Logo Przewdonik Katolicki

Bluźnierstwo przeciw Duchowi

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Każdy grzech i bluźnierstwo będą ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone (Mt 12, 31).

"Każdy grzech i bluźnierstwo będą ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12, 31).

To zdanie Jezusa, już samo w sobie zaskakujące, staje się wprost bulwersujące, kiedy czytamy kolejne, które brzmi tak: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (12, 32). Chcąc rozstrzygnąć ten problem, zaczniemy od rzeczywistości słowa „bluźnierstwo”, które w języku biblijnym ma inny zakres znaczeniowy niż potocznie. Przykazanie „Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno” może mieć zastosowanie, choć nie bezpośrednio, do bluźnierstwa jako do obraźliwego złorzeczenia bóstwu, ale jego pierwotne znaczenie jest inne, nacechowane właśnie pojęciem „nadaremno”.

W hebrajskim odnosi się ono do „próżności, daremności” bożka, mamy tu do czynienia ze zniekształceniem religii i przywłaszczaniem przez człowieka prawa decydowania według swego widzimisię, kto jest prawdziwym Bogiem, kształtowania Go zgodnie z własną korzyścią i uzurpowania sobie prerogatyw właściwych bóstwu. Stąd „bluźnierstwo przeciw Duchowi” jest grzechem poważniejszym od „zwykłego” przekleństwa czy obelgi przeciw Bóstwu. Jest zasadniczym i świadomym atakiem na wewnętrzną i najgłębszą rzeczywistość Boga wyrażaną przez Jego Ducha.  Nie jest to grzech słabości jak cudzołóstwo, za które można żałować i zyskać odpuszczenie Chrystusa (J 8, 1–11), a świadome wyzwanie rzucone Bogu.

W tym miejscu możemy przejść do dalszej interpretacji. Z jednej strony potwierdzona zostaje możliwość odpuszczenia grzechu sprzeniewierzenia się Synowi Człowieczemu. Usprawiedliwia go fakt, że Jego Bóstwo jest, by tak rzec, przysłonięte przez ludzką postać, co może rodzić niepewność, podejrzenie czy sprzeciw. Pamiętamy na przykład odpowiedź Natanaela na zachętę apostoła Filipa do poznania Jezusa z Nazaretu: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1, 46).

Z drugiej strony natomiast mamy postawę uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy widzą chwalebne czyny Jezusa, Jego cuda, uwalnianie od złego ducha, ale świadomie zamykają oczy umysłu i serca, ponieważ uznanie „inności” Jezusa naruszyłoby ich system władzy i teologiczne przemyślenia. Negują zatem oczywistość dzieł, które Duch Boży objawia w Chrystusie. „Bluźnierstwo przeciw Duchowi” jest więc świadomym odrzuceniem poznanej prawdy jako takiej i świadomym odrzuceniem słowa i dzieła Jezusa, mimo wiedzy, że są one prawdziwe i święte; jest to „bluźnierstwo” z wyrachowania.

W tym świetle łatwo zrozumieć logiczną konkluzję Jezusa, że nie otrzymają oni przebaczenia „ani w tym wieku, ani w przyszłym”, brak im bowiem fundamentalnych przesłanek do żalu za grzechy i wyznania winy. Z własnego wyboru stawiają się poza horyzontem zbawienia. Doskonałym komentarzem tej deklaracji Jezusa są słowa wspaniałej homilii z Listu do Hebrajczyków: „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma ofiary przebłagalnej za grzechy, ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić opornych” (10, 26–27).

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki