Logo Przewdonik Katolicki

Nauka w wakacje? Tak, ale z głową!

Bogna Białecka
Fotolia-cynoclub

Zbliżają się wakacje. Dzieci cieszą się: wreszcie koniec nauki, czas na odpoczynek… Jednak już wkrótce wiele z nich dopada nuda.

Większość z nas żyje według planu. Jest to jednak plan stworzony przez kogoś innego. Dorosłym ramy czasowe dnia i zadania wyznacza przede wszystkim praca, dzieciom szkoła. Gdy brakuje narzuconego z zewnątrz planu dnia, możemy poczuć się bezradni. Nudzimy się i zabijamy czas, zamiast prawdziwie odpoczywać. Monotonna gra na smartfonie, przeglądanie mediów społecznościowych, maraton kilku godzin filmików z śmiesznymi zwierzętami, leżenie w łóżku czy na kocu połączone ewentualnie z pozbawionym entuzjazmu zaglądaniem do gazet lub książki, którą kiedyś postanowiliśmy przeczytać, ale zawsze utykamy na piątej stronie – to przykłady działań, podczas których tak naprawdę ani nie odpoczywamy, ani niczego konstruktywnego nie robimy.
Dlatego właśnie chcę zaproponować inne spojrzenie na okres letnich wakacji. Mogą one być czasem, gdy nasze dzieci rozwiną skrzydła, podbudują poczucie własnej wartości, nauczą się być bohaterem swojego życia, a nie biernym wykonawcą scenariuszy.
 
Pasja nauki
Dzieci w wieku przedszkolnym lubią się uczyć i traktują naukę jako zabawę. Być może jako rodzice dostajecie stosy rysunków, malowanek, wyklejanek produkowanych z ogromnym entuzjazmem. Być może dziecko prosi, by czytać mu książkę dotyczącą jakiegoś tematu. A może starannie przerysowuje szczegóły pojazdu czy postaci z bajki, tłumacząc, które z detali są kluczowe… Ten zapał, to umiłowanie nauki, traktowanie jej jak zabawy większość z nas traci w późniejszych latach.
Nauka staje się przykrym obowiązkiem. A przecież przez całe życie musimy uczyć się czegoś nowego, zdobywać nowe umiejętności. Praca zawodowa wymusza weryfikację wiedzy zdobytej podczas formalnej nauki, ludzie czasem też zmieniają zawód. Jeśli lubimy uczyć się, może to ogromnie ułatwić dorosłe życie. Rozbudzenie pasji nauki u osoby dorosłej bywa trudne, jednak jest o wiele łatwiejsze u dziecka.
Nauka szkolna jest nauką wymuszoną. Wakacje są jednak czasem, gdy dziecko może samo zdecydować, czego chce się uczyć. Dzięki temu, że ma kontrolę nad procesem nauki i nie boi się kiepskiej oceny, może poznać urok uczenia się czegoś z pasją. Nauka staje się zabawą i wywiera korzystny wpływ na funkcjonowanie dziecka. Dr Stuart Brown, pionier w badaniach nad zabawą, napisał książkę Play: How It Shapes the Brain, Opens the Imagination, and Invigorates the Soul o doniosłej dla rozwoju roli zabawy i nauki przez zabawę. „W świecie nieustającej zmiany tymi, którzy przetrwają, będą osoby skłonne do zabawy, które w sytuacji trudnej są w stanie pozbierać się szybko i wymyślić innowacyjne wyjście z sytuacji” – pisze autor.
 
Ważny odpoczynek
Należy uściślić, że w propozycji uczenia się czegoś nowego podczas wakacji nie chodzi o zamianę odpoczynku w regularną naukę po osiem godzin dziennie. Czas poświęcony nauce będzie zależał od rodzaju aktywności, jednak mam na myśli okres między pół godziny a około dwiema godzinami dziennie. Istotą jest systematyczność, czemu sprzyjać będzie przyjęcie konkretnej godziny na naukę, nastawienie budzika, przypomnienia w telefonie, tak by się tego trzymać. Aby nauka była naprawdę skuteczna, warto pozostałą część dnia spędzać na świeżym powietrzu. Jeśli pada, można nauce poświęcić nieco więcej czasu, ale też bez przesady.
Niekoniecznie chodzi też o naukę codziennie przez dwa miesiące. Większość dzieci ma zaplanowaną przynajmniej część wakacji, więc w praktyce może się okazać, że wolne jest kilka tygodni rozrzuconych przez całe dwa miesiące. Przy pomaganiu dziecku w wyborze tematu nauki weźmy pod uwagę dostępny czas. Podpowiedzią mogą być propozycje zajęć lub rozmaite kursy dostępne na portalach internetowych.
 
W jaki sposób planować naukę?
Wiele zależy tu od przedmiotu. Ktoś może chcieć opanować język obcy czy postudiować jakieś pasjonujące go zagadnienie. Na przykład 11-letnia Julka postanawia pouczyć się niemieckiego, a Maciek, lat 16, chce poznać dokładnie historię pojazdów bojowych i ich konstrukcję. W przypadku tego rodzaju zadań dobrym rozwiązaniem jest przeplatanie nauki zajęciami praktycznymi. Np. przez cztery tygodnie dzieci w poniedziałki, środy i piątki spędzają godzinę dziennie (najlepiej z rana, kiedy są wypoczęte) na nauce ścisłej w sensie czytania podręczników, robienia notatek, nauki słownictwa i pojęć, za to we wtorki i czwartki „idą w teren”. Maciek mógłby odwiedzać okoliczne muzea broni, Julka poszukać możliwości porozmawiania z kimś w języku niemieckim, obejrzenia filmu itp.
Jeżeli dziecko postanawia zdobywać jakąś umiejętność praktyczną, naukę zorganizujemy nieco inaczej. Jagoda, lat 11, postanowiła nauczyć się w czasie wakacji gry na pianinie kilku utworów, które jej się niezwykle podobają, na które nie miała jednak czasu w ciągu roku szkolnego. Z kolei 15-letnia Dobrochna postanawia poćwiczyć haftowanie, a 17-letni Kacper chce nauczyć się żeglowania. Przy grze na instrumencie najlepszą metodą będzie ćwiczenie codziennie po 20 minut do pół godziny, haftowanie może zająć nieco więcej, a żeglowanie wymaga konkretnego kursu, który pewnie będzie angażował chłopca na cały dzień.
Nauka umiejętności praktycznych ma tę cechę, że wymaga wytrwałości, a postęp jest powolny.  Dlatego tu z kolei warto przeplatać praktykę teorią. Oznacza to, że Jagoda mogłaby uzupełniać ćwiczenie utworu poszukaniem informacji o epoce muzycznej, z której on pochodzi, czy o kompozytorze albo posłuchać dobrych wykonań i innych utworów tegoż kompozytora. Może opanowany już utwór nagrać i uzupełniając nastrojowymi zdjęciami, stworzyć miniaturkę muzyczną. Dobrochna mogłaby poszukać podręcznika czy kursu online opisującego jakąś technikę albo poznać różnice między poszczególnymi typami materiałów używanych do haftów. W przypadku Kacpra nauka będzie obejmować kwestie warunków pogodowych, a w gruncie rzeczy też fizyki i matematyki (w kwestiach związanych ze sterowaniem żaglówką), pierwszej pomocy itp.
 
Dodatkowe zasady wyboru
Aby przekonać dziecko do podjęcia wysiłku, warto mu uświadomić opisane na początku artykułu korzyści, a zwłaszcza tę, że będzie mogło (i to bez ocen) robić to, co je naprawdę pasjonuje! Ważne jest jednak, by dziecko nie podjęło się zbyt trudnego wyzwania. Nauka ma mu przynosić radość, więc należy wybrać coś, co ma naprawdę szanse powodzenia.
Doskonałe są takie rodzaje działań, w których szybko widać pozytywne rezultaty. Jeśli np. dziecko chce się nauczyć piec ciasta, na początku powinniśmy wybierać przepisy bardzo proste a efektowne, które trudno zepsuć. Dopiero w miarę nauki niech wypróbowuje te wymagające cierpliwości i staranności.
Bądźmy entuzjastami tego, co robi dziecko. Chwalmy za wysiłek, doceniajmy, podtrzymujmy na duchu, jeśli nastąpi trudna chwila. Pamiętajmy o owocach, które przyniesie sukces – dziecko podniesie wiarę w swoje możliwości, uświadomi sobie, że nauka może być zabawą, radością; nie będzie się nudzić, łatwiej po okresie wakacyjnego odpoczynku będzie mu wrócić do nauki szkolnej. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki