Logo Przewdonik Katolicki

Ja kocham ludzi!

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Rozmowa z s. Edną, klawerianką z Capo Verde na Wyspach Zielonego Przylądka, która przyjechała w odwiedziny do krakowskich klawerianek.

Rozmowa z s. Edną, klawerianką z Capo Verde na Wyspach Zielonego Przylądka, która przyjechała w odwiedziny do krakowskich klawerianek.

 

Jaka była Siostry droga odkrywania powołania? Czy Pan Bóg znalazł Siostrę w sposób „europejski, czy może w Afryce odbywa się to inaczej?

– Było to chyba tak samo jak w Europie. Kiedy miałam 9–10 lat, znalazłam w domu czasopismo, w którym opisana była praca z dziećmi, wykonywana przez Matkę Teresę z Kalkuty. Powiedziałam wtedy, że chciałabym tak jak ona. W miarę upływu lat pojawiały się w mojej głowie także inne myśli, typowe, standardowe”, czyli małżeństwo i rodzina. Chęć zostania siostrą zakonną odeszła w niepamięć.

Kiedy jednak miałam 16 lat i przyjmowałam sakrament bierzmowania, podczas Mszy św. padły słowa, że żniwo jest wielkie, ale robotników mało. Wtedy po raz drugi powiedziałam rodzicom, że myślę o pójściu do zakonu. Mama i tata kazali mi skończyć szkołę. A gdy ją ukończyłam, zapragnęli, żebym poszła na uniwersytet i studiowała nauki ekonomiczne. Rodzice nie chcieli słyszeć o klasztorze, ja nie chciałam studiować, więc rok przesiedziałam w domu. W wieku 20 lat wstąpiłam do klasztoru w Mindelo na sąsiedniej wyspie. Dwa i pół roku byłam tam w początkowej formacji. W tym czasie prowadziłam katechezy dla dzieci i pracowałam w Papieskim Dziele Misyjnym Dzieci. W 2012 r. złożyłam pierwsze śluby w Rzymie. W tym momencie jestem we wspólnocie w Trydencie.

 Dlaczego Siostra wybrała zgromadzenie założone przez Polkę, a nie jakąś wspólnotę rdzennie afrykańską?

– Czytałam czasopismo Echo z Afryki i innych kontynentów”. Odnalazłam tam treści, w których rozczytywałam się jako dziecko, szukając informacji o Matce Teresie z Kalkuty. Poza tym znalazłam w tej gazetce świadectwo innej siostry z Capo Verde – s. Ewy. Dlatego zainteresowałam się klaweriankami. Zanim podjęłam ostateczną decyzję, spędziłam w klasztorze dwa tygodnie. W tym czasie czytałam książkę o bł. Marii Teresie Ledóchowskiej. Wtedy zrozumiałam, że bardzo mnie to pociąga.

 A co najbardziej?

– Uderzyła mnie gorliwość bł. Marii Teresy i jej miłość do ludzi, których nie znała. To, że potrafiła obcym osobom poświęcić karierę. To, że mimo niezrozumienia realizowała swoją misję, że poszła za własnym powołaniem.

 Siostra też poczuła taką wszechogarniającą miłość?

– Tak! Kiedy byłam mała, myślałam, że moja wyspa to jest cały świat. Ale kiedy zaczęłam podróżować, zrozumiałam, że świat jest o wiele większy.

 Czym się Siostra obecnie zajmuje?

– Pracuję trochę w kuchni, trochę w ogrodzie, czasem szyję, czyli prowadzę zwyczajne życie wspólnotowe. W tym roku wrócę do Rzymu na formację w międzynarodowym junioracie.

 Z jakimi problemami borykają się mieszkańcy Capo Verde?

– Dużym problemem jest brak pracy. Wiele osób musi opuścić wyspę, zostawić rodzinę i wyjechać za pracą. Jeśli chodzi o Kościół, to kłopotem jest wielość sekt, które napływają z Afryki. Wielu katolików odchodzi z Kościoła i wstępuje do sekt, bo one oferują pomoc materialną. Kościoła na to nie stać. Poza tym mamy dużo związków nieformalnych, a mało małżeństw sakramentalnych.

 Czy polska Eucharystia wygląda inaczej niż na Capo Verde?

– Nie aż tak bardzo. U nas nie ma zwyczajów kontynentalnych, np. wielkich tańców podczas Mszy św. itp. Natomiast jeśli chodzi o zarządzanie parafią, to jest trochę inaczej niż w Europie. Na przykład jeżeli do parafii przychodzi nowy ksiądz, to parafianie wprowadzają go w życie wspólnoty. Świeccy zajmują się też finansami parafii.

 Przyjeżdżając do Polski, doświadczyła Siostra szoku kulturowego?

– Zdziwiły mnie bogato ozdobione kościoły. U nas tego nie ma. Poza tym myślałam, że cała Europa jest bardzo zadbana, posprzątana, porządna. A okazało się, że jest normalnie, zwyczajnie, jak wszędzie.

 Smakuje Siostrze polska kuchnia?

– Siostry gotują dla mnie ryż na obiad (śmiech). Zdziwiła mnie też popularność herbaty, bo u nas pije się ją wtedy, kiedy ktoś zachoruje.

 Czy teoretycznie jest możliwe i mieści się to w charyzmacie zgromadzenia, by przyjechała Siostra na misje do Polski?

– Tak.

To zapraszamy!

 

Za pomoc w tłumaczeniu bardzo dziękuję s. Elżbiecie Sołtysik.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki