Logo Przewdonik Katolicki

Kiedy bajka krzywdzi

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

O rozsądnym korzystaniu z mediów, dobrych i złych bajkach oraz magicznym pisemku dla magicznych dziewcząt z Małgorzatą Więczkowską, pedagogiem, nauczycielką, badaczką mediów, autorką serwisu www.edukacjamedialna.pl

Rozmowa o rozsądnym korzystaniu z mediów, dobrych i złych bajkach oraz „magicznym pisemku dla magicznych dziewcząt” z Małgorzatą Więczkowską, pedagogiem, nauczycielką, badaczką mediów, autorką serwisu www.edukacjamedialna.pl

 

Dlaczego rodzic nie może mieć pewności, że pozwalając obejrzeć dziecku bajkę w telewizji, zapewni mu wartościową rozrywkę?

– Bardzo często rodzic nie wie, co dziecko będzie oglądało, na jakie treści może być narażone, czy trafi na łagodną bajkę z pozytywnym przekazem, czy może jakieś treści go wystraszą, zlęknie się ich, bo na danym etapie rozwoju będą one dla niego niezrozumiałe. Wielu rodziców traktuje media jak „elektroniczna niańkę” i uważa, że jak dziecko siedzi cicho w pokoju i ogląda film, to jest bezpiecznie. Nic bardziej mylnego. Badacze mediów coraz częściej zwracają uwagę, że im częstszy i dłuższy kontakt dziecka z mediami, tym większe problemy, m.in. braki w kontaktach międzyludzkich, głównie z rówieśnikami, a to one w dużej mierze stymulują rozwój. Coraz częściej również dzieci mają problemy z właściwą wymową, ponieważ mają zbyt mało kontaktu z żywym językiem.

Psychologowie alarmują, aby dziecko do 3. roku życia jak najrzadziej korzystało z telewizji i komputera, bo ograniczają one możliwości poznawania świata wszystkimi zmysłami – w przekazie medialnym dziecko angażuje jedynie wzrok i słuch.

Poza tym maluch nie myśli abstrakcyjnie, nie umie tworzyć ciągów przyczynowo-skutkowych. Ma dziury w postrzeganiu rzeczywistości. Nie rozumie więc tego, że niektóre rzeczy dzieją się „na niby” tylko w filmie. Kilka lat temu 10-letni chłopcy z Wielkiej Brytanii bawili się, naśladując bohaterów z filmu Naruto. Niestety jeden z nich zginął, ponieważ chłopiec imieniem Cody poprosił towarzyszy zabawy, by zakopali jego głowę w piaskownicy – chciał odtworzyć atak piaskowego ninjy z Naruto. Chłopiec się udusił.

 

To właśnie japońskie bajki, filmy, komiksy i gry komputerowe są przedmiotem Pani naukowego zainteresowania. Skąd się ono wzięło?

– Najpierw były popularne swego czasu „Pokemony”, którymi dzieci bardzo się fascynowały. Postanowiłam przyjrzeć się bohaterom, którzy byli ich idolami oraz bardzo często wzorcami do naśladowania. W późniejszym czasie jeden chłopiec przyniósł mi wszystkie numery czasopisma „Kawaii”, które ukazywało się w Polsce w latach 1997–2003. I tak to się zaczęło.

Rodzice często zwracali się z prośbą o radę w wyborze bajek dla dzieci, analizowałam je, oglądałam. Zaczęłam zgłębiać temat i najpierw w Łodzi, a potem można powiedzieć, że w całej Polsce występowałam na spotkaniach i konferencjach dla rodziców i nauczycieli. Z potrzeby i na prośbę wielu rodziców założyłam i prowadzę autorski portal internetowy edukacjamedialna.pl.

 

Japońskie bajki są bardzo popularne. Od 1995 r. wyemitowano w Polsce ponad 300 tytułów w bardzo długich seriach. Widać dzieci je lubią.

– Gdy zamknięto łódzką wytwórnię filmową Se-ma-for i ograniczono produkcje filmów dla dzieci w studiu w Bielsku-Białej, bo produkcja polskich bajek przestała się opłacać, zaczęto kupować w wielkich pakietach filmy amerykańskie i japońskie. Dzieci tak naprawdę były na nie skazane, często nie miały innego wyboru. Przygotowywano z nich wielogodzinne bloki programowe na całe popołudnia. Były to m.in. Odjazdowe kreskówki.

 

Opłaciło się ekonomicznie. A wychowawczo?

– Wychowawczo niestety nie. Nasze pokolenie wzorce czerpało z literatury, pięknych baśni. Natomiast w wielu współczesnych bajkach wszystko jest wymieszane, dobro i zło walczy za pomocą tych samych narzędzi. Dziecko dostaje informację, że można się źle zachowywać i dostać za to nagrodę. W wielu filmach nie ma żadnego morału. Niestety często nie uczą one budowania pozytywnych relacji i przyjaznego nastawienia do ludzi, nie pokazują również zachowań prospołecznych. Dziecko uczy się zachowań i sposobów postępowania przez naśladowanie zachowań innych ludzi, także tych pokazywanych przez media.

 

Co powinno zaniepokoić uważnego rodzica?

– Zaznaczam, że nie mam na myśli tylko bajek japońskich. Rodzic powinien zwrócić uwagę na treść. Grupa psychologów dziecięcych opracowała system klasyfikacji filmów dla konkretnych grup wiekowych. Na przykład dzieci do lat 7 nie powinny mieć styczności z agresją, przemocą, bo mogą się przestraszyć. Niewłaściwe są też te filmy, które wywołują bardzo silne emocje, szczególnie te negatywne. Dzisiaj coraz częściej dzieci są tymi negatywnymi emocjami przeciążone, co może skutkować nadpobudliwością, impulsywnym zachowaniem, rozchwianiem emocjonalnym, a nawet poczuciem lęku i koszmarami nocnymi.

Przykładem niewłaściwej bajki może być bardzo modna obecnie wśród dziewczynek „Monster High”. Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę, że bohaterki występujące w filmach oraz lalki reklamowane przez telewizję, które można kupić w wielu marketach, są inspirowane filmowymi potworami i fantastyką grozy. Bohaterkami są dzieci różnych potworów, np. córka Frankensteina, wampira, wilkołaka czy też mumii. Jest to powolne wprowadzanie i oswajanie dzieci z wiedzą wampiryczną.

 

A propos czarownic, zajmowała się Pani także analizą zawartości popularnego pisemka dla dzieci „Witch”. Co Pani o nim myśli?

– Jego odbiorcami są dziewczynki w wieku 7–12 lat. „Witch” ma bardzo atrakcyjną szatę graficzną, świetnie zrobioną reklamę. Wiele dziewczynek chce mieć to pismo ze względu na dołączane do niego gadżety np. przepaski, getry, torebeczki, kolczyki, wisiorki, dziecięce kosmetyki. Ale to nie wszystko, bo wydawca dołącza okazyjnie także inne gratisy: runy, chińskie monety szczęścia, karty tarota czy wahadełka.

Przejrzałam 180 numerów i na ich podstawie mogę powiedzieć, że to pismo zawiera wiedzę magiczną i okultystyczną. To czasopismo uczy dzieci w formie zabawowej, jak zostać czarownicą lub wiedźmą.

 

Dlaczego to jest niebezpieczne?

– Bo dziecko poznaje pewne rytuały i myśli, że się bawi, a nieświadomie może wejść, a nawet inicjować się w jakiś kult. Dzięki „Witch” uczy się wróżyć, poznaje, czym jest grafologia, spirytyzm, numerologia, feng shui, pasjans, tarot, dowiaduje się na przykład, kim są i co robią szamani kultu woodoo. Wiele osób może powiedzieć: „I cóż w tym złego? Przecież to tylko zabawa!”. W tym miejscu należy przypomnieć, że dziecko uczy się i poznaje świat głównie przez zabawę, a więc i przez zabawę zostaje wprowadzone w świat magii i okultyzmu.

 

Cały czas trzeba być czujnym…

– Tak. I rozmawiać z dzieckiem, obserwować je. To, czego nie otrzyma ono od rodziców: poczucia bezpieczeństwa, miłości, poświęconego czasu, będzie szukać w mediach.

 

W takim razie jak mądrze i pożytecznie dla dziecka korzystać z mediów?

– Przede wszystkim postarać się od czasu do czasu usiąść i razem z nim zobaczyć, co oferuje telewizja. Potem ustalić zasady korzystania z mediów, czyli co dziecko może oglądać i jak długo. Telewizor i komputer nie powinny stać w jego pokoju, ale w pomieszczeniu, w którym często przebywa ktoś dorosły. Rodzic powinien interesować się tym, co dziecko oglądało, pytać, o czym była dana bajka, dowiadywać się, co dziecku się w niej podobało, które postaci były pozytywne.

Nie bez znaczenia jest ilość czasu, jaką dziecko spędza przed ekranem. Wspomniałam, że limit dla przedszkolaka to 30 minut. Do 12. roku życia ten czas nie powinien się wydłużyć do więcej niż 90 minut dziennie. Ważne jest, aby nauczyć dziecko krytycznego wybierania i świadomego, samodzielnego dysponowania swoim czasem. Na spotkaniach z rodzicami proponuję rodzicom zabawę z taśmą krawiecką, która może być takim „bonem medialnym” – jeden centymetr to jedna minuta. Przedszkolak ma do wykorzystania 150 minut w tygodniu. Mama lub tata przedstawia mu różne wartościowe propozycje z programu telewizyjnego, a dziecko samo decyduje, co obejrzy. Po obejrzeniu np. półgodzinnej kreskówki, wspólnie odcinają z „bonu” 30 minut. Dzieci bawią się tym, uczą liczyć, ale przede wszystkim samodzielnie podejmować decyzje, co wybrać.

I najważniejsze, my, ludzie dorośli, rodzice czy opiekunowie, musimy dawać dzieciom przykład swoim rozważnym i wybiórczym korzystaniem z mediów. Jeśli dziecko widzi mamę w kuchni, która podczas gotowania ogląda pierwszy lepszy serial lub tatę z pilotem na kanapie, niewiele się nauczy. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Marek
    27.12.2017 r., godz. 22:02

    czy naruto jest "złe" bo jak oglądałem to zauważyłem wiele dobrych wartości takich jak przyjaźń szacunek i nawet takie drobne rzeczy takie jak pomoc starszym , ale są tam także aspekty np buddyzmu ale to chyba normalne skoro jest to bajka japońska to morze w niej występować cząstki ich religii

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki