Można powiedzieć, że „ponadto” to ich ulubione słowo. Dlatego księża sercanie otworzyli w Krakowie dom, który ma służyć. Rodzinie, przedsiębiorcom, chorym. W Domus Mater, bo tak go nazwali, ma być jak u najlepszej mamy. Upiekli więc 2000 rogalików.
Rozdawali te rogaliki podczas dnia otwartego. Oprowadzali po domu, który przeszedł rewolucyjny remont, i zapraszali do częstego odwiedzania. Piszemy o tym dziś, w Święto Miłosierdzia Bożego, bo wpływ na decyzję o przebudowie bardzo zniszczonego sercańskiego klasztoru przy Saskiej 2 na krakowskim Płaszowie mieli m.in. bł. Jan Paweł II, święta siostra Faustyna i... św. Rita, których kult w naszym regionie jest coraz większy. Ważnym motywem stało się też znajdujące się tutaj sercańskie sanktuarium Matki Błogosławionego Macierzyństwa, coraz częściej odwiedzane przez małżeństwa dotknięte problemem bezpłodności. – Trzy lata temu w samym Krakowie mieliśmy 500 tys. turystów religijnych. Dwa lata temu – 700 tys. A już rok temu – 1,2 mln. Większość z nich przyjechała właśnie do bł. Jana Pawła II, św. Faustyny i św. Rity. I przede wszystkim z myślą o nich powstał ten dom. Jest również odpowiedzią na odczytane znaki czasu, jakimi są bez wątpienia problemy z płodnością – wyjaśnia ks. dr Włodzimierz Płatek SCJ, dyrektor Domus Mater, i rozpoczyna „sercańską” opowieść.
Początki w międzywojniu
– Płaszowski klasztor Księży Sercanów, znajdujący się obok sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, powstał w dwudziestoleciu międzywojennym (1930–1931), gdy sercanie przybyli do Polski. Płaszów był wtedy biedną dzielnicą. Biedną zarówno materialnie, jak i duchowo. I w tej biedzie, przy wielkiej życzliwości mieszkających tu ludzi, zaczęła się budowa klasztoru i kościoła. Wielkie zasługi miał na tym polu ks. Ignacy Jeż. To on wysłał młodych kandydatów do kapłaństwa na zachód Europy, gdzie przyjmowano Polaków z Polski chcących właśnie zostać kapłanami. Mieli tam poczuć „sercańskiego ducha”. Do Polski wrócił w 1928 r. ks. Kazimierz Wiecheć. Miał on jako pierwszy polski sercanin szansę poznać założyciela naszego zgromadzenia – o. Leona Jana Dehona.
Rok 1932 to czas powstania niższego seminarium duchownego, w którym chłopcy zdobywali wiedzę z zakresu szkoły średniej. Szkoła była otwarta głównie na chłopców z biednych rodzin z okolicznych miejscowości. Wielu uczniów wybrało później drogę kapłańską, do której przygotowywali się w jedynym sercańskim seminarium w Polsce w Stadnikach.
W latach 50. klasztor podzielił los innych kościołów i budynków instytucji niepaństwowych, które władze PRL wykorzystywały do innych celów. Tutaj utworzono dom pomocy społecznej dla umysłowo chorych dzieci. Placówka istniała do 1992 r., kiedy to sercanie wreszcie odzyskali swoją własność. Z sypiącymi się tynkami i lejącą się po ścianach wodą. W tak trudnych warunkach zamieszkali emeryci i chorzy księża, którzy w latach 70. i 80. pracowali w Polsce i na misjach – opowiada ks. Płatek.
„Ponadto” z miłości i dla miłości
W tym domu – teraz już pięknie odnowionym – wszyscy oddychają sercańskim duchem, którego mieli nabrać pierwsi kandydaci na polskich sercanów wysłani do francuskich i włoskich seminariów. A jaki to duch? Centrum sercańskiego charyzmatu jest Boże Serce – mówi kapłan. – Nasza duchowość skupia się na miłości Serca Jezusowego. Na uświadomieniu sobie, jak wielu ludzi odrzuca Bożą miłość, i wynagrodzeniu Mu tego. Codziennie przez pół godziny każdy sercanin adoruje Pana Jezusa w ciszy. Po drugie, w pierwsze czwartki miesiąca trwa na tzw. świętej godzinie, czyli towarzyszy Panu Jezusowi modlącemu się w Ogrójcu. I po trzecie, minimum raz w miesiącu zobowiązany jest odprawić Mszę św. wynagradzającą za grzechy własne i innych. Gdy zostajemy wyświęcani na kapłanów, ślubujemy czystość, ubóstwo i posłuszeństwo oraz że będziemy pracować „ponadto”. Czyli nie do kreski i nic dalej, od rana do 16.00, a potem mam wolne. Dla miłości Bożego serca mamy pracować „ponadto”, na maksa.
Dla małżeństw, rodzin i... biznesmenów
Dlatego pracują. W Centrum Zdrowia Rodziny pomoc i wsparcie znajdą narzeczeni, małżeństwa i rodziny. – Organizujemy warsztaty komunikacji dla narzeczonych oraz z metod naturalnego planowania rodziny. Małżeństwa przeżywające kryzys mogą się spotkać z dobrym psychologiem. Prowadzimy poradnię laktacyjną i uczymy naturalnego karmienia piersią. Jednak jednym z naszych najważniejszych zadań jest pomoc parom z problemami z płodnością – wyjaśnia Iwona Koprowska, instruktor naprotechnologii. – Naprotechnologia to nowoczesna i naturalne metoda w medycynie zajmująca się zdrowiem prokreacyjnym i ginekologicznym. Polecana jest parom, które mają problemy z poczęciem dziecka, ale sprawdza się także w diagnozowaniu przyczyn nawracających poronień, pomaga również młodym dziewczynom z zaburzonymi cyklami miesiączkowymi lub zespołem napięcia przedmiesiączkowego.
Oprócz tego księża sercanie założyli Duszpasterstwo Transplantacja „Tak”. Jego pomysłodawcą jest ks. Włodzimierz Płatek, który przygotowując doktorat na temat transplantacji, zauważył, że osoby przygotowujące się do przeszczepu i ich rodziny nie mają swojej wspólnoty w Kościele. W duszpasterstwie będzie można porozmawiać z kapłanem, przystąpić do sakramentów, przyjechać na kilka dni, żeby odpocząć. Poza tym to dobra okazja do promowania dobrowolnego oddawania organów, które Kościół popiera. Wielkim otwarciem duszpasterstwa będzie ogólnopolska pielgrzymka do sanktuarium lekarzy, pielęgniarek, chorych i ich rodzin, która odbędzie się w lipcu.
Co więcej, Saska 2 to również siedziba Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”. – W duszpasterstwie chodzi o prowadzenie ludzi przez Kościół do zbawienia – mówi ks. Grzegorz Piątek SCJ, szef „Talentu”. – Przedsiębiorcy mają specyficzne problemy, które mogą im tę drogę utrudniać, dlatego uważamy, że tworzenie grupy adresowanej konkretnie do nich ma sens. To, co znajdą w parafii, to za mało. Często nie odnajdują się w homiliach i kazaniach, kiedy np. księża piętnują nieuczciwych naciągaczy. Tacy są, ale nie oni stanowią większość.
„Talent” powstał w Krakowie, ale jest znany już w całej Polsce. Duszpasterstwo funkcjonuje jak ruch. Organizuje pielgrzymki, rekolekcje wielkopostne oraz w ciszy, spotkania tematyczne w kilkunastu miastach Polski oraz z gośćmi, np. z Romanem Kluską. Są one otwarte dla wszystkich.
Ponadto w Domus Mater znajdują się pokoje do wynajęcia dla pielgrzymów (65 miejsc) oraz sala konferencyjna.
I jest też plan, by przy recepcji istniała minikawiarenka. Z dobrą kawą i domowym ciastem. W końcu to Domus Mater – dom u Mamy.