W Wielkim Poście chcę dodawać, a nie odejmować

Miałam jakiś czas temu interesującą rozmowę z jednym z księży, która dotyczyła sposobów przeżywania Wielkiego Postu.
Czyta się kilka minut
FOT. KRZYSZTOF STĘPKOWSKI. Anna Sosnowska redaktor naczelna portalu Aleteia.pl
FOT. KRZYSZTOF STĘPKOWSKI. Anna Sosnowska redaktor naczelna portalu Aleteia.pl

Duchowny mocno podkreślał, jak ważne jest w tym okresie wyrzeczenie. Ja z kolei upierałam się, że postanowienia wielkopostne powinny być przede wszystkim rozeznane, spersonalizowane i adekwatne. Czyli najpierw muszę się rozejrzeć po moim życiu, uczciwie ocenić, jaki obszar jest „nie halo” i dobrać środki, realne i dopasowane do mojej sytuacji, dzięki którym będę mogła zrobić krok w stronę Boga lub – w imię Boga – w stronę drugiego człowieka czy samej siebie.
No cóż, chyba nie do końca udało mi się przekonać mojego rozmówcę, bo puenta należała do niego i była nią jednak konieczność wyrzeczenia. 
Nie mam nic przeciwko ascezie i pokucie, potrafię docenić ich walor, ale jest coś, co mnie trochę w tym temacie wielkopostno-umartwieniowym uwiera.
Zadaję sobie na przykład pytanie, czy księża rzeczywiście dobrze znają życie osób świeckich? Czy nie przykładają do każdego z nas jednej i tej samej miary, bo, załóżmy, ktoś według nich świetnie pasuje do profilu mieszkańca wielkiego miasta, człowieka sukcesu, więc nie ma się co zajmować detalami i głębiej przyglądać ich codzienności?
Choć w stolicy mieszkam kilkanaście lat, nie znam zupełnie świata, który można oglądać w polskich komediach romantycznych: ludzie ze szklanych biurowców gotowi zrobić wszystko, żeby osiągnąć swoje cele, żywiący się wyłącznie w drogich restauracjach, seks traktujący jak dodatkowy trening, a w weekendy rzucający się w wir szalonych imprez do świtu i topiący stresy w hektolitrach wybornego alkoholu.
Znam natomiast całkiem nieźle świat ludzi, którzy każdego dnia próbują sensownie układać triadę Bóg-rodzina-praca. Nie czarujmy się, bardzo często to się wiąże z wewnętrzną walką, ogromnym napięciem i wymaga – użyjmy tutaj dużego słowa – poświęcenia się, w które w oczywisty sposób wpisane jest wyrzeczenie, praktykowane w zasadzie każdego dnia, bez względu na trwający właśnie okres liturgiczny. I choć takie codzienne boksowanie się i dokonywanie słusznych wyborów może i powinno przynosić satysfakcję, to bywa też czasami wyczerpujące.  
Ten wyżej opisany świat jest jakoś i moim światem. Dlatego w tym Wielkim Poście nie chcę sobie niczego ujmować – ale chcę sobie dodawać. Chcę sobie dodać czasu na przyjemność spotkania z Bogiem, więc wykrajam w zabieganym dniu chwilę na adorację w cichym kościele. Chcę sobie dodać ekstra godzinę w fantastycznym towarzystwie mojego męża, więc powściągnę pracoholizm i wyjdę z redakcji o normalnej godzinie. Chcę sobie dodać spokoju, nazywając „także moją pracą” i „normą” całą stertę zadań, które wciskają się w dzień niespodziewanie, chociaż kalendarz jasno pokazuje, że nie ma już dla nich miejsca. Chcę sobie – po uciążliwej dla organizmu zimie – dodać witalności, więc zjem pożywne śniadanie, i to na siedząco, wykonując przy tym szeregu innych czynności.
I jestem jakoś dziwnie spokojna, że tak też jest dobrze, że tak też jest po Bożemu.
 


Anna Sosnowska redaktor naczelna portalu Aleteia.pl. Fanka swojego męża Krzysztofa, miłośniczka słońca, włoskiej kawy, a także poezji Wisławy Szymborskiej, której zawdzięcza ważną życiową lekcję: im prościej tym lepiej.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2018