Logo Przewdonik Katolicki

80 lat w służbie Bogu

Monika Białkowska
Fot.

To jubileusz, jaki dane jest przeżywać naprawdę niewielu. 7 stycznia w Domu Sióstr Służebniczek w Mogilnie s. Błażeja Tomalak świętowała 80-lecie profesji zakonnej.

 

Uroczystej Mszy św. sprawowanej z tej okazji przewodniczył bp. Wojciech Polak. S. Błażeja we wrześniu 2010 r. skończyła sto dwa lata.

 

Sto lat i dwa

Mogilnianie wspominają, jak podczas uroczystości swoich setnych urodzin s. Błażeja, niepomna na swój wiek i status dostojnej jubilatki, wybiegła zza klęcznika i przedarła się przez szereg ministrantów, żeby pomóc lektorowi, który zasłabł w dusznym prezbiterium. To właśnie zdarzenie charakteryzuje ją najlepiej: od lat spieszącą z pomocą ludziom chorym i w podeszłym wieku – często wiele lat młodszym od siebie... Chodzi do nich z paczkami pierników przed Świętami, z pękami ziół latem, nie są jej w stanie powstrzymać własne choroby, nawet złamana noga zatrzymała ją tylko na chwilę. Wielu z jej podopiecznych dawno nie żyje, a ona wciąż pomaga następnym – aż trudno uwierzyć, że do mogileńskiego domu Sióstr Służebniczek przyjechała ponad trzydzieści lat temu, po bardzo pracowitym życiu – na emeryturę...

 

Osiemdziesiąt lat z Bogiem

Nie lubi rozmawiać z dziennikarzami, nie chce robić wokół siebie zamieszania. Nie spisała swoich wspomnień, chociaż ponoć ma o czym opowiadać – ale ci, którzy o tym wiedzieli i próbowali ją namawiać, zdążyli już odejść. Podczas swoich setnych urodzin mówiła:  – Dziękuję wszystkim którzy o mnie pamiętali i modlili się za mnie, żebym mogła pracować. Czułam Boga wszędzie, nawet w więzieniu, bo tam pięciu się nawróciło. A kiedy do nas strzelano, ja wyszłam z tego cała. Przez całe życie na mojej drodze działy się cuda.

Kolejnym cudem na drodze jej życia jest jubileusz, jaki rzadko się zdarza: 80 rocznica złożenia ślubów zakonnych.

 

Przed wojną

Rozalia Tomalak urodziła się we wrześniu 1908 r. jako jedna z siedmiorga rodzeństwa. Do zgromadzenia wstąpiła w wieku 20 lat, otrzymując imię Błażeja. W zgromadzeniu skończyła szkołę pielęgniarską, a następnie wyjechała do Rzymu, do Instytutu Polskiego, gdzie nauczyła się posługiwać językami: włoskim, hiszpańskim, angielskim, francuskim. W Rzymie również, aż do 1937 r., pracowała jako pielęgniarka.

Do Polski wróciła jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Najpierw w Radzyniu urządziła ośrodek zdrowia, a kiedy wybuchła wojna, oddelegowana została do Włocławka, do pracy w szpitalu wojskowym. Stamtąd razem z frontem poszła do Warszawy, gdzie pracowała w Szpitalu Ujazdowskim. Następnie, na zlecenie Czerwonego Krzyża, urządziła schronisko dla żołnierzy wracających z Rosji. Schronisko znajdowało się w letnim domu oddanym im do dyspozycji przez właścicieli, a siostra Błażeja na jego balkonie zorganizowała kaplicę, w której regularnie odprawiane były nabożeństwa. Następnie trafiła na rok do Piotrkowa, a potem do Zakopanego, gdzie wysłano ją dla podratowania zdrowia.

 

Po wojnie

Kiedy skończyła się wojna, wróciła do Poznania i nadal pracowała jako pielęgniarka, jednocześnie studiując socjologię i kulturoznawstwo. W późniejszych latach jako troskliwą pielęgniarkę mogli ją poznać chorzy z Czerniejewa, Lubasza, Kcyni, Witkowa i Jabłonowa Pomorskiego. W 1948 r. po raz pierwszy trafiła do Mogilna.

Tu, w Mogilnie w 1950 r. odbywał się Kongres Maryjny, na którym gościł kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski. Staropolskim zwyczajem wyjechała wtedy po niego banderia konna i rowerowa, co musiało wywołać duże niezadowolenie komunistycznych władz, próbujących ograniczyć udział wiernych w uroczystościach. Kiedy prymas przyjechał do klasztoru, siostra Błażeja urządziła mu powitanie: przygotowane przez nią dzieci wznosiły głośne okrzyki na jego cześć.

 

Z prymasem

To nie był jedyny raz, kiedy splotły się losy siostry Błażei i Prymasa Tysiąclecia. Kiedy kard. Wyszyński został aresztowany, do więzienia trafiła również ona: podejrzana nie tylko z powodu bycia zakonnicą, ale także wcześniejszego pobytu w Rzymie. Osadzono ją w więzieniu w Poznaniu, gdzie próbowano złamać jej wiarę i lojalność wobec przełożonych i Kościoła. 

Po uwolnieniu wyjechała na Rzymu, następnie wróciła do Pleszewa, gdzie znów pracowała w szpitalu. We wrześniu 1978 r. przyjechała do Mogilna, już jako emerytka. Od tego czasu minęło ponad trzydzieści lat. Przedstawiciele coraz młodszych pokoleń z daleka rozpoznają zgarbioną, szczupłą  postać zakonnicy, nieustannie spieszącej z pomocą.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki