usprawiedliwione dla celów obronnych, w przypadku wyczerpania wszystkich możliwych środków pokojowego zażegnania konfliktu. Chodzi o rozwiązanie skrajne, którego lekkomyślnie nie wolno stosować.
Czarny wiek XX
Głos Jana Pawła II, chociaż donośny jak nigdy dotąd, nie był jedynym papieskim protestem przeciwko wojnie. Praktycznie cały tragiczny wiek XX znaczą apele, encykliki i przemówienia, nawołujące do opanowania kolejnych przywódców prowadzących do konfrontacji na polu walki.
- Bałkany będą tylko początkiem wielkiego światowego pożaru, którego nie powstrzymam, a jedyne co mogę zrobić, to mu się przeciwstawić - zwierzał się św. Pius X brazylijskiemu ambasadorowi przy Stolicy Apostolskiej na rok przed wybuchem I wojny światowej. Tuż po wybuchu wojny wezwał wiernych na całym świecie o modlitwę o dar pokoju "dla przywódców narodów". Zdaniem wielu, jego nagła śmierć w kilka tygodni po wybuchu wojny była wywołana ciężkim przeżywaniem tej tragedii.
Jego następca Benedykt XV nazwał toczącą się wojnę "samobójstwem narodów europejskich". Pierwsza encyklika papieża Benedykta XV - "Ad beatissimi Apostolorum" ogłoszona w listopadzie 1914 roku była gorącym apelem o pokój. Była także krytyką narodów, szczycących się wielką kulturą, które walczą straszliwymi środkami nowoczesnej techniki, chcąc w najbardziej oszukany i okrutny sposób zniszczyć swoich przeciwników. W trakcie wojny papież wygłosił wiele apeli i za pomocą swoich przedstawicieli przeprowadził wiele tajnych misji dyplomatycznych zabiegających o pokój. W roku 1917 zaproponował plan pokojowy, który Niemcy odrzuciły.
Pius XII w przeddzień napaści Hitlera na Polskę zamierzał udać się do Berlina i Warszawy z misją ostatniej szansy. Mimo że nie udało mu się tego zrealizować, zwrócił się z wezwaniem o pokój do wszystkich uwikłanych w ten konflikt krajów. Doświadczenie II wojny światowej przerosło wszelką ludzką miarę, a po dziś dzień nie brakuje krytyków zarzucających Piusowi XII zbytnią ugodowość wobec władz faszystowskich i milczenie wobec holocaustu. Świadkowie tamtych wydarzeń przekazali również drugi obraz - Piusa XII przeżywającego ogromny pasterski dramat.
Odpowiedzią Jana XXIII na kryzys kubański była ogłoszona w 1963 roku encyklika "Pacem In Terris", która zawierała katolicką naukę o pokoju i prawach człowieka. Encyklika o tyle szczególna, że papież po raz pierwszy skierował swoje słowa nie tylko do wiernych Kościoła katolickiego, ale "do wszystkich ludzi dobrej woli". Zaapelował o zaprzestanie prób z bronią jądrową, wyścigu zbrojeń, powszechne rozbrojenie i uznanie praw człowieka.
Paweł VI w 1965 roku wygłosił przemówienie na forum ONZ, w którym nawoływał o pokój w Wietnamie. Rok później, w encyklice "Christi Marii wezwał jeszcze raz do zakończenia wojny w Indochinach i zaprzestania bombardowań, które nazwał "niechrześcijańskimi i nieludzkimi".
Koniec wojen sprawiedliwych
Jan Paweł II jawi nam się jako wyjątkowo zdecydowany obrońca pokoju od samego początku swojego pontyfikatu. Podczas odwiedzin Hiroszimy powiedział, że "pod koniec XX wieku nie ma już miejsca na wojnę sprawiedliwą".
Jednoznacznie potępił też pierwszą wojnę w Zatoce Perskiej i bombardowania w Serbii. W obu tych przypadkach interwencje uzasadniano potrzebą ukarania jawnych agresorów i mówiono o obronie koniecznej.
Ojciec Święty powtarzał w takich sytuacjach opinię z 1991 roku, że wojna zawsze jest awanturnictwem i nie rozwiązuje problemów politycznych, a najbardziej z jej powodu cierpi ludność cywilna.
Sobór Watykański II jednoznacznie potępił okrucieństwo wojny i starał się, "ukazując prawdziwą i najszlachetniejszą ideę pokoju, kierować do chrześcijan gorące wezwanie, aby z pomocą Chrystusa, Twórcy pokoju, współpracowali ze wszystkimi nad utrwalaniem pokoju między ludźmi w sprawiedliwości i miłości, a także by przygotowywali środki służące pokojowi". Nie wojnie.
Od Ojca Świętego nie usłyszeliśmy, po czyjej stronie leży racja w obecnym konflikcie. Usłyszeliśmy za to, że racja całej ludzkości leży na pewno w innym miejscu.
Abp Stanisław Gądecki metropolita poznański
Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest znane. Pod koniec XX wieku "nie ma już miejsca na wojnę sprawiedliwą" powiedział Ojciec Święty w Hiroszimie 1991 roku. Kościół zachęca więc do zachowania pokoju, popiera respektowanie prawa naturalnego i praw międzynarodowych. Stolica Apostolska nie jest jednostronna. Zaniepokojona obecnością arsenałów broni masowego rażenia na Bliskim Wschodzie, przypomina najpierw, że każde państwo ma obowiązek zapewnienia wolności i bezpieczeństwa swoich obywateli, rozbrajając tych, którzy chcą zadawać śmierć i dążą do wojny, z tym jednak, że należy to czynić przy użyciu proporcjonalnych środków. Dopuszcza nawet użycie takich środków, pod tym jednak warunkiem, że dają one nadzieję osiągnięcia zamierzonych celów. Prawo do obrony przysługuje jedynie wtedy, gdy doszło do agresji jednego państwa na drugie, na co w przypadku kryzysu irackiego nie można się powoływać. Sam atak zbrojny na Irak należy więc uznać za agresję, która jest zbrodnią przeciwko pokojowi. "Nigdy nie będziemy szczęśliwi jedni przeciwko drugim."
ks. Adam Sikora
moralista
Ostatnie wydarzenia na świecie stawiają nas wobec pytań o godziwość czy dopuszczalność wojny. Staje przed nami pytanie o wojnę sprawiedliwą i niesprawiedliwą, a właściwie chodzi o pytanie, czy wojna może być "sprawiedliwa". Wszak wojna niosąca śmierć i zniszczenie musi być zawsze traktowana jako zło.
Jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że w wojnie uczestniczą przynajmniej dwie strony i w zależności od tego, z czyjej perspektywy patrzymy, moralna ocena wojny może być różna.
Od wielu stuleci funkcjonuje w katolickiej myśli pojęcie "wojny sprawiedliwej", które często można było utożsamiać z pojęciem "wojny obronnej" gdzie naród zaatakowany przez agresora miał prawo do słusznej i skutecznej obrony - także tej z użyciem siły militarnej.
Dzisiaj wydaje się, że pojęcie wojny obronnej - sprawiedliwej należałoby rozszerzyć o obronę innego narodu i działania podjęte w imię międzyludzkiej solidarności. Trudno byłoby bowiem usprawiedliwić bezczynność i bierne przypatrywanie się mordowaniu jakiegoś narodu przez inny, mając jednocześnie możliwość skutecznej, obronnej interwencji.
Jednak taka wojna obronna i jednocześnie sprawiedliwa musi spełniać określone warunki:
- zagrożenie ze strony agresora musi być bezpośrednie i poważne,
- działania zbrojne muszą być rozwiązaniem ostatecznym - podjętym po wyczerpaniu wszelkich innych środków rozwiązania konfliktu,
- muszą istnieć realne szanse, że działania zbrojne przyniosą pozytywny rezultat, a nie tylko spowodują spotęgowany przelew krwi.
Przeciwieństwem takiej wojny jest wojna podjęta bez spełnienia tych warunków, a więc wtedy, gdy nie ma poważnego zagrożenia, gdy nie wyczerpano innych - dyplomatycznych - sposobów rozwiązania konfliktu, gdy podejmowana jest z innych motywów, np. ekonomicznych, geopolitycznych.
Czy wojna, której jesteśmy świadkami spełnia warunki wojny sprawiedliwej? Odpowiedź jest niezwykle trudna, a dramatyczne wydarzenia uświadamiają nam, że przed ludzkością stoi zadanie stworzenia odpowiednich, moralnie godziwych, a jednocześnie skutecznych sposobów zabezpieczenia pokoju. Dzisiaj takich narzędzi nie mamy.
Pokój nie jest jedynie brakiem wojny, nie da się także sprowadzić do utrzymywania równowagi wrogich sił, ani też nie wynika z autorytarnego sprawowania władzy, lecz słusznie i prawdziwie nazywa się "dziełem sprawiedliwości" (Iz 32, 7). Jest owocem porządku zaszczepionego społeczeństwu przez jego Boskiego Założyciela, nad którego realizacją pracować mają ludzie spragnieni wciąż doskonalszej sprawiedliwości. Ponieważ wspólne dobro rodzaju ludzkiego, wprawdzie w podstawowym wymiarze, rządzi się prawem wiecznym, lecz w konkretnych wymaganiach w miarę upływu czasu podlega nieustannym zmianom, pokoju nigdy nie osiąga się raz na zawsze, lecz należy go budować bezustannie. A ponieważ wola ludzka jest też chwiejna i zraniona grzechem, troska o budowanie pokoju wymaga, by każdy stale panował nad swoimi namiętnościami, a od prawowitej władzy wymaga czujności.
To jednak nie wystarczy. Nie można osiągnąć tego pokoju na ziemi, jeżeli nie zabezpieczy się dobra poszczególnych osób, a ludzie nie będą z zaufaniem i w sposób wolny obdarzać się nawzajem skarbami ducha i talentów. Niewzruszona wola poszanowania ludzi i innych narodów oraz ich godności, jak również wytrwałe praktykowanie braterstwa są absolutnie niezbędne do budowania pokoju. W ten sposób pokój jest owocem miłości, która wykracza ponad to, co zdolna jest osiągnąć sprawiedliwość. (...)
z "Istoty pokoju", Sobór Watykański II
ks. Zbigniew Tainert
moralista
W latach sześćdziesiątych minionego wieku pojęcie terroryzmu nie było jeszcze w powszechnym użyciu, pojawiło się dopiero w kontekście wydarzeń lat siedemdziesiątych (m.in. ruch Baader-Meinhoff). Wcześniej znano pojęcie terroru, o którym Sobór Warykański II, na tle okrucieństw "wojny technicznej", już w roku 1965 nauczał: "W wielu okolicznościach uważa się stosowanie metod terroru za nowy sposób prowadzenia wojny" (Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym nr 79).
Złożona sytuacja polityczna i militarna stawia nas jednak przed kwestią, co jest terroryzmem, a co nim nie jest. Czy terroryzmem są tylko akty terroru osób lub grup naruszających istniejący ład polityczny i społeczny, czy również militarnie i politycznie zorganizowany terroryzm państw i koalicji? Kiedy się nad tym zastanawiamy, powraca stare pytanie, czy każdy sposób "wymuszania" posłuszeństwa "słabszych" wobec "mocnych" jest usprawiedliwiony? Wykorzystując dzisiejsze środki techniczne i propagandowe, można ustanowić inne niż kiedykolwiek przedtem proporcje pomiędzy dobrem i złem. Innymi słowy, otwiera się szerokie pole manipulacji moralnej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













