Logo Przewdonik Katolicki

Święty Brat Albert - miłosiernik dobry jak chleb

Michał Gryczyński
Fot.

Nazywany polskim Franciszkiem z Asyżu znajdował piękno w tworzeniu kolejnych obrazów, ale z upływem czasu dojrzał do odkrycia go w bliźnim. I to tym najbiedniejszym, którego niedola odzwierciedla ubóstwo samego Chrystusa.

 

„Powinno się być dobrym jak chleb. Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny” – to przesłanie miłosiernego Brata Alberta, który

 

…urodził się 20 sierpnia 1845 r. 

Przyszedł na świat jako Adam Hilary Bernard Chmielowski w Igołomi w powiecie miechowskim, niedaleko Krakowa, w ówczesnym zaborze rosyjskim. Pochodził z rodziny szlacheckiej, herbu Jastrzębiec i był najstarszym dzieckiem Wojciecha, naczelnika carskiej komory celnej w Szczypiornie pod Kaliszem oraz Józefy z Borzysławskich – tercjarki franciszkańskiej. Był słabego zdrowia, więc matka ofiarowała go Bogu przed cudownym wizerunkiem Ukrzyżowanego u cystersów w podkrakowskiej Mogile. Miał troje rodzeństwa: Stanisława, Mariana i Jadwigę. W 1853 r. zmarł ojciec, a ponieważ był urzędnikiem państwowym, więc dzieciom przysługiwało stypendium rządowe. Dzięki temu Adam – za sugestią ojca chrzestnego, Jana Kłodnickiego – wyjechał  do Korpusu Kadetów w Petersburgu. Po roku wrócił jednak do Polski, bo matka obawiała się, że ulegnie rusyfikacji. Naukę kontynuował w warszawskim Gimnazjum Realnym. W 1959 r. zmarła matka i wówczas znalazł się pod opieką ciotki Petroneli Chmielowskiej. Wtedy rodzinna rada opiekuńcza podjęła decyzję, że ma dalej kształcić się w Instytucie Rolnictwa i Leśnictwa w Nowej Aleksandrii, a potem w puławskim Instytucie Politechnicznym. Włączył się w pracę konspiracyjną, a wkrótce

 

…walczył w powstaniu styczniowym

Wzięty do niewoli przez Austriaków został uwięziony w czeskim Ołomuńcu, na terenie monarchii habsburskiej, skąd zbiegł i ponownie przystąpił do powstania. 30 września 1863 r., podczas bitwy pod Mełchowem,  pocisk roztrzaskał mu lewą nogę. Po częściowej amputacji do końca życia był inwalidą i posługiwał się protezą. Trafił do niewoli, ale dzięki staraniom rodziny odzyskał wolność i wyjechał do Paryża. Po ogłoszeniu amnestii w 1865 r. powrócił do Warszawy i podjął studia malarskie, jednak wobec sprzeciwu rodziny przerwał je i wyjechał do Gandawy na studia inżynieryjne. Dopiero stypendium hrabiego Dzieduszyckiego pozwoliło mu na realizację marzeń artystycznych i studia na monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Był znakomicie zapowiadającym się malarzem, jednym z pionierów polskiego impresjonizmu i przyjaźnił się z wieloma wybitnymi artystami, wśród których byli m.in.: Leon Wyczółkowski, Stanisław Witkiewicz, Maksymilian i Aleksander Gierymscy czy Józef Chełmoński. Prowadził rozległe życie towarzyskie, bywał zapraszany na salony oraz sporo podróżował. Na jego dorobek artystyczny składa się

 

61 obrazów olejnych, 22 akwarele i 15 rysunków

Był również autorem rozprawy O istocie sztuki. W tym okresie powstało jego najsłynniejsze dzieło – Ecce Homo. Jest to wizerunek Chrystusa odzianego w szkarłatny płaszcz z koroną cierniową na głowie, trzciną w ręce i sznurem na szyi. Ten obraz, który nigdy nie został ukończony, zwiastował głęboki przełom duchowy.

Po rekolekcjach ignacjańskich w Tarnopolu wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi, który jednak po roku przerwał, na skutek załamania nerwowego. W tym czasie toczył walkę duchową, a równowagę odzyskał u swego brata Stanisława w Kudryńcach na Podolu. Powrócił do malarstwa, ale jednocześnie coraz bardziej angażował się w tercjarstwo franciszkańskie. Po przybyciu do Krakowa zamieszkał u kapucynów. Wstrząsem okazało się odkrycie ogrzewalni miejskiej na krakowskim Kaźmierzu, w której mieszkali ludzie bezdomni i bezrobotni. Głęboko poruszony ich  nędzą postanowił dzielić ich los. Zrozumiał, że będzie mógł im pomagać tylko wtedy, gdy stanie się

 

…taki ubogi jak oni

I tak dobry „jak chleb”. Pragnął objąć ich braterską opieką, więc zamieszkał razem z nimi w ogrzewalni. 1 listopada 1888 r. podpisał z miastem umowę, w której zobowiązał się do przyjęcia na siebie ciężaru utrzymania ogrzewalni przy ul. Piekarskiej i jej mieszkańców. Źródłem utrzymania przytułku miały być wyłącznie kwesta oraz praca własna. 

Wcześniej, 25 sierpnia 1887 r., w kaplicy Loretańskiej ojców kapucynów przywdział szary habit jako Brat Albert. Dokładnie rok później złożył śluby zakonne na ręce kard. Albina Dunajewskiego, dając początek nowej wspólnocie albertynów. Natomiast 15 stycznia 1891 r. utworzył zgromadzenie sióstr albertynek. Z upływem czasu zaczął rozszerzać działalność, docierając do bezdomnych dzieci i młodzieży, starców, nędzarzy, inwalidów oraz ciężko chorych w innych miastach. Lwów, Sokal, Tarnów, Stanisławów, Przemyśl, Kielce, Tarnopol i Jarosław – wszędzie tam zakładał przytuliska i domy opieki. Obecnie jego dzieło kontynuują duchowi synowie i córki, posługując ubogim nie tylko w Polsce, ale i w Argentynie, Boliwii, na Słowacji i Ukrainie, w USA i we Włoszech.

Do grona jego serdecznych przyjaciół, należeli

 

…ojciec Józef Kalinowski i „Dyneczka”

Kalinowski, podobnie jak on, w trosce o los zniewolonej ojczyzny brał udział w powstaniu styczniowym, za co został skazany na karę śmierci, którą ostatecznie zamieniono mu na 10 lat katorgi syberyjskiej. A potem, jak on, z miłości do Boga, poświęcił się służbie bliźnim jako karmelita bosy. Kiedy się poznali, połączyła ich głęboka przyjaźń. W wadowickim karmelu znajduje się obraz s. Marceliny Jachimczak ilustrujący odwiedziny ojca Rafała w krakowskim przytułku założonym przez Brata Alberta. Z kolei on odwiedził ojca Rafała w Czernej, gdzie był przeorem. Od 1992 r. obaj patronują diecezji sosnowieckiej. Ojciec Rafał został kanonizowany 17 listopada 1991 r. w Rzymie, a Senat Rzeczypospolitej uznał go specjalną uchwałą z 14 września  2007 r. za wzór patrioty, oficera, inżyniera, wychowawcy i kapłana zakonnika.

Natomiast „Dyneczką” nazywał Brat Albert bł. siostrę Bernardynę – Marię Jabłońską. Młodsza od niego o 30 lat, poznała go jako szesnastolatka podczas odpustu u franciszkanów na Horyńcu. Pod okiem „tatuśka” – jak go  pieszczotliwie nazywała – zgłębiała tajniki życia kontemplacyjnego. Kiedy przeżywała udręki duchowe nocy ciemnej, on posiadał już spore doświadczenie mistyczne, toteż został jej kierownikiem duchowym. Kiedy zmarł, była na tyle dojrzała duchowo, że podjęła jego dzieło i poprowadziła pierwsze siostry albertynki. Zmarła w 1940 r., a w 1997 r. została beatyfikowana przez bł. Jana Pawła II.

Ojciec Święty miał do Brata Alberta stosunek szczególny, był mu on bowiem bliski, jako człowiek przeżywający podobne napięcia

 

…pomiędzy pasją a powołaniem

Artysta, który porzucił swe dotychczasowe życie, idąc za głosem powołania: czy to nie stało się również udziałem przyszłego papieża? Ojciec Święty dał temu świadectwo na kartach książki Wstańcie, chodźmy!, pisząc, że Brat Albert zajmuje wyjątkowe miejsce w jego sercu: „Fascynowała mnie jego osobowość. Widziałem w nim model, który mi odpowiadał: rzucił sztukę, żeby stać się sługą biedaków – «opuchlaków», jak ich nazywano. Jego dzieje bardzo pomogły mi zostawić sztukę i teatr, i wstąpić do seminarium duchownego”.

Innym  świadectwem owej duchowej zażyłości ze św. Bratem Albertem jest dramat, który wyszedł spod ręki młodego ks. Wojtyły Brat naszego Boga. Wedłeg słów samego autora, stanowił on próbę poetyckiego studium  „przeniknięcia człowieka”.

Brat Albert chorował na raka żołądka, wywołanego przypadkowym połknięciem w latach młodzieńczych cygara. Zmarł w samo południe w dzień Bożego Narodzenia 1916 r., a pogrzeb na cmentarzu Rakowickim zgromadził tłumy ludzi z rozmaitych środowisk: obok duchownych, przedstawicieli władz i artystów

 

…w orszaku szła rzesza najbiedniejszych 

Im oddał się bez reszty. Obecnie relikwie Brata Alberta znajdują się w kościele Ecce Homo na Prądniku Czerwonym w Krakowie. Beatyfikował go bł. Jan Paweł II podczas Mszy św. na krakowskich Błoniach 22 czerwca 1983 r., natomiast 12 listopada 1989 r. w Rzymie został kanonizowany.  W wygłoszonej wówczas homilii Ojciec Święty powiedział m.in.:

„W tej niestrudzonej, heroicznej posłudze na rzecz najbardziej upośledzonych i wydziedziczonych znalazł ostatecznie drogę. Znalazł Chrystusa. Przyjął jego jarzmo i brzemię. Nie był tylko «miłosiernikiem». Stał się jednym z tych, którym służył. Ich bratem. Szary brat”.

 


 

Modlitwa za wstawiennictwem Świętego Brata Alberta

 

Boże, nieskończenie dobry i miłosierny,

wejrzyj na zasługi Świętego Brata Alberta,

który za przykładem Twego Syna stał się bratem wszystkich ludzi

i przez pokorną posługę najbardziej opuszczonym i skrzywdzonym,

ocalał w nich godność ludzką i wzbudzał wiarę w Twoją Opatrzność.

Przez Jego wstawiennictwo racz łaskawie użyczyć mi łaski..., o którą z ufnością Cię proszę.

  Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...

   Święty Bracie Albercie – módl się za nami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki