Ojciec Ryszard Sum CSSp dowiedział się o nominacji na stanowisko redaktora naczelnego, kiedy przebywał na misjach w Demokratycznej Republice Konga (dawny Zair). To dopiero była niespodzianka! - Otrzymałem list od przełożonego polskiej prowincji. Ojcowie zdecydowali o reaktywacji Arcybractwa Ducha Świętego oraz wydawanego przed wojną czasopisma. Do tej roli znaleźli mnie... w buszu - tłumaczy.
Ankiety mówią
Początki reaktywacji nie były jednak łatwe. - Po powrocie z Afryki zaczynałem dosłownie od zera. Nie było przecież redakcji, sprzętu, nawet wolnego numeru telefonu, tylko… dobra wola. Udało się zorganizować grupę przyjaciół związanych z KUL-em, a ówczesny prowincjał zakupił pierwszy komputer. Dwa tygodnie później, w lutym 1994 roku, złożyliśmy pierwszy egzemplarz, który na początku marca opuścił drukarnię - wspomina z nutką sentymentu ojciec Ryszard.
Nowy "Posłaniec Ducha Świętego" ukazuje się w doskonałej szacie graficznej. Zawiera niezwykle interesujące wywiady z misjonarzami, katechezę o Duchu Świętym, reportaże, felietony i listy misjonarzy. Swoje miejsce na łamach znajdują także najważniejsze wiadomości z życia Kościoła. Pierwszy numer liczył 16 stron, dzisiaj czytelnik dostaje do rąk 32-stronicowy. - Rozmowa z misjonarzem to sztandarowy temat - przyznaje redaktor naczelny. - Przeprowadziliśmy ankietę wśród czytelników i wiemy, że ludzie najchętniej otwierają nasz dwumiesięcznik właśnie na wywiadzie i listach misjonarzy. Spora grupa dokładnie czyta katechezy biblijne.
"W murzyńskiej chacie obok deski kreślarskiej przechadzały się kury i kozy. W takich warunkach powstawał projekt kościoła w Guider" - tak rozpoczyna się jeden z wywiadów (numer 1 (60) styczeń-luty 2004), którego bohaterem był ojciec Alfons Kupka OMI, misjonarz i architekt, redaktor pisma "Misyjne Drogi". Ojciec Ryszard najczęściej sam przeprowadza rozmowy z misjonarzami - i to różnych narodowości. Są wśród nich Holendrzy, Irlandczycy, Francuzi. Tych ostatnich, zwłaszcza weteranów, "wyłapuje", kiedy gości u współbraci za granicą. - Wyłuskałem kilka takich "perełek" - misjonarzy, którzy spędzili ponad 50 lat na misji! To prawie całe życie.
W kraju i poza granicami
Zgromadzenie Ducha Świętego powstało w 1703 roku i ma - jak przyznaje ojciec Sum - "specjalizację misyjną". Duchacze byli bowiem pionierami - chodzili w korkowych kapeluszach, chroniąc się przed słoneczną spiekotą i zakładali pierwsze placówki misyjne. Mieli najtrudniejsze zadanie - musieli nie tylko nauczyć się języka tubylców, ale spisać pierwsze księgi i wydać je drukiem, żeby inni mieli łatwiej.
Od czasu do czasu w ręce ojca Ryszarda wpadają pamiętniki misjonarzy - na zakurzonych i wypłowiałych kartach zanotowano spotkanie z lwem, słoniem czy wężem. Spośród egzotycznych wątków przebija także świadectwo ofiarnego życia kapłanów. - Sam również doświadczyłem misyjnych trudów, więc łatwiej mi o tym pisać - puentuje ojciec Ryszard.
"Posłaniec Ducha Świętego" rozchodzi się w nakładzie około pięciu tysięcy egzemplarzy. - Wobec wielości tytułów cieszymy się, że jeszcze istniejemy na rynku, chociaż moim ideałem byłby nakład 10 tysięcy i większy.
Dwumiesięcznik misyjny dociera do czytelników najczęściej dzięki niespożytym siłom brata Hieronima Majki. "Niespożytym" i to w sensie dosłownym. - Po Bydgoszczy i okolicach jeżdżę na rowerze. Dalszą trasę pokonuję autostopem. Od Wrocławia po Wybrzeże. Ciągle doświadczam nieustannej Bożej opieki, a swoją pracę traktuję jako głoszenie Dobrej Nowiny w drodze - uśmiecha się zakonnik.
"Posłańca" można przeczytać w różnych częściach Polski. Jest dostępny na rynku bydgoskim i w innych parafiach na terenie całego kraju (głównie w kościołach pw. Ducha Świętego). Poszczególne egzemplarze trafiają także za granicę - do placówek, na których pracują duchacze. Te przeznaczone na eksport posiadają wkładki z tłumaczeniem na język francuski, angielski i niemiecki. Dzięki temu mogą śmiało podbijać świat.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









