Jedziemy na kompromis

Wspólne rodzinne wakacje w opinii niektórych są katastrofą, a w opinii innych idyllą. Jak w trakcie krótkiego urlopu zadowolić rodziców oraz młodsze i starsze dzieci?
Czyta się kilka minut

W ciągu roku szkolnego dzieci są w szkole, na zajęciach dodatkowych, rodzice w pracy. Cała rodzina jest zestresowana, brakuje czasu na rozmowę. Nie zawsze można znaleźć też chwilę na rodzinny wypad za miasto. Gdy przychodzą długo wyczekiwane wakacje, cała rodzina jest szczęśliwa, ale... Rodzice chcą jechać do zagranicznego kurortu albo wręcz przeciwnie wspinać się w polskich górach, jednak ich kilkuletnie dziecko jest na to za małe, a kilkunastoletnie w ogóle nie myśli już o rodzinnych wakacjach. Wakacje zamiast odstresować przeradzają się w koszmar? Wtedy przydatne, jak w wielu sytuacjach konfliktowych, okazuje się słowo kompromis, trochę rodzinnej miłości i wzajemnego zrozumienia.

 

Kompromis może oczywiście dotyczyć wyboru wycieczki jednego z biur podróży, ale nie musi – przecież rodzinne wakacje można zacząć od samego ich planowania: wyboru miejsca, terminu wyjazdu i sposobu jego spędzenia. Rodzino, do dzieła!

 

Co i gdzie

Żeby wiedzieć, co w czasie wakacji chce się robić, należy wybrać miejsce ich spędzania. Każdy z członków rodziny ma zapewne w głowie wyobrażenie dotyczące miejsca wymarzonych wakacji. Każdy może napisać na kartce, gdzie chciałby jechać i dlaczego. Najstarszy członek rodziny wylosuje jedną kartkę i to będzie właśnie miejsce wyjazdu. Można też wybrać przyznawanie punktów każdemu z pomysłów i zdecydować się na miejsce, które otrzyma najwyższe noty. W ten sposób szansa na to, że wszyscy będą zadowoleni zwiększa się. 

Jeżeli np. w domu są dwie kobiety: mama i nastolatka, i dwóch mężczyzn: tata i nastolatek, i pierwsza grupa domaga się wyjazdu do SPA, a druga na obóz przetrwania, połączenie tych dwóch elementów może dać ciekawy rezultat. Można jechać do SPA, obok którego jest np. ośrodek jazdy na quadach czy pole do paintballa. Po wyczerpującej grze okaże się, że i panowie chętnie udadzą się na masaż, a panie wręcz odwrotnie – odkryją w sobie potrzebę niecodziennych przygód. 

Jeżeli dzieci dzieli duża różnica wieku i jedno z nich jest jeszcze kilkulatkiem, nie warto decydować się na ekstremalne miejsca, jak np. tygodniowy spływ kajakowy w niepewnych warunkach pogodowych czy górski trekking. Za to tereny podmiejskie czy niskie góry z bazą wypadową w gospodarstwie agroturystycznym, które oferuje np. jazdę konną, to już ciekawy pomysł. Jeżeli w okolicy są ponadto rzeka i las, możliwość spędzenia wakacyjnego czasu w różnorodny sposób będzie zapewniona.  

Wybierając się za granicę, pomyślmy o kraju, w którego języku mówi kilku członków rodziny – będą mogli podszlifować umiejętności lingwistyczne, a poza tym odpowiedzialność komunikowania się z cudzoziemcami nie będzie spoczywała na jednej osobie. Jeżeli jedziemy w egzotyczną podróż, pouczmy się wcześniej w rodzinnym gronie podstawowych zwrotów – okaże się, że to świetna zabawa. Jeżeli to pierwszy rodzinny wyjazd za granicę, wcześniej można w domu zorganizować gry i zabawy związane z kulturą kraju, do którego się jedzie. Dzięki temu dzieci dowiedzą się, że nie wszyscy mieszkańcy Ziemi żyją w taki sposób, jak one i będą świadomymi turystami, a nie pstrykaczami zdjęć w kolejnych zabytkach.

 

Kiedy

Rodzice niestety nie dysponują dwumiesięcznymi wakacjami tak jak ich pociechy, czego te drugie powinny być świadome. Warto wcześniej je uprzedzić, że mama i tata nie mają możliwości modyfikowania terminu i wyjazdy warto dostosować do ich kalendarza zawodowego.

Żeby uniknąć kolizji terminów i sytuacji, w których starsze dziecko mówi, że na ten okres ma już wakacyjne plany, warto ustalić moment wspólnego wyjazdu kilka miesięcy wcześniej. Dzięki temu będzie to główny punkt wakacyjnego terminarza, względem którego będzie można ustalać terminy dodatkowych samodzielnych wyjazdów lub kolonii.

Rozważając termin wyjazdu, warto też pomyśleć, na jak długo chcemy się wybrać. Organizm w pierwszym tygodniu odpoczynku wycisza się, a w drugim dopiero odpoczywa, więc minimalny czas wyjazdu powinien obejmować dwa tygodnie. Biorąc pod uwagę wspomniane możliwości wykorzystania urlopu oraz organizację czasu podczas dwutygodniowego wyjazdu, 10 dni wydaje się być optymalne.

 

Jak

Gdy cała rodzina zdecydowała już dokąd i kiedy jedzie, trzeba się zastanowić, co podczas wyjazdu będzie robiła. Choć spontaniczność jest cechą pożądaną w niektórych sytuacjach, jadąc z dzieckiem lub z dziećmi warto zaplanować kilka rzeczy. Najlepiej wybrać miejsce łączące w sobie różne atrakcje – takie, w okolicy którego jest woda, może niewysokie góry i dodatkowe atrakcje jak stadnina koni, parki rozrywki. Mimo że jedziemy na wakacje, warto, żeby w odległości kilkudziesięciu kilometrów znajdowało się średniej wielkości miasto – nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale np. po to, żeby w sytuacji deszczowej pogody móc się wybrać do kina czy do teatru.

Takie czynności powinny być jednak ostatecznością. W trakcie wakacji najważniejsze jest to, co robi się wspólnie i pokazanie dzieciom, że poza miastem, telewizorem i komputerem istnieje ciekawy świat, w którym ludzie żyją np. zgodnie z czasem wyznaczonym przez naturę. Można dzieci zabrać na łowienie ryb, zbieranie grzybów w lesie lub innych owoców. Będą mogły popisać się przed rodzicami wiedzą zdobytą na lekcjach oraz nauczyć się nowych gatunków roślin, zwierząt, które przekażą im rodzice.

 

Po co

To pytanie można zadać zarówno na początku, jak i na końcu myślenia o wspólnych wakacjach. Jednak tym, dla których odpowiedź jest oczywista, wydawałoby się niepotrzebne, a tym, którzy jeszcze na nie odpowiedzi nie znają, przykłady zaplanowania i wspólnego spędzenia czasu może pomogły ją znaleźć.

Wakacje to czas na rozmowę, wspólną modlitwę, która w leśnym zaciszu czy nad wodą jest bardziej przemyślana, ale i bardziej spontaniczna, szczera. Dla wspólnych chwil – radości, skupienia, zabawy, wzajemnego poznawania warto spędzić wakacje w rodzinnym gronie. To sugestia zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Warto w tym czasie być dla siebie wyrozumiałym i spojrzeć życzliwszym okiem niż tym domowym, bo okaże się, że nasze dzieci to mądrzy spryciarze, a rodzice nie tylko krzyczą, ale mogą być świetnymi partnerami do rozmowy i gry w piłkę.

To, czego dowiadujemy się na wakacjach, warto przenieść na domowy grunt. Jeżeli się to uda, pytanie: po co?, samo znajduje odpowiedź.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2010