Logo Przewdonik Katolicki

Żegnaj, Druhu!

Adam Suwart
Fot.

Tragiczna śmierć prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego w katastrofie lotniczej pod smoleńskim niebem zamknęła na zawsze dzieje Państwa Polskiego na Uchodźstwie.

 

 

 

- Prezydent Kaczorowski poświęcił swoje życie służbie Bogu, ojczyźnie i bliźniemu – powiedział prymas senior kardynał Józef Glemp w archikatedrze św. Jana w Warszawie, gdzie w poniedziałek 19 kwietnia odbyły się uroczystości pogrzebowe Ryszarda Kaczorowskiego. W tych prostych, ale dobitnych słowach prymas senior zawarł kwintesencję życia, które prezydent Kaczorowski poświęcił Polsce.

 

Kara śmierci za Polskę

 

Ryszard Kaczorowski urodził się w 26 listopada 1919 roku w Białymstoku, a więc na progu drugiego roku odrodzonej polskiej niepodległości, dzięki czemu całe jego dzieciństwo przeniknięte było nauką polskiego patriotyzmu, tak żarliwego w II Rzeczypospolitej, także w rodzinie Kaczorowskich pieczętującej się szlacheckim herbem Jelita. Mały Ryszard bardzo szybko zakochał się w harcerstwie. Nie trzeba było długo czekać na sprawdzenie licznych sprawności i oddania ojczyźnie. Gdy wybuchła II wojna światowa, a Białystok zajęły wojska radzieckiego agresora, Ryszard Kaczorowski aktywnie działał w Szarych Szeregach, dochodząc do stanowiska komendanta okręgu białostockiego tej formacji. Jako reprezentant Szarych Szeregów zajmował się między innymi łącznością z białostocką komendanturą Związku Walki Zbrojnej, późniejszej Armii Krajowej. Już wtedy naraził się Sowietom, których ponura i niesławna służba specjalna – NKWD - aresztowała Ryszarda Kaczorowskiego w lipcu 1940 roku; bohaterski harcerz był następnie więziony w fatalnych warunkach przez wiele miesięcy, aż w lutym 1941 roku Najwyższy Sąd Białoruskiej Republiki Rad, w dwudniowym procesie, który zasługuje jedynie na miano tragifarsy, skazał Ryszarda Kaczorowskiego na karę śmierci! Przez następne sto dni Ryszard Kaczorowski przebywał w celi śmierci, przekonany zapewne o tym, że i jego pochłonie radziecka machina ludobójstwa. Jednak w maju 1941 sąd Związku Radzieckiego zamienił karę śmierci na 10 lat łagrów, czyli – jak podkreślają historycy – na karę śmierci powolnej, w syberyjskim mrozie, w warunkach głodu i morderczej pracy niewolniczej. Wywieziony pod Kołymę Ryszard Kaczorowski, wówczas zaledwie dwudziestojednoletni, przetrwał kilka ciężkich miesięcy, by po podpisaniu układu Sikorski – Majski odzyskać szczęśliwie wolność. Już w marcu 1942 roku wstąpił do Armii Andersa, z której 2. Korpusem przeszedł cały szlak bojowy, wsławiając się między innymi walką o Monte Cassino.

 

Na emigracji

 

Powrót do Polski po zakończeniu II wojny światowej dla bohatera tego formatu, co Ryszard Kaczorowski byłby równy samobójstwu, władze komunistyczne bowiem urządzały polowania na żołnierzy Armii Krajowej, działaczy Szarych Szeregów, a tym bardziej na tych spośród nich, których pseudosądy sowieckie skazały wcześniej na karę śmierci. Przeto Ryszard Kaczorowski osiadł w Londynie. Ukończył tam Szkołę Handlu Zagranicznego i przez następne lata zarabiał na życie jako księgowy. Nie porzucił jednak spraw polskich – przeciwnie, był bardzo zaangażowanym działaczem polskiego harcerstwa na uchodźstwie oraz pracownikiem organów polskich władz emigracyjnych w Londynie. W latach 1955 – 1988 był kolejno naczelnikiem polskich harcerzy w Londynie oraz przewodniczącym Związku Harcerstwa Polskiego na Uchodźstwie. Działał tez w Radzie Narodowej czyli polskim parlamencie emigracyjnym w Londynie, a od 1986 roku był ministrem do spraw krajowych w polskim rządzie emigracyjnym w Londynie. Jednak tekę ministerialną złożył już niespełna 3 lata później, kiedy to po śmierci Kazimierza Sabbata, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, stał się 19 lipca 1989 roku jego następcą, wyznaczony na to stanowisko jeszcze w styczniu 1988 roku przez prezydenta Sabbata, zgodnie z artykułami 13 i 24 Konstytucji RP z 23 kwietnia 1935 roku. Godność Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski sprawował stosunkowo krótko, bo do grudnia 1990, kiedy to po pierwszych w Polsce demokratycznych wyborach głowy państwa przez naród Prezydentem Rzeczypospolitej został Lech Wałęsa. Ten półtoraroczny czas emigracyjnej prezydentury Ryszarda Kaczorowskiego był niezwykle dynamicznym czasem przemian, wymagającym od prezydenta wielkiej rozwagi i czujności. Przekonany o demokratycznym charakterze „solidarnościowej” rewolucji prezydent Kaczorowski uznał w 1990 roku Polskę za wolną i niepodległą do tego stopnia, że przekazał podczas galowej uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie insygnia prezydentów Rzeczypospolitej właśnie nowo zaprzysiężonemu wówczas prezydentowi Wałęsie.

 

Radość wolnej Polski

 

Wolna Polska cieszyła prezydenta Kaczorowskiego, który poświęcił jej przecież tyle lat swojego życia. Wolna Polska doceniała go także – otrzymał honorowe obywatelstwa prawie 40 polskich miast i gmin, od stolicy począwszy, na małych, ale patriotycznych miejscowościach skończywszy. Za swego patrona i wzór obrali go harcerze III Rzeczypospolitej, a on sam, ten druh-prezydent ze swego harcerstwa był nadzwyczaj dumny, zawsze chętnie spotykając się z młodymi ludźmi, przekazując im patriotyzm i utwierdzając w nich polski etos narodowy. Doceniano go też zagranicą: od królowej brytyjskiej Elżbiety II otrzymał Order Rycerski Krzyża Wielkiego Orderu św. Michała i św. Jerzego. Zaś papież Jan Paweł II przyznał mu Krzyż Wielki Orderu Błogosławionego Piusa IX. 

Zdaniem kard. Glempa, życie Ryszarda Kaczorowskiego było tak bogate, że „można by nim obdzielić trzy pokolenia”: żyjące przed II wojną, w czasie okupacji i w okresie PRL oraz generację, która „doznała łaski dźwigania się ku normalności całej naszej ojczyzny”.

- Życie prezydenta Kaczorowskiego było pełne doświadczeń, konfrontacji ze złem i zwycięstwa dobra. Był on człowiekiem o wielkiej religijności. To religijność szczera, prosta, bezpośrednia, oparta na polskich tradycjach, nieustraszona, nieustępliwa, zawsze mająca cel, jakim jest dobry Bóg – mówił prymas Glemp podczas uroczystości pogrzebowych.

Prezydent Kaczorowski mimo swego wieku nie omijał żadnej ważnej dla Polski i Polaków uroczystości. Także 10 kwietnia 2010 roku nie mogło go zabraknąć na uroczystościach w Katyniu. Zginął więc, jak prawdziwy harcerz i żołnierz: na posterunku, bezgranicznie oddany sprawom Ojczyzny. I tak będziemy go czcić, nawiedzając jego grób w Panteonie Wielkich Polaków, jakże szybko, zbyt szybko zapełniającym się w Świątyni Opatrzności Bożej. Wraz ze śmiercią prezydenta Kaczorowskiego zamknięty został na zawsze ten rozdział w polskich dziejach, jakim była działalność Rządu Rzeczypospolitej i Prezydentów RP na Uchodźstwie, którzy w czasach fasadowego i marionetkowego państwa, jakim była Polska Rzeczpospolita Ludowa, niczym, sztafeta patriotyzmu przekazywali sobie pochodnię prawdziwej polskiej władzy. Dzięki prezydentowi Kaczorowskiemu ten ogień patriotyzmu w 1990 roku dotarł do wolnej Polski, a dziś pali się na jego grobie. 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki