Logo Przewdonik Katolicki

Modlitwa między słowami

Błażej Tobolski
Stosuję jednak wskazówkę św. Maksymiliana Kolbe, że mając dziesięć palców u rąk, zawsze można się na nich modlić na Różańcu – mówi ks. Rafał Jarosiewicz. Fot. PAULO CUNHA/ epa_pap

Przesuwane w dłoniach paciorki w rytm szeptanych lub wypowiadanych głośno zdrowasiek. Któż nie zna modlitwy różańcowej? Kto z nas może jednak powiedzieć, że tak do końca opanował już sztukę odmawiania Różańca?

Wydaje się, że nie ma nic trudnego w zapamiętaniu różańcowych tajemnic i nauczeniu się kilku, wciąż powtarzanych modlitw. Nie mówiąc już o „obsłudze” narzędzia pomocnego w odmawianiu tej modlitwy – koronki, tej małej składającej się z dziesięciu koralików i krzyżyka czy większej, obejmującej cały różaniec.
 
Skarb Kościoła
„Ojcze nasz” i zdrowaśki odmawiali już, licząc je na sznurkach z węzełkami, średniowieczni mnisi, którzy jako niepiśmienni nie byli w stanie uczestniczyć w modlitwie na brewiarzu. Dziś po różaniec sięgają ludzie dosłownie w każdym zakątku świata, i to zarówno ci prości, jak i wykształceni, zajmujący wysokie stanowiska. To modlitwa dla każdego.
Istota Różańca to jednak nie powtarzanie, choćby najstaranniejsze, nakazanych modlitw, ale kontemplowanie jego tajemnic. Sprzyja temu odczytanie fragmentu Pisma Świętego związanego z daną tajemnicą i chwila medytacji nad konkretnym wydarzeniem. Wprowadzeniem do niej może być też gotowe, krótkie rozważanie, których nie brakuje w rozmaitych modlitewnikach. Naprawdę wystarczy chwila, choć jeśli sprzyjają temu okoliczności, nic nie stoi na przeszkodzie, by zatrzymać się w tym momencie na dłużej. Tu bardzo sprawdza się powiedzenie, że praktyka czyni mistrza.
 
Przyjacielska rozmowa
Poszukując wskazówek dotyczących medytacji, czyli modlitwy myślnej, docieramy do karmelitanek. Siostry z modlitwą łączą też swoje codzienne prace, do których należy m.in. wytwarzanie różańców, zarówno tych najbardziej rozpowszechnionych – z drewnianych i plastikowych paciorków, jak i ozdobnych sznurków z wiązanymi na nich supełkami, a także połączonych kółeczkami z drutu łezkowatymi nasionami specjalnego gatunku trawy – łzawicy, nazywanej też Łzami Hioba. – Pracując nad różańcami, najczęściej w samotności i milczeniu, wiemy, że będzie on służył czyjejś modlitwie. Dlatego też modlitwą, która towarzyszy nam przy tej pracy, ogarniamy również osoby, które w przyszłości będą z nich korzystały – zapewnia s. Dominika z poznańskiego Karmelu. Mówiąc o medytacji towarzyszącej kolejnym zdrowaśkom, podkreśla, że sprzyja jej wyciszenie i spokojne, raczej powolne, w stałym rytmie wymawianie słów modlitwy. – Modlitwa myślna jest skoncentrowana przede wszystkim na Jezusie, Bogu i Człowieku, naszym Zbawicielu. Jej początkiem jest głębokie, osobiste spotkanie i zauroczenie Jego Osobą, które ma prowadzić do coraz głębszego zjednoczenia z Nim. Św. Teresa z Ávila, reformatorka Karmelu, trafnie i krótko zdefiniowała ją jako „przyjacielską rozmowę z Tym, o którym wiem, że mnie kocha” – tłumaczy. Medytowanie na Różańcu tajemnic życia Jezusa i Maryi to nie tylko rozpamiętywanie wydarzeń. Pomaga nam ono również wzrastać w wierze i w rozważanych cnotach, takich jak pokora Maryi, Jej bezgraniczna wiara w Boga czy miłość Jezusa do ludzi i Jego całkowite poddanie się woli Ojca. W tej perspektywie jesteśmy również zaproszeni do refleksji nad tym, co aktualnie dzieje się w naszym życiu, nad radościami czy trudnościami, których doświadczamy. „Medytować z różańcem znaczy powierzać nasze troski miłosiernemu Sercu Chrystusa i Sercu Jego Matki” – pisze św. Jan Paweł II w swoim liście apostolskim z 2002 r. poświęconym Różańcowi.
 
Dziesięć palców
Różaniec to modlitwa, którą można odmawiać nie tylko w zaciszu klasztoru czy kościele, ale właściwie w prawie każdym miejscu i czasie: idąc ulicą, czekając w urzędzie czy na wizytę u lekarza lub podczas podróży. A na rozważenie jednej tajemnicy nie potrzeba dużo czasu, trudno więc zasłaniać się jego brakiem w ciągu dnia. – Oczywiście inaczej wygląda modlitwa podczas adoracji, a inaczej na przykład, kiedy prowadzę samochód. To zupełnie inny rodzaj skupienia, kiedy muszę uważać na to, co się dzieje na drodze, ale uwielbiam Boga w tej modlitwie, także siedząc za kółkiem – mówi ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. – Ale przyznaję, że nie zawsze mam koronkę różańca w kieszeni. Stosuję jednak wskazówkę św. Maksymiliana Kolbe, że mając dziesięć palców u rąk, zawsze można się na nich modlić na Różańcu – mówi ks. Jarosiewicz, dodając, że Różaniec nie jest modlitwą kerygmatyczną, tzw. pierwszego głoszenia, dlatego nie proponuje się go jako modlitwy podczas akcji ewangelizacyjnych. Stanowi jednak cenne zaplecze modlitewne dla tego typu działań. – Nie mamy ludziom niewierzącym i zagubionym w wierze nieść Różańca, tylko Dobrą Nowinę. Dopiero później, kiedy ktoś pozna już Jezusa i ma w sobie pragnienie modlitwy, przychodzi czas na modlitwę różańcową. Naszym ewangelizatorom natomiast często wręcz rozdajemy różańce, aby ta modlitwa była dla nich takim szczególnym momentem, poza Eucharystią i adoracją, osobistego spotkania z Jezusem, gdziekolwiek się znajdują – wyjaśnia.
 
Modlitwa walki
„Jest niemożliwością odmówić Różaniec bez mimowolnych momentów rozproszenia” – przyznaje w swoich pismach św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Ten żyjący na przełomie XVII i XVIII w. wielki czciciel i niestrudzony propagator kultu Najświętszej Maryi Panny nazywa Różaniec wprost modlitwą walki: „Nawet jeśli trzeba walczyć z roztargnieniem przez cały czas odmawiania Różańca, to należy stawać dzielnie do walki z bronią w ręku, to znaczy, nie ustawać w odmawianiu Różańca, nawet jeżeli trudno jest ci się modlić i nie czujesz emocjonalnego zaangażowania. To straszne pole bitwy, ale takie, które daje zwycięstwo wiernym duszom”.
Aby uniknąć podczas modlitwy pewnej monotonii i rozproszeń, można w Różańcu stosować tzw. dopowiedzenia. Odmawia się wówczas jedynie pierwszą część „Zdrowaś Maryjo”, natomiast zamiast modlitwy „Święta Maryjo”, wprowadzonej do brewiarza rzymskiego dopiero w XVI w., proponuje się użycie dopowiedzenia, które precyzuje treść rozważanej tajemnicy, co było zresztą praktykowane już w średniowieczu. I tu można skorzystać z gotowych wzorów, ale o wiele lepiej formułować je spontanicznie podczas odmawiania Różańca. Ułatwia to skoncentrowanie uwagi na rozważanym wydarzeniu. Mogą mieć one chociażby formę swoistych aktów strzelistych. I tak przy Tajemnicy Zmartwychwstania może to być po słowie „Jezus” np. zwrot: „...który pokonałeś śmierć, dziękuję Ci!”. Z kolei przy Tajemnicy Narodzenia: „...przez którego przyjście objawiła się nam nieskończona miłość Boga”.
Maryja wielokrotnie prosiła o odmawianie Różańca w swoich objawieniach. W Fatimie mówiła: „Chcę, żebyście codziennie odmawiali Różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie”. A bł. Matka Teresa z Kalkuty zalecała wręcz: „Trzymajcie się Różańca tak jak bluszcz owijający się dookoła drzewa, ponieważ bez pomocy Najświętszej Maryi Panny nie będziemy w stanie utrzymać się na nogach”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki