Logo Przewdonik Katolicki

Policjanci potrzebują "swojego" duszpasterza

Marcin Jarzembowski
Fot.

Z ks. prałatem Stanisławem Kotowskim diecezjalnym duszpasterzem policji, proboszczem bydgoskiej katedry rozmawia Marcin Jarzembowski

 

Z ks. prałatem Stanisławem Kotowskim – diecezjalnym duszpasterzem policji, proboszczem bydgoskiej katedry rozmawia Marcin Jarzembowski

 

 

Od wielu lat w lipcu w naszej diecezji, wcześniej w archidiecezji gnieźnieńskiej, pracownicy policji gromadzili się przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Pięknej Miłości. Szukali umocnienia?

– Z całą pewnością. Każdy człowiek go potrzebuje, a tym bardziej policjant, który obraca się w kręgu zła i obcuje z brutalną stroną życia. Jest niejako świadkiem zła.

 

Policjant pełni często niebezpieczną służbę, musi podejmować trudne i ryzykowne decyzje. Jak bardzo potrzebne jest to duchowe wsparcie?

– Każdemu potrzeba tej duchowej siły, ale policjantowi szczególnie. Chodzi o to, by nie zobojętnieć na zło, z którym każdego dnia ma do czynienia, by zachować w sobie wrażliwość. Zawód policjanta jest bardzo ciężką służbą, stawiającą specyficzne wymagania i niosącą szereg zagrożeń, nie tylko dla życia i zdrowia funkcjonariuszy, ale także niezwykle obciążającą psychicznie, bo często wymagającą działania w warunkach ekstremalnych.

 

Kiedyś nie było mowy o tym, aby kapłan mógł wspierać ludzi w mundurze. Dzisiaj to już „norma”. Jak wyglądał proces dojrzewania do takiej posługi?

– Zarówno Kościół, jak i policja funkcjonują zawsze w ramach określonego porządku państwowego i rodzaj tej państwowości przesądza o charakterze policji i możliwości aktywności Kościoła w jej obrębie. Nie jest więc przypadkiem, że aktywność ta, wyrażająca się w różnych formach duszpasterstwa policji, pojawia się zwykle z ukształtowaniem się demokratycznego porządku państwa i zazwyczaj zanika, gdy formą jego organizacji staje się jakakolwiek forma totalitaryzmu. Wraz z przemianami demokratycznymi w naszej ojczyźnie i rozwiązaniem Milicji Obywatelskiej zaczęto tworzyć zręby duszpasterstwa policji w Polsce, nawiązujące do przedwojennych tradycji. Od 1990 r. komendanci wojewódzcy zaczęli prosić biskupów lokalnych o mianowanie kapelanów policji. Ja swoją posługę w policji rozpocząłem 1 września 1998 r.

 

Pod mundurem znajduje się często wrażliwe serce, a nade wszystko sumienie. Pamięta Ksiądz chwile, w których dziękował Bogu za to, że może tym ludziom służyć?

– Tak. Szczególnie w pierwszych latach mojej posługi w policji, kiedy trzeba było załatwiać wiele „zaszłości”. Także i później, kiedy udawało się pomóc tym, którzy przeżywali jakąś „traumę” po przeżyciach na służbie. Wiele spotkań z policjantami, w różnych okolicznościach, daje mnóstwo satysfakcji i radości, że mogę służyć tym, którzy tego oczekują. Policjanci potrzebują „swojego” duszpasterza, który będzie rozumiał ich specyficzną służbę, a dzięki temu będzie mógł przyjść z pomocą w konfliktach sumienia.

 

Policja często kojarzy nam się z surowością oraz z przesadnym ściganiem – chociażby za prędkość. Co uczynić, aby piąte przykazanie nie było łamane, a funkcjonariusz był przez nas doceniany?

– Policjant powinien być kojarzony z pomocą i służbą, a nie z kimś, kto tylko czeka na to, aby kogoś ukarać czy ścigać. Jeśli ktoś postępuje zgodnie z prawem i przyjętymi normami, nie będzie widział w policjancie swojego przeciwnika, ale obrońcę i tego, który stoi na straży naszego bezpieczeństwa.

 

Jakie najważniejsze zadania stoją dzisiaj przed policją i jej kapelanami oraz czego Ksiądz życzyłby ludziom, którzy nam służą?

– Zarówno policjanci, jak i duchowni troszczą się o dobro człowieka, choć na innej płaszczyźnie i w inny sposób. Ta troska o człowieka może i powinna być płaszczyzną współpracy policji i duszpasterzy. Policjantom życzę bezpiecznej służby oraz zrozumienia i wdzięczności ludzi.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki