Logo Przewdonik Katolicki

Wiek? To tylko cyferki

Katarzyna Jarzembowska
il. Agnieszka Sozańska

O tym, czy należy bać się starości, jak wygląda komfort życia współczesnych seniorów i o odwadze, która pozwala przeżyć drugą młodość, z Hanną Pokorą, terapeutą zajęciowym i geragogiem, twórcą produktów do aktywizacji osób z demencją.

Jest Pani geragogiem – czyli „przewodnikiem po starości” czy też „przewodnikiem osób starszych”? Czy dziadkom i babciom potrzebny jest jeszcze nauczyciel?
– Nie nazwałabym siebie „przewodnikiem po starości”, bo nie doświadczyłam jej na własnej skórze. Bliżej mi do „przewodnika osób starszych”, który pomaga w organizacji życia codziennego, w rozwiązywaniu problemów, proponuje różne formy aktywizacji, towarzyszy, doradza, dodaje odwagi i przede wszystkim – szanuje. Obecnie pracuję jako terapeuta zajęciowy. To właśnie w bliskim kontakcie z seniorami wykorzystuję swoje umiejętności geragoga. Czy seniorom potrzebny jest nauczyciel? Myślę, że tak, bo uczymy się przecież przez całe życie. Jednak nauka powinna być przekazywana w sposób naturalny, z potrzeby chwili. Trzeba zdobyć duże zaufanie i sympatię, żeby móc uczyć osoby starsze.

Skąd u Pani ukierunkowanie na tę właśnie grupę wiekową?
– Moje zainteresowanie zawdzięczam rodzicom. Od najmłodszych lat obserwowałam ich zaangażowanie w opiekę, najpierw nad babcią, potem dziadkiem, ciocią. Nie ukrywali przede mną problemów związanych z podeszłym wiekiem. Pamiętam, jak tata spieszył z pomocą na widok starszej osoby niosącej zakupy. Już jako mała dziewczynka wiedziałam, że to normalny, naturalny odruch. Poza tym mama jest opiekunką domową w MOPS-ie, dzięki niej wiem, że nie każdy ma szczęście mieć kochającą rodzinę. Lubię swoją pracę. Każdy – nawet z pozoru ponury i niemiły człowiek – skrywa w sobie wyjątkową osobowość. Pragnie być zrozumiany i zauważony. Moją pasją jest odkrywanie tej osobowości.

Pod koniec 2019 r. w Polsce żyło prawie 10 milionów osób w wieku 60 lat i więcej. 
Czego najbardziej potrzebują dziś seniorzy?

– Uwagi, zrozumienia i szacunku. Chcą być potrzebni – zresztą jak każdy! Bycie potrzebnym nie ogranicza się tylko do  zrobienia obiadu, naprawienia sprzętu – nie każdy ma takie umiejętności i zdrowie. Seniorzy chcą być potrzebni, przekazując nam wiedzę, własne doświadczenia. Młodzi często „szufladkują” starszych. Z góry zakładają, że nie ma sensu pytać babci lub dziadka o zdanie, bo ma przestarzałe poglądy, będzie oceniać, pouczać lub po prostu martwić się.

Jak Pani ocenia jakość życia Polaków po sześćdziesiątce?
– Wszystko zależy od zdrowia fizycznego i psychicznego. Dużą rolę odgrywa też charakter seniora. Jedna osoba będzie zachwycona częstymi odwiedzinami wnuków, wyjściami na pogaduchy do znajomych, a inna będzie wolała spokój, czas tylko dla siebie i poczucie, że rodzina dba i pamięta. Z moich doświadczeń w pracy z seniorami, ale też prywatnych relacji wynika, że ich jakość życia definiowana jest głównie przez relacje i więzi z bliskimi i znajomymi, a nie przez stan posiadania – jak to jest powszechnie postrzegane. Zarówno biedny, jak i bogaty mogą w podobny sposób odczuwać satysfakcję i radość z życia. W mojej ocenie komfort życia seniorów z pewnością wzrasta. Powstają kluby seniora, uniwersytety trzeciego wieku, dzięki którym seniorzy odnajdują siebie i radość jesieni życia. Już sam fakt, że takie miejsca są w pełni obłożone, świadczy o tym, że seniorzy lubią i chcą korzystać z życia.

A jak świat podchodzi do starości? Czy, Pani zdaniem, dla innych społeczności stanowi ona raczej balast czy skarbiec?
– Z Zachodu płynie wzorzec opieki nad seniorami sprawowanej w różnego rodzaju domach. Są pięknie wyposażone, zapewniają komfortowe warunki bytowe i opiekę medyczną. Takie miejsca są świetnym rozwiązaniem dla rodzin, które z różnych powodów nie mogą sobie pozwolić na opiekę w domu. Wszystko jednak zależy od więzi i relacji z seniorem. To one warunkują, czy osoba starsza będzie dla swojego otoczenia skarbcem czy balastem.

Dla wielu osób emerytura brzmi jak wyrok – kojarzy się z końcem aktywności zawodowej, a więc też każdej innej. Czy potrafimy – jako osoby 60+ – docenić wartość odpoczynku?
– Mój tata ma 68 lat i – będąc na emeryturze – nadal pracuje. Jest kierowcą ciężarówki – pokonuje tysiące kilometrów, przemierzając Europę. Nie każdy może cieszyć się takim zdrowiem, ale też nie każdy chciałby nadal pracować. Wiele osób z utęsknieniem czeka na emeryturę, jednak po pewnym czasie każdy dzień jest taki jak poprzedni, pojawia się poczucie osamotnienia, brak poczucia sensu. Zanim przejdzie się na emeryturę, warto zastanowić się, w jaki sposób chcemy ten czas spędzić. Nadal pracować? Czy zadbać o działkę, zająć się wnukami, pomajsterkować, a może zapisać się do klubu seniora? To ważne, żeby odpoczynek był dla nas przyjemnością. Moja ukochana ciocia Marysia, mimo trudności w poruszaniu się, wychodziła na spacer z pomocą balkonika. Stawała na pomoście – a mieszkała nad jeziorem, zamykała oczy i wyobrażała sobie, że jest na sopockim molo. Ciało może nas ograniczać, ale na pewno nie nasza wyobraźnia!

Kto lepiej radzi sobie ze starością – mężczyźni czy kobiety?
– Trudno powiedzieć… Zarówno kobiety, jak i mężczyźni radzą sobie dobrze. Starość jest kolejnym etapem w życiu. Nie jest tak, że nagle dochodzimy do magicznej bramy, która wprowadza nas w życie osoby starszej. To wszystko dzieje się w umyśle. W dużej mierze zależy od poczucia własnej wartości. Jest wiele osób, które w zniewalający sposób wykorzystują swoje atuty, do tego stopnia, że aż trudno jest uwierzyć, ile mają lat – i nie mam tu na myśli tego, jak ktoś wygląda. Dużą rolę odgrywa pogoda ducha i dystans do siebie.

Sprawność umysłowa jest niezwykle ważna dla każdego – niezależnie od wieku, ale u osób starszych, w naturalny sposób, trzeba ją dodatkowo usprawniać. Jakie ćwiczenia umysłowe można by polecić dla osób 60+?
– Ćwiczenia umysłu najczęściej kojarzą się z rozwiązywaniem krzyżówek – to świetna aktywność, ale nie każdy ją lubi. Polecam znaleźć takie ćwiczenia, które będą dla nas interesujące i które będą w zasięgu naszych możliwości. Rozwiązań jest naprawdę wiele. W domowych warunkach: układanie puzzli, pisanie wierszy, wspomniane krzyżówki, sudoku, majsterkowanie, gra w karty. Polecam też różnego rodzaju gry towarzyskie. Seniorzy, z którymi pracuję, bardzo sobie chwalą grę Rummikub, Dixit oraz karty UNO. Są to gry popularne wśród dzieci i młodzieży – mogą być ciekawą formą integracji międzypokoleniowej. Warto pamiętać, że trening poznawczy niekoniecznie musi się wiązać z zakupem nowych gier, krzyżówek itp. Umysł możemy ćwiczyć w każdej chwili. Ponownie wspomnę o mojej cioci. Kiedy prowadziłam ją do samochodu, powiedziała: O! Ten samochód ma numer 14. Zapytałam, o co chodzi, bo nigdzie nie widziałam tej liczby, również na tablicy rejestracyjnej. Wyjaśniła mi, że w taki sposób na spacerze ćwiczy swój umysł – sumuje numery z tablic różnych aut. Potem dodaje w pamięci numery samochodów, które mija. Wśród seniorów są też osoby z chorobami otępiennymi – w ich przypadku należy rozważnie dobierać ćwiczenia. Powinny być dostosowane do ich możliwości, zainteresowań i przede wszystkim przyczyniać się do spowalniania rozwoju choroby. Pod marką „Pokora” stworzyliśmy wraz z mężem puzzle, które są przeznaczone dla osób z chorobą Alzheimera. Mają odpowiednią ilość dużych, specjalnie zaprojektowanych elementów, które przedstawiają przedmioty z ich młodości. W chorobach otępiennych bardzo ważna jest terapia reminiscencyjna, czyli odwołująca się do wspomnień. Obecnie pracujemy nad kolejnym produktem, który przywoła wiele wspomnień z czasów młodości.

Wiele osób dopiero na emeryturze odkrywa swoje prawdziwe pasje – seniorzy chodzą na lekcje tańca, malują, grają na scenie, połykają bakcyla podróżowania. Przybywa nam odwagi?
– Myślę, że powodem tej odwagi jest powiększająca się oferta dla seniorów. Już nie zwracają uwagi na to, co ludzie powiedzą, w końcu zaczynają patrzeć na swoje potrzeby i to, co daje im radość. Kiedyś mówiono, że nie wypada w pewnym wieku korzystać z takich rozrywek lub po co komu nauka malowania, jak jest się u schyłku życia. Te czynności mają przede wszystkim dawać radość i poczucie sensu.

Z badań przeprowadzonych w 2018 r. wynika, że spośród różnych form spędzania czasu wolnego seniorzy najczęściej wybierają zajęcia realizowane w warunkach domowych. Największą popularnością wciąż cieszy się oglądanie telewizji – codziennie włącza ją 92 proc. osób w wieku 60 lat i więcej. Radio wybrało prawie 63 proc. pytanych. Po książkę raz w tygodniu sięga 28 proc. Jak Pani ocenia te dane i co one mówią o seniorach?
– Nadal duża część osób starszych to osoby z niepełnosprawnościami. Z chorobami stawów, układu kostnego, z problemem nietrzymania moczu. Zostają w domu, bo boją się upadku, przegrzania, a nawet kompromitacji. Badania, o których pani wspomniała, są z 2018 r. Z pewnością w ostatnim roku znacząco się zmieniły, kiedy tak bardzo zwraca się uwagę na to, żeby pozostać w domu. Telewizja, po części, jest ratunkiem dla tych osób. Mimo siedzenia w domu przeżywają losy bohaterów seriali, zastanawiają się nad ich poczynaniami, czekają na kolejne odcinki. To czas, kiedy mogą oderwać się od rzeczywistości. Jednak dobrze jest mieć nad tym kontrolę.

Znacznie rzadziej niż spacery i odpoczynek na świeżym powietrzu osoby starsze wybierają sport. Raz w tygodniu lub częściej uprawia go 12 proc. osób w wieku 60 lat i więcej. Z kolei aż 75 proc. wskazało, że nie uprawia sportu nigdy bądź prawie nigdy. Chętnie jednak chodzą na spacery i jeżdżą na działkę. Gdyby podzielić aktywność na tę fizyczną i umysłową – czy któraś z nich jest ważniejsza?
– Obie aktywności są ważne. Sport jest ciekawym pomysłem. Jest kluczowy w utrzymaniu kondycji i dobrego samopoczucia. Jednak powinien być uprawiany regularnie. Jeśli ktoś zaczyna przygodę ze sportem, powinien stopniować intensywność dobieranych ćwiczeń w celu uniknięcia kontuzji. Dochodzenie do sprawności po urazach to długa droga, pełna wyrzeczeń. Polecam zajęcia grupowe, które są kierowane do osób po sześćdziesiątce. Prowadzone są pod czujnym okiem instruktora, który wyjaśni, jak wykonać dane ćwiczenie, wtedy jest mniejsze ryzyko urazu. Ćwiczenia umysłu nie niosą ze sobą takiego ryzyka. Mogą być wykonywane przez każdego. Dobrze jest umiejętnie dobrać ich formę. Tak żeby się nie zniechęcić zbyt trudnymi zadaniami, ale i nie zanudzić zbyt prostymi.

Guido Borsara zauważył, że błogosławiony ten dom, który gości w swoich progach starego lub chorego. Jak Pani rozumie to „błogosławieństwo” związane z obecnością wśród nas osób starszych?
– Obecność osoby starszej lub chorej jest błogosławieństwem chociażby w obszarze wychowania młodego pokolenia. Mówi się, że dziecko podąża za naszym przykładem, a nie za naszymi radami. Trudno jest wymagać od dzieci szacunku do osób starszych, potrzebujących, jeśli sami jesteśmy na nich zamknięci. Jeśli dziecko na co dzień widzi zmagania rodziców w pielęgnowaniu osoby chorej, dostrzega ich szacunek i miłość, to również w przyszłości będzie powielać takie zachowania. Wspomniane błogosławieństwo oddziałuje również na nas. Kiedy mamy bezpośredni kontakt z osobą starszą, schorowaną – częściej zastanawiamy się nad swoim życiem, nad wszystkim, co nas otacza, nad gonitwą, jakiej doświadczamy każdego dnia – czy ma sens? Może warto zwolnić i nacieszyć się chwilą, odłożyć telefon, spojrzeć w niebo, iść na długi spacer i docenić, że ma się taką możliwość.

Podobno nie należy lekceważyć rozmów ze starymi ludźmi – od nich bowiem można nauczyć się roztropności… Czego Pani uczy się od seniorów?
– Seniorzy uczą mnie pokory, empatii i radości z małych rzeczy. Dzięki nim poznaję świat widziany ich oczami, trudności, z jakimi się borykają, niestety również ze strony najbliższej rodziny. Opowiadają o swoich wspomnieniach z młodości, o trudach w czasie wojny. Również o tak przyziemnych sprawach jak to, co w dzieciństwie jadali na śniadanie. Dzisiaj możemy sobie pozwolić na śniadanie, obiad i kolację. Mamy ogromne szczęście, że mamy trzy posiłki dziennie i jeszcze coś słodkiego do kawy. Wspaniale, że mamy kawę! Dawniej nie było tak kolorowo. Tu nie chodzi o to, że mamy mniej jeść, ale dziękować Bogu, że mamy tak wiele. To właśnie seniorzy mogą przekazywać nam taką wiedzę, ale nie każdy chce tego słuchać. Jak byłam nastolatką, mieszkał u nas mój dziadek. Miałam tak wiele okazji, żeby go wypytać o różne wspomnienia. Wtedy w ogóle się tym nie interesowałam. Teraz żałuję, bo jest już za późno…

Boi się Pani starości?
– Na szczęście starzenie się jest procesem, a nie nagłym skokiem. Dlatego nie boję się, bo ten proces trwa kilkadziesiąt lat. Pracując z seniorami, poznałam wiele wspaniałych osób, które tylko z zewnątrz mają więcej niż 60 lat. Wielu ma wspaniałe poczucie humoru, niejeden młody człowiek mógłby im pozazdrościć tych żartów i dystansu do siebie. Jeśli zdrowie pozwoli, chciałabym być taką wesołą seniorką.

Z pasji, zrozumienia problematyki opieki nad osobami starszymi i na podstawie doświadczeń terapeutycznych powstał także prowadzony przez Panią blog i sklep internetowy oferujący, na przykład, puzzle, plansze czy opaski komunikacyjne. Czy można powiedzieć, że seniorzy stali się naprawdę zauważaną i cenioną grupą docelową?
– Tak, są coraz bardziej dostrzegani. Jednak to zainteresowanie nadal w Polsce raczkuje. Nasze produkty powstały głównie w wyniku sygnałów z różnych środowisk opiekuńczych. Początkowo chcieliśmy otworzyć sklep z produktami innych producentów. Jednak szybko okazało się, że nie ma w czym wybierać. Firmy zajmujące się wyłącznie tworzeniem produktów dla seniorów są głównie za granicą. Po przeliczeniu wszystkich kosztów wiemy, że nie miałoby to sensu, bo ostatecznie zapłaciłby za to opiekun. Ciekawą ofertę mają producenci tworzący różnego rodzaju pomoce terapeutyczne dla dzieci, jednak dla mnie kluczową rolę odgrywa nie tylko wartość terapeutyczna produktu, ale również jego wygląd, treść na opakowaniu. Nie chcę, żeby senior czuł się jak dziecko. Nie chcę, żeby układał puzzle z postaciami z bajek, kolorował kolorowanki dla maluszków. Jeśli już ma kolorować, niech będą to obrazy związane z życiem osoby dorosłej – samochód, elementy fauny, flory. Puzzle, które proponujemy, nawiązują do czasów młodości, a pudełko jest eleganckie i poręczne. Podobnie było z produktami dla osób z zaburzeniami mowy. Powstały na podstawie moich doświadczeń w pracy z osobami po udarze, które zmagały się z afazją. Było mi ich żal, bo nie mogły zakomunikować nawet tego, że chcą skorzystać z toalety, że chcą się napić. Tak właśnie powstały opaski na rękę. Chciałam, żeby ta pomoc była cały czas tuż obok. Kluczową rolę odgrywają specjalnie zaprojektowane symbole – mają być czytelne i zrozumiałe zarówno dla osoby, która nosi opaskę, jak i dla osoby obcej, która będzie mogła pomóc.

HANNA POKORA
Terapeuta zajęciowy i pedagog wyspecjalizowany w edukacji zdrowotnej i geragogice. Współtwórca marki „Pokora”, zajmującej się tworzeniem produktów do aktywizacji osób z demencją (m.in. chorobą Alzheimera) oraz produktów wspomagających komunikację osób po udarach, urazach głowy, które zmagają się z afazją (www.pokorasenior.com)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki