Logo Przewdonik Katolicki

Na przekór zagonionemu światu

Anna Sosnowska

To nie jest film na nasze czasy. Czas niedokończony..., którego bohaterem jest ks. Jan Twardowski, może stać się wyłomem w naszym życiu, w którym, „tak mało barw a tak dużo kolorów”.

Żadnych szybkich i zaskakujących zwrotów akcji, żadnego suspensu, teledyskowego montażu czy feerii barw. Opowieść sączy się niespiesznie, w niektórych ujęciach nie pada ani jedno słowo, autor zdjęć Wojciech Staroń raczej dyskretnie towarzyszy bohaterom, niż wdziera się z kamerą w ich życie. W dodatku jak refren powracają sceny czytania poezji. Pytanie tylko, czy dokument o ks. Janie Twardowskim mógłby wyglądać inaczej? Bo czy wiersze tego poety także nie były twórczością nie na nasze czasy? Trudno przecież doszukać się w nich dominujących we współczesnej sztuce trendów, które streszczają trzy nieprzyjemnie brzmiące słowa na „d”: dekonstrukcja, defetyzm, deprecjacja.
Ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła sióstr wizytek, który spędził u boku księdza poety piętnaście lat, a także jeden z bohaterów filmu Czas niedokończony. Wiersze księdza Jana Twardowskiego, opowiedział taką oto historię: W Teatrze Narodowym w Warszawie zorganizowano spotkanie z ks. Twardowskim. Sala pękała w szwach, można było na niej dostrzec „wszystkie kategorie ludzkie”. Ks. Jan, zaskoczony taką frekwencją, zaczął się zastanawiać (nie pierwszy i nie ostatni raz), dlaczego właściwie ludzie czytają jego poezję. Doszedł do następującego wniosku: „Moje wiersze dają ludziom to, czego nie ma, bo współczesna twórczość mówi o tym, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej; a w moich wierszach jest nadzieja”.
 
Życie po życiu
Można w nich także odnaleźć coś jeszcze – pierwiastek nieśmiertelności. Film Czas niedokończony... został zrealizowany z okazji setnej rocznicy urodzin poety. Jego reżyserem jest Dariusz Gajewski (twórca m.in. Warszawy czy Obcego nieba), który kiedyś już próbował nakręcić dokument o księdzu od wizytek. Zdjęcia rozpoczęły się latem 2005 r. Przerwała je śmierć ks. Twardowskiego. Nagrany materiał wykorzystano w krótkim, dziewiętnastominutowym dokumencie pt. Tak, wyemitowanym w telewizji. Z drugim podejściem do tego samego bohatera Dariusz Gajewski, jak sam przyznaje, miał pewien problem, bo wychodzi z założenia, że robienie dokumentów o osobach nieżyjących jest pozbawione sensu. W przypadku ks. Twardowskiego to przekonanie towarzyszyło mu jeszcze silniej, ponieważ tym, co szczególnie zafascynowało reżysera w księdzu poecie, była jego autentyczność. Ostatecznie jednak Gajewski podjął wyzwanie i postanowił sprawdzić, czy – mimo że od śmierci ks. Twardowskiego w styczniu upłynie dekada -  jego wiersze nadal żyją i mają się dobrze.
 
Inna perspektywa
W ten sposób bohaterami filmu stali się zwykli ludzie z niezwykłym upodobaniem do poezji ks. Jana. Na przykład pan motorniczy, którego w świat wierszy wprowadziła żona. Młoda dziewczyna, dla której najważniejszą sprawą na świecie jest teraz zdanie międzynarodowej matury. To ona czyta w filmie wiersz Postanowienie, zaczynający się od słów: „Postanawiam pracować nad tym / żeby się pozbyć / byka retoryki / wazeliny stylizacji / galanteryjnych pauz...”.
Nastoletni karateka otwarcie przyznaje, że dzięki uprawianej przez niego sztuce walki rozładowuje negatywne emocje, a dzięki wierszom... uczy się rozmawiać z ludźmi. Dlatego co roku recytuje utwory ks. Twardowskiego w konkursie poetyckim, co dwa lata zajmując w nim pierwsze miejsce. Widzimy też małżeństwo stawiające pierwsze kroki na wspólnej drodze. Kobieta, w nieurządzonym jeszcze pokoju, czyta: „Daj nam ubóstwo lecz nie wyrzeczenie / radość, że można mieć niewiele rzeczy / i że pieniądze mogą być jak świnie”.
Wszyscy oni, każdy na swój sposób, znajdują w słowach ks. Twardowskiego coś ważnego i życiodajnego – odskocznię, piękno, prawdę o człowieku czy właściwy dystans wobec chaotycznego i zagonionego świata.
Bohaterem, od którego dokument Czas niedokończony... się rozpoczyna i na którym się kończy, jest niemowlę. Najpierw oglądamy scenę jego narodzin, natomiast ostatnie ujęcia filmu to pierwsze chwile pobytu malucha w domu. Czyżby przychodziło na świat kolejne pokolenie tych, dla których poezja ks. Jana Twardowskiego będzie istotna, pełna ważnych znaczeń i odniesień?
 
Wyloguj się
Dokument Dariusza Gajewskiego – jak to w polskich realiach najczęściej bywa – nie trafi do szerokiej dystrybucji. Można go zobaczyć jedynie w kilku kinach (szczegóły na stronie www.kinoswiatedukacji.pl), ale, jak zapewnia Kino Świat, istnieje także możliwość zorganizowania pokazów specjalnych. Co więcej – i to jest dobra nowina dla nauczycieli – film został włączony w projekt „Kinoteka Katechety”, mający na celu promowanie produkcji opartych na wartościach oraz wykorzystywanie ich w edukacji. Gdyby więc ktoś zdecydował się na przeprowadzenie lekcji na podstawie Czasu niedokończonego..., może liczyć na gotowy zestaw materiałów dydaktycznych.
 
Rekomendowałabym jednak jeszcze inny rodzaj przygotowania – i nie dotyczy to tylko młodzieży, ale każdego, kto zdecyduje się obejrzeć dokument o ks. Janie Twardowskim. Po pierwsze, trzeba się nastawić na to, że – wracam do początku – to nie jest film na nasze czasy. Dlatego zmierzenie się z nim należy potraktować w kategorii wyzwania. Kiedy jednak widz już złapie rytm zmontowanych obrazów, rozpozna klucz narracji, będzie prościej. Po drugie, warto przed seansem wyhamować – wylogować się ze wszystkich mediów społecznościowych, wyciszyć i głęboko schować komórkę, zamknąć na chwilę oczy, wziąć kilka głębokich oddechów. Niech ten film będzie świadomym wyłomem w naszym życiu, w którym, jak pisał ks. Twardowski, „tak mało barw a tak dużo kolorów, pozór wyskakuje jak filip z konopi, a złoty środek staje się szary” (Nad pustą gazetą).
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki